Witam.
Chciał bym poznać wasze zdanie na temat przyszłości zawodu mechanik samochodowy.
Otóż ja wy patrzycie na to co wydarzyło się przez ostatnie parę lat w tym zawodzie, wiadomo że rozwoju rynku nie da się zatrzymać lecz wszyscy widzimy że poszło to w złą stronę. Wymiana jakiegoś ważniejszego podzespołu odbywa się teraz w nowych samochodach jedynie z pomocą oryginalnych serwisówek, wymiana lampy w nowszym samochodzie wiąże się z jej programowaniem, 3/4 awarii silników i automatycznych skrzyń biegów w nowszych autach polega teraz na aktualizacji oprogramowania sterownika... Co dalej wymyślą inżynierowie ?
Już dzisiaj widzimy że nowe samochody są praktycznie bezawaryjne (oczywiście zaraz posypią się posty typu że tak nie jest ale nie oszukujmy się jak często kiedyś wykonywało się grubsze naprawy a jak często robi się to teraz, ile kiedyś pierdół można było znaleźć do naprawy przy zwykłym przeglądzie a ile znajdzie się ich teraz...). Za kilka lat nie da się już nawet zarobić na prostych wymianach typu uzupełnienie oświetlenia bo ledowe lampy nie będą tego wymagały, wymiana oleju nie będzie możliwa bez serwisówki, naprawa zawieszeń też nie będzie przynosiła zysków ponieważ mało które teraz się psuje.
Czy jest jakikolwiek sens brnąć dalej w ten zawód ?Wulkanizacja to chyba jeden z niewielu kierunków które będą przynosiły zyski ponieważ opony i tak trzeba będzie zmienić 2 razy do roku ale to chyba wszystko co pozostanie do zarobku. Sam nie wierze że elektromechanik to przyszłość ponieważ elementy stają się nienaprawialne i jedyne opcja to wymina, pominę już kwestie pakowania czujników które przetwarzają sygnał elektryczny na elektroniczny co dodatkowo utrudnia diagnozę (z którą z racji konieczności posiadania oryginalnych testerów poradzi sobie tylko ASO).
Uważacie że moje obawy są faktycznie słuszne i taka przyszłość czeka ten zawód czy myślicie że zawsze będzie coś do naprawy nawet przy nowoczesnych samochodach ?
Chciał bym poznać wasze zdanie na temat przyszłości zawodu mechanik samochodowy.
Otóż ja wy patrzycie na to co wydarzyło się przez ostatnie parę lat w tym zawodzie, wiadomo że rozwoju rynku nie da się zatrzymać lecz wszyscy widzimy że poszło to w złą stronę. Wymiana jakiegoś ważniejszego podzespołu odbywa się teraz w nowych samochodach jedynie z pomocą oryginalnych serwisówek, wymiana lampy w nowszym samochodzie wiąże się z jej programowaniem, 3/4 awarii silników i automatycznych skrzyń biegów w nowszych autach polega teraz na aktualizacji oprogramowania sterownika... Co dalej wymyślą inżynierowie ?
Już dzisiaj widzimy że nowe samochody są praktycznie bezawaryjne (oczywiście zaraz posypią się posty typu że tak nie jest ale nie oszukujmy się jak często kiedyś wykonywało się grubsze naprawy a jak często robi się to teraz, ile kiedyś pierdół można było znaleźć do naprawy przy zwykłym przeglądzie a ile znajdzie się ich teraz...). Za kilka lat nie da się już nawet zarobić na prostych wymianach typu uzupełnienie oświetlenia bo ledowe lampy nie będą tego wymagały, wymiana oleju nie będzie możliwa bez serwisówki, naprawa zawieszeń też nie będzie przynosiła zysków ponieważ mało które teraz się psuje.
Czy jest jakikolwiek sens brnąć dalej w ten zawód ?Wulkanizacja to chyba jeden z niewielu kierunków które będą przynosiły zyski ponieważ opony i tak trzeba będzie zmienić 2 razy do roku ale to chyba wszystko co pozostanie do zarobku. Sam nie wierze że elektromechanik to przyszłość ponieważ elementy stają się nienaprawialne i jedyne opcja to wymina, pominę już kwestie pakowania czujników które przetwarzają sygnał elektryczny na elektroniczny co dodatkowo utrudnia diagnozę (z którą z racji konieczności posiadania oryginalnych testerów poradzi sobie tylko ASO).
Uważacie że moje obawy są faktycznie słuszne i taka przyszłość czeka ten zawód czy myślicie że zawsze będzie coś do naprawy nawet przy nowoczesnych samochodach ?

