• Witamy na Forum Mechaników!
    Aktualnie przeglądasz stronę jako gość. lub
    Jako użytkownik uzyskasz pełen dostęp do forum oraz będziesz mógł tworzyć tematy oraz brać udział w dyskusjach.
    Gorąco zachęcamy oraz zapraszamy do rejestracji!

Filtr cząstek stałych czy emulator?

Dołączył
2.06.2012
Postów
87
Punktów
78
Wiek
63
Miasto
Wrocław
Szanowni forumowicze,

odniosę się do uwag, do mojego wpisu.

  1. Uważam, że w pierwszej kolejności należy dokonywać kontroli serwisów, które w jawny sposób reklamują niedozwolone modyfikacje (prasa motoryzacyjna, bilbordy, reklamówki). W Niemczech też się robi takie „modyfikacje”, tylko nie ma tak jawnej reklamy. Firmy dostarczające moduły podnoszące moc silników ZS (np.Magneti Marelli), oferuję je na polskim rynku, z zastrzeżeniem, że nie wolno ich używać na drogach publicznych, a jedynie na zamkniętych torach, nie oferuje ich np. na rynku Niemieckim.
  2. Zamiast karać serwisy, można odbierać dowody rejestracyjne właścicielom samochodów, do czasu usunięcia nieprawidłowości, a właściciele samochodów będą mogli na drodze procesu cywilnego żądać odszkodowań od serwisów. Użytkownik samochodu nie ma obowiązku znać prawa związanego z samochodami, czy znać się na technice samochodowej, ale właściciel serwisu tak. Znam np. wyrok sądu, w sprawie, w której pracownik serwisu pospawał drążek kierowniczy na życzenie właściciela pojazdu. Ukarany został pracownik serwisu, gdyż w interpretacji sądu zlecający nie musiał znać możliwych konsekwencji spawania tego drążka, a pracownik serwisu tak.
  3. Nie zgadzam się z opinią o generalnie celowym wprowadzaniu rozwiązań, wymuszających drogie naprawy pogwarancyjne. Spełnianie ostrzejszych norm dotyczących emisji składników spalin czy zmniejszenie emisji CO2 (trochę dyskusyjne), wymusza zawężenie tolerancji produkcyjnych i komplikacji układów, co zwiększa ryzyko uszkodzeń. Przykład - wymóg zmniejszenia emisji CO2, wymusił wprowadzenie np. układów bezpośredniego wtrysku benzyny (nie tylko takich zmian). Końcówka wtryskiwacza umieszczona w komorze spalania, znacznie szybciej się zanieczyszcza niż końcówka wtryskiwacza umieszczona w kolektorze dolotowym (rozkład termiczny paliwa, tworzenie się tzw. żywic potencjalnych). Nieprawidłowe rozpylanie paliwa przez wtryskiwacz umieszczony w komorze spalania, będzie miało znacznie większe negatywne następstwa, niż następstwa złego rozpylania paliwa przez wtryskiwacz układu pośredniego wtrysku paliwa. Myślę tu o tworzeniu nagarów, czy wręcz o przetopieniu denka tłoka.
  4. Oczywiście forumowicz greghorn ma rację, że wpływ jednego „Saszy” z Ukrainy, palącego plastikowe butelki, ma praktycznie zerowy wpływ na to, że ktoś w Polsce zachoruje na nowotwór. Sytuacja się jednak zmienia, gdy w jakiejś miejscowości, w wielu domach, pali się takimi butelkami w piecach. Mieszkałem przez 7 lat w domu 3 kilometry od Wrocławia, w pobliżu małej miejscowości (dom sprzedałem i mieszkam ponownie we Wrocławiu - tak dla informacji). Gdy się wjechało do tej miejscowości, to było widać z kominów dymy czarne i niebieskie, a nos „dopowiadał” resztę. Ktoś powie - to z biedy. Nie zawsze. Plastikiem i innym śmieciem palili również niektórzy sąsiedzi na osiedlu, ludzie nie biedni. Trzeba małymi krokami, ale konsekwentnie poprawiać sytuację, bez wątpliwych pomysłów - np. zakaz rejestracji pojazdów napędzanych silnikami spalinowymi, po określonym roku (np. Norwegia).Część ludzi da się przekonać do bardziej ekologicznego życia, a innych trzeba będzie do niego lekko przymusić. Tak było w każdym kraju.
  5. Jeśli ktoś ma samochód z silnikiem ZS bez filtra cząstek stałych, to niech tak pozostanie. Wystarczy, by był sprawny techniczne, oczywiście włącznie z silnikiem i jego układami, nie zużywał nadmiernie dużych ilości oleju i spełniał normy w zakresie zadymienia spalin, odpowiednie dla daty pierwszej rejestracji pojazdu. Jeśli jednak ktoś ma samochód z filtrem cząstek stałych, czy również układem redukcji NOx, który wymaga do pracy układu dodatku Adblue, to w mojej opinii układy te muszą być sprawne. Oczywiście można zachęcać do zmiany samochodów na nowsze (np. systemem podatkowym), ale to dyskusyjna metoda o wątpliwej skuteczności. Uważam też, że często posiadanie samochodu, nawet starego, to konieczność życiowa, ze względu na mało rozwiniętą sieć transportu po za większymi miastami, czy na terenach wiejskich (raczej częściowo zdemolowana po okresie socjalizmu).
  6. Jeśli chodzi o przepisy homologacyjne, to jeśli chodzi układy silnika odpowiedzialne za emisję składników toksycznych, nie ma możliwości nakładania kar, za przeróbki tych układów. Obecne przepisy homologacyjne to część prawa o ruchu drogowym, a nadzór nad przestrzeganiem przepisów homologacyjnych jest w gestii Transportowego dozoru Technicznego. Dyskutowałem z osobami odpowiedzialnymi w TDT na temat możliwości karania serwisów za przeprowadzanie modyfikacji, powodujących naruszanie przepisów homologacyjnych w zakresie emisji składników szkodliwych. W świetle obecnych przepisów TDT takich możliwości nie widzi, chodź problem dostrzega, ale od tej rozmowy (ok. 2 lata) nic się chyba nie zmieniło. Taki zapis był w projekcie zmian w przepisach homologacyjnych, przed przejęciem odpowiedzialności za nie przez TDT, ale został wykreślony z projektu. Rozmawiałem również z prawnikiem specjalizującym się w przepisach prawnych z zakresu motoryzacji. Potwierdził, że w świetle obecnych przepisów homologacyjnych nie ma możliwości bezpośredniego karania serwisów za przeprowadzanie modyfikacji, powodujących naruszenie przepisów homologacyjnych w zakresie emisji składników szkodliwych. W mojej ocenie, obecne przepisy homologacyjne stawiają wiele wymagań głównie producentom samochodów lub części zamiennych, ale znacznie gorzej jest z nadzorem, jak te przepisy są egzekwowane, gdy samochód opuści salon samochodowy.
  7. Ostatni temat. Nie wiem, czy wszyscy wiedzą, że poważnie grozi nam tzw. podatek ekologiczny. Jego wysokość ma być zależna od normy emisji spalin, przypisana do danego samochodu (Euro 3, 4). Jego autorem jest senator Grzegorz Peczkis z PIS-u. Kontaktowałem się z biurem senatora, by umówić się na rozmowę. Powiem Jemu, że pomysł na ten nowy podatek, nazywanym „ekologicznym” jest naiwny i kompromituje działania ekologiczne. Rzekomo ja, mając samochód spełniający normę emisji Euro 3 (nie stać mnie na nowy) mam płacić co roku ok. 500 zł, mimo, że jest on w znakomitym stanie technicznym i ma bardzo sprawny konwerter katalityczny. Proszę zwrócić uwagę, że będzie można mieć samochód spełniający normę emisji Euro 5, „zajeżdżony”, czy bez filtra cząstek stałych, ale ten samochód będzie uznawany za ekologiczny i będzie za niego należna mała opłata roczna lub wcale. To będzie zwykły podatek fiskalny i mieszanie do tego ekologii jest nieporozumieniem. Jeśli będę miał czas, to postaram się przekonać senatora i ministerstwo finansów o tym, że pomysł na ten podatek jest zły, bo kompromituje ekologię i zniechęci do niej.
Dziękuję wszystkim forumowiczom, za wpisy powodowane moim, a szczególnie greghornowi za szczegółowość wpisu.

Z serdecznymi pozdrowieniami
Stefan Myszkowski
 

arni_poznań

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
29.11.2010
Postów
16291
Punktów
3343
Wiek
43
Miasto
PZ
Ani dywaników pod nogi niehomologowanych jako elementu wnętrza... :p
Ani radia :)
Cóż rzec panie Stefanie, cóż rzec....
Z jednej strony to bardzo chciałbym się z panem zgodzić, tak stuprocentowo! O jakże pięknie wyglądałoby życie w świecie zarządzanym przez ludzi takich jak pan. Niestety, światem rządzi pieniądz i tego nikt nie zmieni. Idee ma pan piękne, jednak w zupełności niewykonalne no bo np.:

Na jakiej podstawie chce pan karać te serwisy? Przecież zawsze właściciel serwisu może powiedzieć że poinformował klienta o tym że auto straci homologację, ale klient stwierdził iż będzie tym samochodem poruszał się poza drogami publicznymi gdzie dopuszczenie do ruchu nie jest potrzebne. Wie pan, w świecie rządzonym przez pieniądz winę trzeba udowodnić.
Z tym:

to też pan pojechał. No z całym szacunkiem, ale chyba nawet pan nie wierzy że wszystkiemu winien pośpiech.... Znaczy się co? Producent tak się śpieszył z wprowadzeniem nowego rozwiązania ograniczającego emisję spalin (i dzięki temu ratującego populację żuczka gównojadka) że nie zdążył przeprowadzić wszystkich testów?
Przecież to bzdura jest.
Wadliwe - jak pan to nazwał - różnych układów to w dziewięćdziesięciu procentach celowe działanie, mające na celu zmuszenie użytkownika pojazdu do kosztownych napraw pogwarancyjnych.
Tu również się z panem nie zgodzę:

Przecież to jest jasne; diesel z usuniętym DPF-em pod względem zanieczyszczeń na pewno nie będzie "brudniejszy" niż diesel z początku lat 90-tych. A takich diesli z lat 90 - tych jeszcze dość sporo jeździ po naszych drogach, to co, jeden w ta czy w tamtą zrobi różnicę?
A wie pan ile tego dziadostwa jeździ na wschód od Polski? Tam się nikt normami euro 6 nie przejmuje.

Czytam jeszcze to pańskie podsumowanie:

I tak się zastanawiam....
Może pan mi odpowie....
10 lat temu byłem na Ukrainie i widziałem jak Sasza do podpalenia ogniska użył plastikowej butelki. Wiem że do tej pory każde ognisko podpala w ten sposób. Jeśli mój ojciec zachoruje i umrze na raka to mam żałować że nie zastrzeliłem Saszy 10 lat temu??

Też napiszę coś w formie podsumowania;
Zmiany są dobre, dążenie do "czystszej" motoryzacji również.
Ale trzeba mieć świadomość że, po pierwsze to kosztuje, a po drugie ludzie będą szukać tańszych rozwiązań.
W związku z powyższym jeśli robimy coś co ma być ekologiczne, to albo twórzmy to tak aby było bezobsługowe, albo niech państwo-producent dotuje wymianę zużytego elementu, tak aby Nowy DPF do auta za 7 tys. złotych nie kosztował połowy jego wartości.
Problem w tym że producenci nie dążą do ochrony środowiska tylko do zwiększenia awaryjności aut bo dpf-y system start-stop i inne "ulepszenia" przyspieszają zużycia elementów silnika i tym samym powodują zwiększenie emisji trujących związków w spalinach :)
 

Marek_S

SuperMechanior
Dołączył
10.07.2012
Postów
15169
Punktów
1867
Miasto
Sląsk
ekonomia , ekonomia i tylko ekonomia , kary za nieekologiczny samochód ? następna bzdura a może dopłata do katalizatora czy DPF z funduszy na ochronę środowiska ? np. w wysokości 99% a dlaczego ten kowalski jeździ starym trupem ? bo nie ma na nowy,proste ? a kary ... to proste dać ustawę i ustawodawca zadowolony . A jak się to ma mieć z zasilaniem LPG ? tu można wiele napisać .Jestem za dbałością o środowisko ale ... zacznijmy od prawidłowej utylizacji śmieci temat rzeka a na normach emisji to przede wszystkim zbijają kasę specjaliści i normotwórcy stosowani działający na podstawie mniemanologii . A sprzedawanie , a z innej beczki modyfikacje na torach są mniej szkodliwe niz modyfikacje na drogach publicznych ? Hmm nie jest swego rodzaju zakłamanie ?
Reasumując za pomysły dotyczące pseudoekologii płacić ma biedny kowalski z racji tego ze biedny i nie stać go na na nowe auto , najlepiej zakazać aut z silnikami spalinowymi a wprowadzić elektryczne i wybudować atomowe elektrownie z których odpadami należy posypywać głowy ustawodawców.
Zaczynam tęsknie patrzyć na wschód tam takich pomysłów nie mają
 
Ostatnia edycja:

BORCAR

SuperMechanior
Dołączył
3.07.2014
Postów
350
Punktów
45
Miasto
Inowrocław
WWW
www.borcar.pl
Sensory robi sie tez tylko w celach edukacyjnych, bo pewnie kazdy kupuje nowy , a są takie po 3 tysiace.
A wracając do dpfu to moze z 10 sztuk naprawde wymagało wyprogramowania, zawsze gdy pojawia sie kontrolka z dpfem to klijent mysli o wyrzuceniu filtra, a winny jest np czujnik róznicy cisnien, sonda,,przetarty wezyk czesto w fordach, brak dodatku eolys itp.
Poprostu taka moda,
Po co wymieniac łancuch rozzadu i koła faz w peugeocie VTI/HPI jak mozna wywalic bład P0014, i P0015, zmiana czterech bajtów, i kontrolka sie nie swieci,
Po co wymieniac egra w scenicu jak mozna zablokowac DTC 0486 ?
Po co wymieniac klapy w kolektorze w audi wystarczy zablokowac P2017, i P1028,
Czujnik cisnienia spalin problem, zablokujemy P0472,
Problem w Volvo z czujnikem róznicy cisnien blokujemy P2422 i P2458 zaden problem,
Przykłady z tygodnia
Klient żąda klient płaci,Dlatego juz od jakiegos czasu nie patrze w testerze na błedy tylko na parametry

A choroby nowotworowe były, sa i bedą
 
Ostatnia edycja:

Marek_S

SuperMechanior
Dołączył
10.07.2012
Postów
15169
Punktów
1867
Miasto
Sląsk
Podejrzewam że te pomysły są rodem z Unii a konkretniej w Niemiec bo sprzedają nam złomy a potem wymyślają swoje czyli unijne normy tyle że ... nasz kowalski ma inna kasę niż helmut
 
Dołączył
2.06.2012
Postów
87
Punktów
78
Wiek
63
Miasto
Wrocław
Do forumowicza - arni_poznań
Pańska teza jest dyskusyjna, ale przyznaję, że czasami efekt taki jest. Na pewno różne nowoczesne układy samochodu zwiększają koszt serwisowania samochodu. Rośnie wymagana jakość obsługi technicznej (np. posiadanie i używanie narzędzi specjalnych) i zakres koniecznej wiedzy technicznej. Gdy ten warunek nie jest spełniony, to niewątpliwie zużycie elementów silnika rośnie.

Do forumowicza - Marek_S.
Przyznaję rację, że część pracy jest robiona dla uspokojenia sumienia. Producent samochodu wprowadza jakieś rozwiązania, a następnie lobbuje na szczeblu unijnym, aby nie wprowadzać przepisów, które umożliwiają kontrolę tych układów, w ramach okresowych badań technicznych. Naraziły się one tym nawet niemieckim organizacjom ekologicznym. Jedna ze znaczących - Deutsche Umwelthilfe (www.duh.de) mocno krytykuje za taką politykę kanclerz Merkel, śląc do niej protesty. Miałem się temu okazję przyjrzeć trochę bliżej, bo śledziłem prace unijnej komisji do spraw ujednolicenia przepisów dotyczących badań technicznych pojazdów. Pisałem dla polskich przedstawicieli w komisji coś w rodzaju materiału informacyjnego. Niemieccy lobbyści chcieli, aby przepisy te były łagodne. Końcowy "produkt", który też będzie w Polsce obowiązujący, od najpóźniej 2018r., jest mojej ocenie nijaki i właściwie niczego nie załatwia, szczególnie, że część ostatecznych rozwiązań pozostawiono władzom krajowym - widzę to czarno. Powstaną nijakie przepisy. Zarobię dystrybutorzy wyposażenia stacji SKP.
Jeśli chodzi o układy zasilania gazem LPG, to od lat ich montaż jest co najmniej wątpliwy ekologicznie. Nie mniej jak 70% pojazdów zasilanych benzyną lub gazem LPG, przy zasilaniu gazem LPG, emituję więcej składników szkodliwych spalin - dysponuję takimi badaniami. Zapraszam np. do lektury artykułu pt. „Czy gaz propan-butan jest paliwem ekologicznym? - strona 45, załączonego czasopisma „Silniki spalinowe”, w pliku pdf. Obaj autorzy, to wiarygodne osoby.
W mojej opinii szczególnym nieporozumieniem jest montaż układów zasilania gazem LPG w silnikach zasilanych wtryskiem bezpośrednim. Zasilanie silnika gazem, powoduje przyspieszone zanieczyszczenie końcówek wtryskiwaczy benzyny, w stosunku do tego procesu występującego przy zasilaniu benzyną. Okresowy wtrysk benzyny tylko spowalnia ten proces. Wg producentów tych układów, ten wtrysk benzyny jest po to, by chłodzić końcówki wtryskiwaczy - to pół prawdy. Tak naprawdę ten wtrysk jest po to, by usunąć benzynę z wytrąconymi tzw. żywicami potencjalnymi, wskutek przebywania końcówki wtryskiwacza, tzw. studzienki, w gorącej komorze spalania.
Wiem z praktyki, że samochody z układami LPG, dostarczane na badania przez ich producentów, mają specjalnie dopracowywane silniki (lepiej spasowane, usunięte progi na styku kolektory głowica silnika itp.). Przyznają oni w nieoficjalnych rozmowach, że silniki bez takiego dopracowania, nie przeszły by homologacji, przy zasilaniu gazem.
Akceptuję tylko rozwiązanie, gdy układ zasilania gazem LPG czy CNG jest rozwiązaniem fabrycznym. Oba układy są ściśle zintegrowane, montowane w fabryce samochodów. Nie spełniają tego warunku układy dodawane przez importera, już po za fabryką. O ile się nie mylę, tak robi Skoda. Kiedyś powiedziałem dyr. marketingu Skody, że jeśli kontrole emisji składników szkodliwych samochodów z silnikami ZI będą bardziej rzetelne, to będą mieć kłopoty. Dodam jeszcze, że przez wiele lat gaz LPG nie był uznawany za paliwo ekologiczne. Takim jest natomiast gaz CNG, o większym niż gaz LPG stosunku atomów wodoru do atomów węgla. W konsekwencji, spaliny silnika zasilanego gazem CNG mają większy udział pary wodnej, niż tlenku węgla i węglowodorów. No, ale rynek i pieniądze zmieniły ten pogląd.

Do forumowicza - borcar
Dziękuję za informację „z życia”. To, że na co dzień nie prowadzę serwisu, nie daje mi takiej wiedzy. Rozwiązuję różne zagadki techniczne, piszę opracowania, testuję jakieś samochody, ale to nie to.

Do forumowicza - Autoelektronika
Jestem mimo wszystko trochę optymistą, mimo, że przyznaję, iż motoryzacja podąża w dziwnym kierunku. Jeszcze będę próbował zmieniać świat.

Omawiana w tym wątku tematyka bardzo mnie interesuje, ale inne zajęcia czekają. Pozwolę sobie zakończyć moje wpisy w tym wątku. Dziękuję za ciekawą wymianę poglądów. Wkrótce pojawi się zapewne następny, który sprowokuje mnie do wpisu.

Z serdecznymi pozdrowieniami
Stefan Myszkowski
 

Załączniki

  • 2006_02 - Silniki Spalinowe.pdf
    1,6 MB · Wyświetleń: 7

Marek_S

SuperMechanior
Dołączył
10.07.2012
Postów
15169
Punktów
1867
Miasto
Sląsk
Wcale nie neguje ale ..... jakie sa paliwa alternatywne ? bo nawet ekologicznie czyste samochody elektryczne potrzebują zasilania bo posiadają jedynie akumulatory wiec energie należy wyprodukować ale z jakiego paliwa ? Oczywiście że jestem za ekologią bo wole oddychać czystym powietrzem jest zdrową żywność ale gdzieś przeczytałem ze najwiecej metanu produkują krowy ... wiec ja eis zastanawiam gdzie jest sens ? co do samochodów z LPG oczywiści ze nie są to silniki dostosowane do tego paliwa , wystarczy zmienić komorę spalania zmienić kąt wyprzedzenia zapłony podawać w formie ciekłej i dobrać właściwe katalizatory ale .... ekonomia znowu się kłania , wielkie firmy wymyslaja normy po to żeby uwalić małych a kowalski ... owszem chciałby sie dostosować ale nie ma na to kasy proste ....
 

Szumek72

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
17.01.2016
Postów
3670
Punktów
712
Miasto
Poland Warsaw
Co wy tu za maniany odwalacie z tymi dpf-ami. Za chwilę wchodzi ustawa i SKP będzie miało obowiązek sprawdzać czy pojazd posiada dpf, a będą mieli bazy które auta powinny...
 

arni_poznań

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
29.11.2010
Postów
16291
Punktów
3343
Wiek
43
Miasto
PZ
Do forumowicza - arni_poznań
Pańska teza jest dyskusyjna, ale przyznaję, że czasami efekt taki jest. Na pewno różne nowoczesne układy samochodu zwiększają koszt serwisowania samochodu. Rośnie wymagana jakość obsługi technicznej (np. posiadanie i używanie narzędzi specjalnych) i zakres koniecznej wiedzy technicznej. Gdy ten warunek nie jest spełniony, to niewątpliwie zużycie elementów silnika rośnie.

Do forumowicza - Marek_S.
Przyznaję rację, że część pracy jest robiona dla uspokojenia sumienia. Producent samochodu wprowadza jakieś rozwiązania, a następnie lobbuje na szczeblu unijnym, aby nie wprowadzać przepisów, które umożliwiają kontrolę tych układów, w ramach okresowych badań technicznych. Naraziły się one tym nawet niemieckim organizacjom ekologicznym. Jedna ze znaczących - Deutsche Umwelthilfe (www.duh.de) mocno krytykuje za taką politykę kanclerz Merkel, śląc do niej protesty. Miałem się temu okazję przyjrzeć trochę bliżej, bo śledziłem prace unijnej komisji do spraw ujednolicenia przepisów dotyczących badań technicznych pojazdów. Pisałem dla polskich przedstawicieli w komisji coś w rodzaju materiału informacyjnego. Niemieccy lobbyści chcieli, aby przepisy te były łagodne. Końcowy "produkt", który też będzie w Polsce obowiązujący, od najpóźniej 2018r., jest mojej ocenie nijaki i właściwie niczego nie załatwia, szczególnie, że część ostatecznych rozwiązań pozostawiono władzom krajowym - widzę to czarno. Powstaną nijakie przepisy. Zarobię dystrybutorzy wyposażenia stacji SKP.
Jeśli chodzi o układy zasilania gazem LPG, to od lat ich montaż jest co najmniej wątpliwy ekologicznie. Nie mniej jak 70% pojazdów zasilanych benzyną lub gazem LPG, przy zasilaniu gazem LPG, emituję więcej składników szkodliwych spalin - dysponuję takimi badaniami. Zapraszam np. do lektury artykułu pt. „Czy gaz propan-butan jest paliwem ekologicznym? - strona 45, załączonego czasopisma „Silniki spalinowe”, w pliku pdf. Obaj autorzy, to wiarygodne osoby.
W mojej opinii szczególnym nieporozumieniem jest montaż układów zasilania gazem LPG w silnikach zasilanych wtryskiem bezpośrednim. Zasilanie silnika gazem, powoduje przyspieszone zanieczyszczenie końcówek wtryskiwaczy benzyny, w stosunku do tego procesu występującego przy zasilaniu benzyną. Okresowy wtrysk benzyny tylko spowalnia ten proces. Wg producentów tych układów, ten wtrysk benzyny jest po to, by chłodzić końcówki wtryskiwaczy - to pół prawdy. Tak naprawdę ten wtrysk jest po to, by usunąć benzynę z wytrąconymi tzw. żywicami potencjalnymi, wskutek przebywania końcówki wtryskiwacza, tzw. studzienki, w gorącej komorze spalania.
Wiem z praktyki, że samochody z układami LPG, dostarczane na badania przez ich producentów, mają specjalnie dopracowywane silniki (lepiej spasowane, usunięte progi na styku kolektory głowica silnika itp.). Przyznają oni w nieoficjalnych rozmowach, że silniki bez takiego dopracowania, nie przeszły by homologacji, przy zasilaniu gazem.
Akceptuję tylko rozwiązanie, gdy układ zasilania gazem LPG czy CNG jest rozwiązaniem fabrycznym. Oba układy są ściśle zintegrowane, montowane w fabryce samochodów. Nie spełniają tego warunku układy dodawane przez importera, już po za fabryką. O ile się nie mylę, tak robi Skoda. Kiedyś powiedziałem dyr. marketingu Skody, że jeśli kontrole emisji składników szkodliwych samochodów z silnikami ZI będą bardziej rzetelne, to będą mieć kłopoty. Dodam jeszcze, że przez wiele lat gaz LPG nie był uznawany za paliwo ekologiczne. Takim jest natomiast gaz CNG, o większym niż gaz LPG stosunku atomów wodoru do atomów węgla. W konsekwencji, spaliny silnika zasilanego gazem CNG mają większy udział pary wodnej, niż tlenku węgla i węglowodorów. No, ale rynek i pieniądze zmieniły ten pogląd.

Do forumowicza - borcar
Dziękuję za informację „z życia”. To, że na co dzień nie prowadzę serwisu, nie daje mi takiej wiedzy. Rozwiązuję różne zagadki techniczne, piszę opracowania, testuję jakieś samochody, ale to nie to.

Do forumowicza - Autoelektronika
Jestem mimo wszystko trochę optymistą, mimo, że przyznaję, iż motoryzacja podąża w dziwnym kierunku. Jeszcze będę próbował zmieniać świat.

Omawiana w tym wątku tematyka bardzo mnie interesuje, ale inne zajęcia czekają. Pozwolę sobie zakończyć moje wpisy w tym wątku. Dziękuję za ciekawą wymianę poglądów. Wkrótce pojawi się zapewne następny, który sprowokuje mnie do wpisu.

Z serdecznymi pozdrowieniami
Stefan Myszkowski
Ja z mojej strony zapewniam że będę dążył do osiągnięcia jak najlepszych wyników na analizatorze spalin gdy pojadę moim autkiem z 95 r. z przebiegiem ponad 400 kkm + LPG, w grudniu to się odbędzie i nakręcę filmik :) Zgadzam się że już minęła era łatwych napraw, teraz samochody wymagają wiedzy technicznej o danym rozwiązaniu i modelu no i narzędzi ale jak tak sobie spojrzę na jakość użytych materiałów i na awaryjność chociażby elektroniki, łańcuchów nierządu, trwałości układów korbowo tłokowych w niektórych autach, nagminnie pękające głowice w niektórych silnikach koncernu z Wolfsburga, coraz więcej plastiku, coraz cieńsze blachy i konstrukcje co niektórych autobusów to ja sobie myślę że jednak producenci chcą jak najwięcej zarobić a jak najmniej wydać na materiały, nie wiem ... to moje obserwacje, najwięcej się napatrzyłem na autobusy a miałem do czynienia chyba z każdą marką która występuje w PL i widzę że są one z roku na rok coraz bardziej liche i wykonane z gorszych materiałów :) pozdrawiam
 

eltechsam

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
21.01.2015
Postów
5404
Punktów
1337
Miasto
Wysoka
Wnet autobusy będą już tylko wirtualne.
Tak samo jak wycieczki.... Street View...:p
 

pajak100

SuperMechanior
Dołączył
9.03.2014
Postów
164
Punktów
54
Wiek
47
Miasto
Płock
WWW
www.carturbo.pl
Jestem mimo wszystko trochę optymistą, mimo, że przyznaję, iż motoryzacja podąża w dziwnym kierunku. Jeszcze będę próbował zmieniać świat.

Nie próbuj - szkoda energii , czasu i życia. Trzeba wejść między wrony i krakać tak jak one. Bunt na nic się nie zda.
Ja jestem starej daty 1978 rok i pewne poglądy na ekologię mam. Ten normy emisji to jeden wielki pic badany z pomięciem oporów areodynamicznych- tak naprawdę najważniejszych. Wszystkie parametry w warunkach laboratoryjnych, bo jak tu odnieść auto klasy daewoo matiz 0,8l do pudła na kołach typu land rover discovery V8 2,5 tony wagi. Czy z punktu widzenia ekologi ma to jakieś porównanie w emisji. Jak wygląda sprawiedliwość w trakcie zderzenia na szosie, biedny człowiek nie przeżyje , bo ma zderzak Landa wbity w klatkę piersiową w trakcie uderzenia bocznego.
A jak z turbinami wiatrowymi, pompami ciepła gdzie sądy wielokrotnie wydawały jednoznaczny wyrok " w naszych warunkach klimatycznych - ekonomicznie nieuzasadnione" Owszem w Norwegii gdzie 1 kWh kosztuje 22 gr. mają sens. Panele słoneczne - bełkot marketingowców od sprzedaży , że będzie kolorowo - a zaczyna zwracać się po 8 latach , kiedy ogniwa mają już 30% swojej nominalnej sprawności i nadają się do śmieci. Elektrownie wiatrowe - takie cudowne to po cóż rząd daje do nich dopłaty. Stare turbiny wyremontowane i przywiezione z Niemiec- Polak kupił jako nowoczesne . To ma być technologia . Coś co byłoby dochodowe powinno samo się utrzymać i przynieść zysk. Energia z elektrowni atomowych - fajna sprawa, ale co z Fukuszimą , a co ze składowaniem odpadów radioaktywnych- pręty paliwowe leżą na dnie oceanów ? To ma być rozwiązanie.

Przykłady zakłamania i obłudy ekologii oraz potężnego lobby można mnożyć. W dziedzinie motoryzacji podam tylko jeden przykład : wszystkie BMW serii : X1, X3, X5, X6 są produkowane w Stanach Zjednoczonych. Jednak żeby one trafiły do Europy, Chin , Afryki- muszą stamtąd przypłynąć 50-cio letnim kontenerowcem na ciężki olej opałowy, kompletnie nie spełniającym niczego jeśli chodzi o normy. Okazuje się, że ten statek wywali do atmosfery więcej substancji szkodliwych, cząstek stałych i CO2 niż te wszystkie auta które nim płyną przez cały okres swojego życia użytkowego.
 

Marek_S

SuperMechanior
Dołączył
10.07.2012
Postów
15169
Punktów
1867
Miasto
Sląsk
Dokładnie tak jest jak i z emisją CO2 , kiedys jakis biolog napisał ze jakby CO2 tak wzrosło to roślinność by się rozszalała , to samo z efektem cieplarnianym i innymi .... chodzi o to żeby kase wyrwać .... i mieć monopol jak windows ..
 
Dołączył
2.06.2012
Postów
87
Punktów
78
Wiek
63
Miasto
Wrocław
Do forumowicza - pajakS
Zdjęcie jest z zeszłego roku, ale jestem starszy niż wyglądam - rocznik 1962.
Prowadzę jednoosobową firmę - ogólnie prace inżynierskie, doradztwo i ekspertyzy z zakresu techniki samochodowe; z wyjątkiem szkoleń, nie pracuję dla serwisów samochodowych, ale głównie dla firm z branży motoryzacyjnej, tu uczciwie trzeba przyznać, że głównie niemieckich - to tak dla wstępnej informacji, abym był lepiej zrozumiany.
Ze względu na moją działalność zawodową nie mogę się zgodzić częściowo z tezami z pańskiego wpisu. Trzy razy miałem zlecenia, w których odpowiedzialny byłem za doprowadzenie samochodu do pozytywnego wyniku badań, w zakresie emisji składników szkodliwych, w teście drogowym NDEC. Raz, jako zaproszony ekspert, uczestniczyłem w badaniach toksyczności na hamowni silnikowej. Zapoznałem się więc zarówno z europejskimi jak i amerykańskim przepisami homologacyjnymi.
Jeszcze przed chwilą sprawdziłem w przepisach. Zanim samochód trafi na hamownię podwoziową wyznaczane są opory ruchu w warunkach drogowych, z uwzględnieniem aerodynamiki pojazdu. Zastępczo opory ruchu samochodu mogą być obliczone, ale wówczas opory zalezą od tzw. masy odniesienia pojazdu.
Jest prawdą, że w Europie, dość lekko podchodzie się do egzekwowania spełniania przez samochody homologacyjnych norm emisji składników szkodliwych. Afera VW nie miała szans na jej wykrycie w Europie. Nie jestem zachwycony USA jako krajem, ale tam wygląda to inaczej. Tam samochody do badań są zabierane z salonów samochodowych (nie słyszałem, żeby tak ktoś robił to w Europie, choć prawnie jest to możliwe). W USA nie tylko VW zapłaci niebawem karę za „manipulację” przy badaniach emisji spalin. W kolejce do ugody czeka w USA co najmniej jeszcze jedna firma (nie jestem pewny teraz która, więc nie podaję). W przeszłości bardzo słone kary zapłaciły Toyota i Mitsubishi, za poprawki oprogramowania sterującego pracą silnika, bez koniecznej powtórnej homologacji pojazdu.
W USA, niedopuszczalnie dużą emisję składników szkodliwych wykryła niezależna organizacja badawcza. Takich organizacji jest kilka. I w Europie będzie na pewno dziać się więcej. Trudniej będzie ukrywać takie wpadki jak VW.
Niemiecka organizacja ekologiczna Deutsche Umwelthilfe, na podstawie pomiarów toksyczności spalin wykonanych w Szwajcarii, doprowadziła do toczącej się obecnie sprawy sądowej przeciwko firmie Opel. W Modelu Zafira CDTi 1,6 - patrz załączniki do artykułu (przepraszam, że po niemiecku, ale nie mam czasu ich tłumaczyć). Opel po cichu modyfikuje oprogramowanie w sprzedanych modelach tego samochodu, dementując jednocześnie fakt stosowania niedozwolonego oprogramowania. Proszę też zauważyć, jakie są dyskusje wokół nowego testu drogowego WLTP. Wcześniej tego nie było.
Jeśli chodzi o transport morski, to samochody są transportowane specjalnymi statkami, tzw. samochodowcami. Mój przyjaciel jest starszym oficerem mechanikiem i pływa obecnie na takim samochodowcu, średniej wielkości - ok. 100m długości. Są znacznie większe. Zabierają na pokład bardzo dużo samochodów. Emisja z takiego statku, w przeliczeniu na jeden samochód jest mała. Paliwa do takich jednostek muszą spełniać określone normy, przynajmniej, gdy pływają na cywilizowanych obszarach mórz. Armatorom nie opłaca się ryzykować.
Zgadzam się, że przy zderzeniach małego i dużego samochodu, sprawiedliwości nie ma. Zgadzam się też, że jesteśmy po trosze śmietnikiem technicznym, ale sami sobie na to pozwalamy.

Z serdecznymi pozdrowieniami
Stefan Myszkowski

Do forumowicza - Marek_S,
zgadzam się. Określenie samochody ekologiczne jest dyskusyjne. Przyjrzyjmy się samochodom elektrycznym. W Norwegii, Danii czy Holandii, ekolodzy dążą, aby od ok. 2025r. można było rejestrować tylko samochody elektryczne. Dobrze, ale chciałbym zobaczyć, jakie są koszty "ekologiczne" produkcji, a co najważniejsze, utylizacji akumulatorów.
Kiedyś czytałem opracowania jakiejś angielskiej uczelni. Wg niego, w porównaniu ekologicznego oddziaływania na środowisko, do którego zaliczamy produkcję, eksploatację i utylizacje, hybrydowa Toyota przegrała z samochodem zasilanym tylko benzyną. Konieczne są aktualne i co najważniejsze obiektywne opracowania tego zagadnienia - będzie trudno.
Może bogata Europa myśli, że będzie używać „czyste” elektryczne samochody, a akumulatory będą produkowane gdzieś daleko. W jakich warunkach, jakim kosztem dla ekologii, dla ludzi pracujących przy produkcji i dla osób mieszkających wokół fabryk. Z mojego punktu widzenia, to jest nie do zaakceptowania.
Zresztą taki mechanizm jest stosowany od lat, np. w produkcji odzieży czy elektroniki. Podobnie Anglicy chwalą się, że zlikwidowali „brudne” gałęzie przemysłu, przez co zmalało zanieczyszczenie powietrza. Zapomnieli jednak dodać, że ta produkcje została przeniesiona np. do Chin, lub produkty pochodzące ze zlikwidowanych fabryk, są kupowane na dalekim wschodzie.
Z akumulatorami do samochodów - hybrydowych czy elektrycznych, jest też problem polityczny. Część surowców potrzebnych do produkcji jest głównie w Afryce, ale należą do .... Chin. Chiny pomagają bowiem finansowo krajom, które takie złoża posiadają, a w zamian za pieniądze stają się właścicielami złóż. Podobny problem jest już z ogniwami fotowoltaicznymi. Będziemy więc w chińskiej kieszeni.
Obecnie do samochodów ekologicznych zaliczyłbym hybrydy, ale też nie wszystkie. Niektóre to nieporozumienie - jakieś mini, mild. Tylko pełne! W związku z moją współpracą z miesięcznikiem auto motor i sport (jako doradca techniczny), miałem okazję jeździć chyba większością samochodów hybrydowych dostępnych w Europie. Toyotą Prius Plugin w warunkach miejskich zużyłem w przeliczeniu na 100km - 2,2l. Mam dowód w postaci pochwały od komputera pokładowego (zdjęcie z centralnego ekranu).Trasa ok. 36km, w mieście, od jednej do drugiej granicy miasta, przejazd głównymi ulicami, godzina ok. 8 rano, lato. Ok. 26km przejechałem tylko na silniku elektrycznym a 10km na napędzie elektryczno-spalinowym. Dla uczciwości trzeba dodać, że akumulatory były w nocy ładowane w garażu (z sieci domowej). Tu oczywiście problem, skąd pochodzi energia elektryczna: węgiel, gaz, elektrownie wodne, atomowe czy ogniwa solarne.
Zacząłem jazdę z całkowicie naładowanym akumulatorem. W Toyocie Prius Plugin, jeśli tylko jest ładunek w akumulatorach, nie jest uruchamiany silnik spalinowy, dlatego ten został on włączony dopiero po 26km. Ktoś może powiedzieć - powolna jazda, nie! Przy ruszaniu i przejeździe przez skrzyżowanie, bardzo trudno jest innym pojazdom dotrzymać kroku hybrydzie. Energię elektryczną potrzebną do takiego dynamicznego startu, magazynujemy podczas hamowania - najlepiej łagodnie przed skrzyżowaniem, lub gdy jest ku temu konieczność.
Inne wyniki zużycia paliwa w testach - Mitsubishi Suv, hybryda (zapomniałem modelu) - ok. 8l/100km w mieście. Lexus 600 hl (hybryda, wersja wydłużona) - ok. 10l/100km w mieście i na trasie. Hybrydę trzeba "zrozumieć" i trochę nauczyć się nią jeździć. To nie jest samochód elektryczny, tylko samochód zdolny do odzyskiwania energii, który każdy samochód traci (np. podczas hamowania). Tak odzyskaną energię można wykorzystać podczas ruszania, gdy sprawność silnika jest mała, oraz w każdych innych warunkach pracy silnika spalinowego, jako jego wsparcie, tak by sprawność zespołu hybrydowego - silnik spalinowy + silnik elektryczny + prądnica, była jak największa.

Trochę mnie poniosło. Odszedłem od głównego tematu. Ale sądzę, że administrator doceni nasz wkład w portal. Wracam do przerwanej pracy. Przepraszam, ale muszę już naprawdę skończyć moje wpisy, w tym wątku. Do zobaczenia w innych dyskusjach.

Z serdecznymi pozdrowieniami
Stefan Myszkowski
 

Załączniki

  • Artykuł - nieprawidłowa emisja u Opla.pdf
    1,5 MB · Wyświetleń: 1
  • Artykuł - oprogramowanie Opla jest nieprawidłowe.pdf
    116,7 KB · Wyświetleń: 1

old1977

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
20.01.2013
Postów
2340
Punktów
502
Z całą teorią się zgadzam w 100% ekologia ważna rzecz bardzo ważna i przede wszystkim droga sprawa,a co jest ważniejsze dla koncernów "ZYSK!!!!!!!" w zderzeniu tych dwóch racji zawsze wygra ta druga.Pracuje na SKP i znam to od podszewki a nie z teorii,aby dbać o ekologię potrzebne są 2 podstawowe filary EDUKCJA PRO EKOLOGICZNA OD SAMEGO POCZĄTKU WEJŚCIA MŁODEGO CZŁOWIEKA NA ŚCIEŻKĘ EDUKACYJNĄ,I PEŁNE PORTFELE POJEDYŃCZEGO OBYWATELA.Teoretyczna sytuacja:Jak wytłumaczyć kasjerce pracującej w "stonce" zarabiającej minimalną krajową i dojeżdżającą z miejscowości oddalonej od "stonki" 15-20km swoim golfem III na lpg że jej konwerter kataliczny nie spełnia norm i niestety albo wymieni na nowy(koszt całego golfa III i trzeba było chyba jeszcze dopłacić) albo nich szuka roboty bliżej domu bo nie będzie miała czym dojeżdżać a w odpowiedzi usłyszeć ale ja 2 lata roboty szukałam bo u mnie nic nie ma,jeśli pojedyńczy obywatel będzie miał portfel pełny tylko od 1 do 1-wszego albo zawsze będzie brakowało to nic nie pomoże,kary,kontrole,nowe przepisy itd itd.
 

Marek_S

SuperMechanior
Dołączył
10.07.2012
Postów
15169
Punktów
1867
Miasto
Sląsk
Trochę mnie poniosło. Odszedłem od głównego tematu. Ale sądzę, że administrator doceni nasz wkład w portal. Wracam do przerwanej pracy. Przepraszam, ale muszę już naprawdę skończyć moje wpisy, w tym wątku. Do zobaczenia w innych dyskusjach.

Z serdecznymi pozdrowieniami
Stefan Myszkowski
Przeciwnie ciekawe wypowiedzi niemniej jaki wniosek ?
1- wszystkim rządzi kasa
2- ekologią jak i wszystkimi dotyczacą motoryzacji zajmują się politycy którzy nie mają pojęcia o zagadnieniach związanych z tematem
Tylko nie bardzo rozumiem dlaczego my czyli przeciętny kowalski jest temu winien ? bo tego nie rozumiem bo nie ma pracy ? bo trzeba wyjeżdżać do Anglii czy Niemiec czy gdzie indziej ?
Owszem hybryda to jakieś rozwiązanie ale ... akumulatory są drogie, utylizacja itp. ale z kolei nie prowadzi się badan na poprawą sprawności silnika tłokowego bo ... sie nie opłaca , jedynie daje się nacisk na ekologie a produkuje np. pomidory hydroponiczne w szklarniach nawet w lecie .. bo się opłaca , są juz fabryki żywności które zużywają masę energii pozyskiwaną z paliw kopalnych i koło się zamyka .... Oglądałem program o Porsche 920 hybryda o łącznej mocy chyba 900 koni z informacją ze spala 3l paliwa na 100 km ... toż to jakaś bzdura bo pędzać z prędkością 300 km/g gdzie pracują wszystkie silniki to jakaś bzdura . To jakiś matrix gdzie opowiadają nam bzdury i każą w to wierzyć .
 

666siwek666

Początkujący
Dołączył
22.01.2016
Postów
24
Punktów
0
Wiek
37
Miasto
Lipnik
Całym ale to całym światem rządzi waluta jakoś nie chce mi się wierzyć żeby samochody z napędami elektrycznymi zastąpiły całkowicie spalinowe nie miłosierną kase mają koncerny paliwowe na samochodach jakoś nie widze żeby oni mogli dopuścić do wycofania motoryzacji benzynowej i zastąpić ją elektryczną jedynie a i na pewno w samochodach będzie coraz więcej badziewia takich jak DPF EGR i tym podobne a naprawa tych pod zespołów będzie przekraczać wartość samochodu a co za tym idzie szrot zarabia i fabryki zarabiają a przeciętny szary kowalski był jest i będzie na tym wszystkim poszkodowany
 
Do góry Bottom