• Witamy na Forum Mechaników!
    Aktualnie przeglądasz stronę jako gość. lub
    Jako użytkownik uzyskasz pełen dostęp do forum oraz będziesz mógł tworzyć tematy oraz brać udział w dyskusjach.
    Gorąco zachęcamy oraz zapraszamy do rejestracji!

Filtr cząstek stałych czy emulator?

666siwek666

Początkujący
Dołączył
22.01.2016
Postów
24
Punktów
0
Wiek
37
Miasto
Lipnik
ktoś napisał że Swiftec, ecusafe wyłączają rejestr błędów może tak niech ktoś się wypowie co testował te programy w różnych autach czy zdają egzamin i jak się samochód zachowuje tzn ecu ( że nie ma błędów nie pracuje w trybie awaryjnym i nie włącza się mu wypalenie ) ja jeszcze nie znalazłem samochodu (takiego co nie będzie go szkoda jak coś pójdzie nie tak) na takie testy jak znajde przetestuje to się podziele info
 

BORCAR

SuperMechanior
Dołączył
3.07.2014
Postów
350
Punktów
45
Miasto
Inowrocław
WWW
www.borcar.pl
Uzywam swifteca od 3 lat i nie mam zadnych problemów, aktualizacje na bierzaco, jak jest jakis problem to portugalczycy go ogarniają,
W swiftecu mozna wyłaczyc oprócz dpfa, jeszcze egr, oraz poszczególne błedy, nie cała tablice jak w skrakowanym ecusyfie
 

Autoelektronika

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
30.09.2015
Postów
4661
Punktów
1395
Ameryki nie odkrywacie.swiftec tez niejest zawsze zlotym srodkiem.
ma duzo dziur ze tak powiem a tu niestety klania sie wiedza i doswiadczenie w biznesie zeby ogarnac temat.
 

Auto-Tech

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
12.11.2013
Postów
2099
Punktów
477
Wiek
31
Swiftec jak bd chcial to wytniesz cala tablice ale jak nie chcesz to sam ci nie utnie. Masz jakies dziwne spojrzenie na caly temat, widac ze ewidentnie zielony jestes w tym. Gdy ,,wycinasz dpf lub egr" z oprogramowania to nie polega to na ucieciu kawalku wsadu tak jak sie to robi np w crash dacie gdzie FFkujemy dany obszar , tylko zmieniamy wartosci w danych slupkach map trzeba wiedziec ktore, w ktorym momencie i jak. a tego nikt ci nie powie. Programy dzialaja na takiej zasadzie ze wiedzą juz z góry ktore komorki maja zmienic bo zawartosc flasha w danym sterowniku jest zawsze taka sama. Ale... jesli ktos wgral cos innego to juz zrobi sie kipisz lub w lepszym wypadku wyskoczy blad.... Mysle ze juz i tak za duzo info dostales... Ecusafe to program skrakowany dostepny dla kazdego debila z internetu... Poprawnie robi tylko jeden sterownik.... Najczesciej nie robi nic a jesli robi to albo tnie tablice albo robi kipisz....
 

666siwek666

Początkujący
Dołączył
22.01.2016
Postów
24
Punktów
0
Wiek
37
Miasto
Lipnik
i gitara chodziło mi oto że ktoś używa dany program jest napisane że 3 lata i jest cacy tylko czemu on taki drogi a z mojego punktu widzenia swiftec bardziej nadaje sie do chip tuningu
 

Auto-Tech

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
12.11.2013
Postów
2099
Punktów
477
Wiek
31
To zle ci sie wydaje.... Kazdy programator/oprogramowanie itd ORYGINALNE ma swoją cene. Popatrz sobie na pospolite AC chinczyka znajdziesz za 500-600zl ori kosztuje 10tysiecy. Gdzie jedna diagnostyka kosztuje klienta 50 zl. Swiftec kosztuje ponad 20tysiecy ale jedna usluga zaczyna sie od 500zl..... tak wiec sprzet ma odpowiednią cene
 
Dołączył
2.06.2012
Postów
87
Punktów
78
Wiek
63
Miasto
Wrocław
Szanowni forumowicze,

pozwolę sobie na chyba odmienną wypowiedź w tym wątku.
Uważam, że serwisy "przyłapane" na jakiśkolwiek zmianach w silnikach, ich układach i sterownikach, które powodują wzrost ilości emitowanych składników szkodliwych spalin, powinny być karane wysokimi karami finansowymi. Wiem, że są problemy z samochodami z filtrami z cząstek stałych. Wiem, że są wadliwe rozwiązania różnych układów, powodowane przez nadmierny pośpiech przy ich konstrukcji i testach, ale ich „modyfikacje” w serwisach samochodów sa niedopuszczalne, bo nie ma możliwości ocenić ich wszystkich następstw. Zmniejszenie zużycia paliwa czy wzrost mocy, to nie są jedyne kryteria oceny.
Różne elementy silników mają określona gwarantowaną żywotność, przy zachowaniu deklarowanych parametrów. Przykładowo - wtryskiwacze benzyny do silników ZI mają gwarantowany czas bezawaryjnej współpracy liczony na 150000 km a zawory EGR na 250000 km (dane pochodzące do producentów tych elementów). Niejednokrotnie jednak sposób eksploatacji współczesnego samochodu skraca żywotność tych elementów. Przykładowo - grzanie zimnego silnika na postoju powoduje odkładanie nagarów, których jazda w mieście nie jest w stanie usunąć. Z kolei jazda samochodem z silnikiem ZS, podczas przyspieszania, z niską prędkością obrotową, ale z pedałem gazu, z naciśnięciem bliskim maksymalnemu, powoduje, że obciążony silnik pracuje na tzw. granicy dymienia, co przyspiesza zanieczyszczenia filtra cząstek stałych.
Jest prawdą, że obecnie żadna stacja kontroli pojazdów w Polsce i większość w Europie (jakieś wyjątki, z zaangażowanymi diagnostami) nie jest w stanie wykryć opisywanych w tym wątku zmian. Trudniej będzie zapewne od roku 2017 lub 2018. Powinny być wówczas wprowadzone nowe regulacje z zakresu badań technicznych pojazdów, ustalone na szczeblu europejskim. W przypadku samochodów normą emisji Euro 6, granica zadymienia spalin będzie wynosić 0,7 1/m i będzie sukcesywnie pomniejszana. W tych samochodach będzie można w warunkach SKP mierzyć tak niskie wartości zadymienia, o ile na ich wyposażeniu pojawią się dymomierze tzw. II generacji, które są w stanie, z akceptowalną dokładnością i powtarzalnością, mierzyć tak niskie wartości zadymienia.
Firmy usuwające filtry cząstek stałych, często błędnie informują swoich klientów, że samochód bez takiego filtra przechodzi badania techniczne i z punktu formalnego wszystko jest prawidłowo. Otóż nie. Taka zmiana, jak usunięcie filtra cząstek stałych czy zaworu EGR narusza warunki homologacji pojazdu, czyli powoduje utratę homologacji w zakresie emisji składników szkodliwych. Jeśli np. policja w jakimś kraju, nabierze podejrzeń, że samochód może mieć usunięty filtr cząstek stałych, a zostanie to potwierdzone w serwisie samochodowym (nie trzeba tu stacji kontroli pojazdów), to z tego powodu utraci on dowód rejestracyjny, nawet, jeśli zadymienie spalin będzie niższe niż wartość obowiązująca dla danego pojazdu.
Proszę też zauważyć, że na stacjach kontroli pojazdów jest mierzone zadymienie spalin, a podczas badań homologacyjnych jest mierzona emisja cząstek stałych, a aktualnie dodatkowo ich ilość. Pomiar emisji cząstek stałych w SKP, wg przepisów homologacyjnych, jest nierealny do wykonania, ze względu na koszt aparatury pomiarowej. Z kolei pomiar zadymienia to tylko metoda zastępcza pozwalająca szacować ilość emitowanych cząstek stałych, z wykorzystaniem cech optycznych sadzy. Sadza tylko jedna z substancji należących do grupy cząstek stałych. Stanowi ona tzw. rdzeń węglowy emitowanych cząstek stałych. Dla wyjaśnienia dodam, że sadza to czysty chemicznie węgiel, ale nie sadza emitowana przez silnik ZS lub ZI (tak też ZI - to nie pomyłka)!! Tak piszą czasami np. w informacjach prasowych lub czasopismach, działy marketingowe firm samochodowych.
Dla osób wątpiących z kolei w skuteczność układów recyrkulacji spalin, przytaczam historię z mojej działalności zawodowej. Kiedyś zwróciła się do mnie z prośbą firma, która od 3 miesięcy, mimo wielu pomiarów, nie mogła uzyskać homologacji na samochód w zakresie emisji składników szkodliwych (niech nazwa tej firmy pozostanie tajemnicą). Ciekawostką było, że silnik pochodził z firmy Citroen, a samochody firmy Citroen wyposażone w ten sam silnik, taką homologację miały. Badania toksyczności spalin wykazywały przekroczenie emisji NOx o kilkadziesiąt procent. Po poszukiwaniu okazało się, że zawór EGR jest stale zamknięty - w żadnych warunkach pracy silnika nie otwiera się. Okazało się, że było to spowodowane błędem wykonawczym wiązki elektrycznej w badanym samochodzie. Ten błąd powodował, że układ recyrkulacji nie pracował. Po przywróceniu sprawności tego układu, na ponownym badaniu homologacyjnym emisji składników szkodliwych, emisja NOx spadła o kilkadziesiąt procent poniżej normy. Sam byłem zaskoczony tym, o ile zmniejszyła się emisją NOx.
Nie tylko ze względów „motoryzacyjnych” interesuję się trochę chorobami onkologicznymi. Lekarze szacują, że ilość tych chorób będzie rosnąć. Jest to spowodowane różnymi czynnikami, nie tylko motoryzacyjnymi, ale np. w centrach miast i ich pobliżu, to motoryzacja jest czołowym trucicielem. Dysponuję badaniami wykonanymi przez naukowców Politechniki Warszawskiej, w zakresie skażenia powietrza w centrum Warszawy i powodowanymi przez te zanieczyszczenia ilością wybranych chorób, wśród mieszańców tej części miasta, w stosunku do ilości tych samych chorób, wśród mieszkańców terenów wiejskich. Wyniki dają do myślenia. Mogę zamieścić raport z tych badań na forum (jest zresztą dostępny w Internecie).
I jeszcze coś na podsumowanie. Nie życzę osobom, które wykonują „modyfikacje” opisane w tym wątku, by one lub ktoś z ich bliskich, zachorował na chorobę nowotworową lub inną, powodowaną między innymi przez składniki szkodliwe spalin (a jest ich wiele). Jeśli to nastąpi, to niech pamiętają, że w jakimś stopniu przyczynili się do tego.

Z pozdrowieniami
Stefan Myszkowski
 

Marek_S

SuperMechanior
Dołączył
10.07.2012
Postów
15169
Punktów
1867
Miasto
Sląsk
Wcale nie twierdze ze jest w tym wiele racji ale ..... ekonomia , zwykłego kowalskiego nie stać na wymianę DPF czy porządną naprawę i to jest podstawową przyczyną takich pomysłów .
 

Autoelektronika

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
30.09.2015
Postów
4661
Punktów
1395
krotko i na temat.Polskie realia(zarobki)i klient zarabiajacy 1500-2000,wymiana filtra za 5 tysiecy.Podarujcie sobie dywagacje na ten temat i nie badzcie kosmitami
 

arni_poznań

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
29.11.2010
Postów
16291
Punktów
3343
Wiek
43
Miasto
PZ
Szanowni forumowicze,

pozwolę sobie na chyba odmienną wypowiedź w tym wątku.
Uważam, że serwisy "przyłapane" na jakiśkolwiek zmianach w silnikach, ich układach i sterownikach, które powodują wzrost ilości emitowanych składników szkodliwych spalin, powinny być karane wysokimi karami finansowymi. Wiem, że są problemy z samochodami z filtrami z cząstek stałych. Wiem, że są wadliwe rozwiązania różnych układów, powodowane przez nadmierny pośpiech przy ich konstrukcji i testach, ale ich „modyfikacje” w serwisach samochodów sa niedopuszczalne, bo nie ma możliwości ocenić ich wszystkich następstw. Zmniejszenie zużycia paliwa czy wzrost mocy, to nie są jedyne kryteria oceny.
Różne elementy silników mają określona gwarantowaną żywotność, przy zachowaniu deklarowanych parametrów. Przykładowo - wtryskiwacze benzyny do silników ZI mają gwarantowany czas bezawaryjnej współpracy liczony na 150000 km a zawory EGR na 250000 km (dane pochodzące do producentów tych elementów). Niejednokrotnie jednak sposób eksploatacji współczesnego samochodu skraca żywotność tych elementów. Przykładowo - grzanie zimnego silnika na postoju powoduje odkładanie nagarów, których jazda w mieście nie jest w stanie usunąć. Z kolei jazda samochodem z silnikiem ZS, podczas przyspieszania, z niską prędkością obrotową, ale z pedałem gazu, z naciśnięciem bliskim maksymalnemu, powoduje, że obciążony silnik pracuje na tzw. granicy dymienia, co przyspiesza zanieczyszczenia filtra cząstek stałych.
Jest prawdą, że obecnie żadna stacja kontroli pojazdów w Polsce i większość w Europie (jakieś wyjątki, z zaangażowanymi diagnostami) nie jest w stanie wykryć opisywanych w tym wątku zmian. Trudniej będzie zapewne od roku 2017 lub 2018. Powinny być wówczas wprowadzone nowe regulacje z zakresu badań technicznych pojazdów, ustalone na szczeblu europejskim. W przypadku samochodów normą emisji Euro 6, granica zadymienia spalin będzie wynosić 0,7 1/m i będzie sukcesywnie pomniejszana. W tych samochodach będzie można w warunkach SKP mierzyć tak niskie wartości zadymienia, o ile na ich wyposażeniu pojawią się dymomierze tzw. II generacji, które są w stanie, z akceptowalną dokładnością i powtarzalnością, mierzyć tak niskie wartości zadymienia.
Firmy usuwające filtry cząstek stałych, często błędnie informują swoich klientów, że samochód bez takiego filtra przechodzi badania techniczne i z punktu formalnego wszystko jest prawidłowo. Otóż nie. Taka zmiana, jak usunięcie filtra cząstek stałych czy zaworu EGR narusza warunki homologacji pojazdu, czyli powoduje utratę homologacji w zakresie emisji składników szkodliwych. Jeśli np. policja w jakimś kraju, nabierze podejrzeń, że samochód może mieć usunięty filtr cząstek stałych, a zostanie to potwierdzone w serwisie samochodowym (nie trzeba tu stacji kontroli pojazdów), to z tego powodu utraci on dowód rejestracyjny, nawet, jeśli zadymienie spalin będzie niższe niż wartość obowiązująca dla danego pojazdu.
Proszę też zauważyć, że na stacjach kontroli pojazdów jest mierzone zadymienie spalin, a podczas badań homologacyjnych jest mierzona emisja cząstek stałych, a aktualnie dodatkowo ich ilość. Pomiar emisji cząstek stałych w SKP, wg przepisów homologacyjnych, jest nierealny do wykonania, ze względu na koszt aparatury pomiarowej. Z kolei pomiar zadymienia to tylko metoda zastępcza pozwalająca szacować ilość emitowanych cząstek stałych, z wykorzystaniem cech optycznych sadzy. Sadza tylko jedna z substancji należących do grupy cząstek stałych. Stanowi ona tzw. rdzeń węglowy emitowanych cząstek stałych. Dla wyjaśnienia dodam, że sadza to czysty chemicznie węgiel, ale nie sadza emitowana przez silnik ZS lub ZI (tak też ZI - to nie pomyłka)!! Tak piszą czasami np. w informacjach prasowych lub czasopismach, działy marketingowe firm samochodowych.
Dla osób wątpiących z kolei w skuteczność układów recyrkulacji spalin, przytaczam historię z mojej działalności zawodowej. Kiedyś zwróciła się do mnie z prośbą firma, która od 3 miesięcy, mimo wielu pomiarów, nie mogła uzyskać homologacji na samochód w zakresie emisji składników szkodliwych (niech nazwa tej firmy pozostanie tajemnicą). Ciekawostką było, że silnik pochodził z firmy Citroen, a samochody firmy Citroen wyposażone w ten sam silnik, taką homologację miały. Badania toksyczności spalin wykazywały przekroczenie emisji NOx o kilkadziesiąt procent. Po poszukiwaniu okazało się, że zawór EGR jest stale zamknięty - w żadnych warunkach pracy silnika nie otwiera się. Okazało się, że było to spowodowane błędem wykonawczym wiązki elektrycznej w badanym samochodzie. Ten błąd powodował, że układ recyrkulacji nie pracował. Po przywróceniu sprawności tego układu, na ponownym badaniu homologacyjnym emisji składników szkodliwych, emisja NOx spadła o kilkadziesiąt procent poniżej normy. Sam byłem zaskoczony tym, o ile zmniejszyła się emisją NOx.
Nie tylko ze względów „motoryzacyjnych” interesuję się trochę chorobami onkologicznymi. Lekarze szacują, że ilość tych chorób będzie rosnąć. Jest to spowodowane różnymi czynnikami, nie tylko motoryzacyjnymi, ale np. w centrach miast i ich pobliżu, to motoryzacja jest czołowym trucicielem. Dysponuję badaniami wykonanymi przez naukowców Politechniki Warszawskiej, w zakresie skażenia powietrza w centrum Warszawy i powodowanymi przez te zanieczyszczenia ilością wybranych chorób, wśród mieszańców tej części miasta, w stosunku do ilości tych samych chorób, wśród mieszkańców terenów wiejskich. Wyniki dają do myślenia. Mogę zamieścić raport z tych badań na forum (jest zresztą dostępny w Internecie).
I jeszcze coś na podsumowanie. Nie życzę osobom, które wykonują „modyfikacje” opisane w tym wątku, by one lub ktoś z ich bliskich, zachorował na chorobę nowotworową lub inną, powodowaną między innymi przez składniki szkodliwe spalin (a jest ich wiele). Jeśli to nastąpi, to niech pamiętają, że w jakimś stopniu przyczynili się do tego.

Z pozdrowieniami
Stefan Myszkowski
Teoria panie Stefanie :) to teoria a w rzeczywistości nie widziałem żeby na skp używali dymomierza, konstruktorzy robią obecnie silniki z plasteliny i żeby doprowadzić układ dpf do ładu należy wyremontować silnik a kogo na to stać?
 

greghorn

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
21.11.2013
Postów
1339
Punktów
427
Miasto
Miechów
Szanowni forumowicze,

pozwolę sobie na chyba odmienną wypowiedź w tym wątku.
Uważam, że serwisy "przyłapane" na jakiśkolwiek zmianach w silnikach, ich układach i sterownikach, które powodują wzrost ilości emitowanych składników szkodliwych spalin, powinny być karane wysokimi karami finansowymi. Wiem, że są problemy z samochodami z filtrami z cząstek stałych. Wiem, że są wadliwe rozwiązania różnych układów, powodowane przez nadmierny pośpiech przy ich konstrukcji i testach, ale ich „modyfikacje” w serwisach samochodów sa niedopuszczalne, bo nie ma możliwości ocenić ich wszystkich następstw. Zmniejszenie zużycia paliwa czy wzrost mocy, to nie są jedyne kryteria oceny.
Różne elementy silników mają określona gwarantowaną żywotność, przy zachowaniu deklarowanych parametrów. Przykładowo - wtryskiwacze benzyny do silników ZI mają gwarantowany czas bezawaryjnej współpracy liczony na 150000 km a zawory EGR na 250000 km (dane pochodzące do producentów tych elementów). Niejednokrotnie jednak sposób eksploatacji współczesnego samochodu skraca żywotność tych elementów. Przykładowo - grzanie zimnego silnika na postoju powoduje odkładanie nagarów, których jazda w mieście nie jest w stanie usunąć. Z kolei jazda samochodem z silnikiem ZS, podczas przyspieszania, z niską prędkością obrotową, ale z pedałem gazu, z naciśnięciem bliskim maksymalnemu, powoduje, że obciążony silnik pracuje na tzw. granicy dymienia, co przyspiesza zanieczyszczenia filtra cząstek stałych.
Jest prawdą, że obecnie żadna stacja kontroli pojazdów w Polsce i większość w Europie (jakieś wyjątki, z zaangażowanymi diagnostami) nie jest w stanie wykryć opisywanych w tym wątku zmian. Trudniej będzie zapewne od roku 2017 lub 2018. Powinny być wówczas wprowadzone nowe regulacje z zakresu badań technicznych pojazdów, ustalone na szczeblu europejskim. W przypadku samochodów normą emisji Euro 6, granica zadymienia spalin będzie wynosić 0,7 1/m i będzie sukcesywnie pomniejszana. W tych samochodach będzie można w warunkach SKP mierzyć tak niskie wartości zadymienia, o ile na ich wyposażeniu pojawią się dymomierze tzw. II generacji, które są w stanie, z akceptowalną dokładnością i powtarzalnością, mierzyć tak niskie wartości zadymienia.
Firmy usuwające filtry cząstek stałych, często błędnie informują swoich klientów, że samochód bez takiego filtra przechodzi badania techniczne i z punktu formalnego wszystko jest prawidłowo. Otóż nie. Taka zmiana, jak usunięcie filtra cząstek stałych czy zaworu EGR narusza warunki homologacji pojazdu, czyli powoduje utratę homologacji w zakresie emisji składników szkodliwych. Jeśli np. policja w jakimś kraju, nabierze podejrzeń, że samochód może mieć usunięty filtr cząstek stałych, a zostanie to potwierdzone w serwisie samochodowym (nie trzeba tu stacji kontroli pojazdów), to z tego powodu utraci on dowód rejestracyjny, nawet, jeśli zadymienie spalin będzie niższe niż wartość obowiązująca dla danego pojazdu.
Proszę też zauważyć, że na stacjach kontroli pojazdów jest mierzone zadymienie spalin, a podczas badań homologacyjnych jest mierzona emisja cząstek stałych, a aktualnie dodatkowo ich ilość. Pomiar emisji cząstek stałych w SKP, wg przepisów homologacyjnych, jest nierealny do wykonania, ze względu na koszt aparatury pomiarowej. Z kolei pomiar zadymienia to tylko metoda zastępcza pozwalająca szacować ilość emitowanych cząstek stałych, z wykorzystaniem cech optycznych sadzy. Sadza tylko jedna z substancji należących do grupy cząstek stałych. Stanowi ona tzw. rdzeń węglowy emitowanych cząstek stałych. Dla wyjaśnienia dodam, że sadza to czysty chemicznie węgiel, ale nie sadza emitowana przez silnik ZS lub ZI (tak też ZI - to nie pomyłka)!! Tak piszą czasami np. w informacjach prasowych lub czasopismach, działy marketingowe firm samochodowych.
Dla osób wątpiących z kolei w skuteczność układów recyrkulacji spalin, przytaczam historię z mojej działalności zawodowej. Kiedyś zwróciła się do mnie z prośbą firma, która od 3 miesięcy, mimo wielu pomiarów, nie mogła uzyskać homologacji na samochód w zakresie emisji składników szkodliwych (niech nazwa tej firmy pozostanie tajemnicą). Ciekawostką było, że silnik pochodził z firmy Citroen, a samochody firmy Citroen wyposażone w ten sam silnik, taką homologację miały. Badania toksyczności spalin wykazywały przekroczenie emisji NOx o kilkadziesiąt procent. Po poszukiwaniu okazało się, że zawór EGR jest stale zamknięty - w żadnych warunkach pracy silnika nie otwiera się. Okazało się, że było to spowodowane błędem wykonawczym wiązki elektrycznej w badanym samochodzie. Ten błąd powodował, że układ recyrkulacji nie pracował. Po przywróceniu sprawności tego układu, na ponownym badaniu homologacyjnym emisji składników szkodliwych, emisja NOx spadła o kilkadziesiąt procent poniżej normy. Sam byłem zaskoczony tym, o ile zmniejszyła się emisją NOx.
Nie tylko ze względów „motoryzacyjnych” interesuję się trochę chorobami onkologicznymi. Lekarze szacują, że ilość tych chorób będzie rosnąć. Jest to spowodowane różnymi czynnikami, nie tylko motoryzacyjnymi, ale np. w centrach miast i ich pobliżu, to motoryzacja jest czołowym trucicielem. Dysponuję badaniami wykonanymi przez naukowców Politechniki Warszawskiej, w zakresie skażenia powietrza w centrum Warszawy i powodowanymi przez te zanieczyszczenia ilością wybranych chorób, wśród mieszańców tej części miasta, w stosunku do ilości tych samych chorób, wśród mieszkańców terenów wiejskich. Wyniki dają do myślenia. Mogę zamieścić raport z tych badań na forum (jest zresztą dostępny w Internecie).
I jeszcze coś na podsumowanie. Nie życzę osobom, które wykonują „modyfikacje” opisane w tym wątku, by one lub ktoś z ich bliskich, zachorował na chorobę nowotworową lub inną, powodowaną między innymi przez składniki szkodliwe spalin (a jest ich wiele). Jeśli to nastąpi, to niech pamiętają, że w jakimś stopniu przyczynili się do tego.

Z pozdrowieniami
Stefan Myszkowski

Cóż rzec panie Stefanie, cóż rzec....
Z jednej strony to bardzo chciałbym się z panem zgodzić, tak stuprocentowo! O jakże pięknie wyglądałoby życie w świecie zarządzanym przez ludzi takich jak pan. Niestety, światem rządzi pieniądz i tego nikt nie zmieni. Idee ma pan piękne, jednak w zupełności niewykonalne no bo np.:
Uważam, że serwisy "przyłapane" na jakiśkolwiek zmianach w silnikach, ich układach i sterownikach, które powodują wzrost ilości emitowanych składników szkodliwych spalin, powinny być karane wysokimi karami finansowymi.
Na jakiej podstawie chce pan karać te serwisy? Przecież zawsze właściciel serwisu może powiedzieć że poinformował klienta o tym że auto straci homologację, ale klient stwierdził iż będzie tym samochodem poruszał się poza drogami publicznymi gdzie dopuszczenie do ruchu nie jest potrzebne. Wie pan, w świecie rządzonym przez pieniądz winę trzeba udowodnić.
Z tym:
Wiem, że są wadliwe rozwiązania różnych układów, powodowane przez nadmierny pośpiech przy ich konstrukcji i testach
to też pan pojechał. No z całym szacunkiem, ale chyba nawet pan nie wierzy że wszystkiemu winien pośpiech.... Znaczy się co? Producent tak się śpieszył z wprowadzeniem nowego rozwiązania ograniczającego emisję spalin (i dzięki temu ratującego populację żuczka gównojadka) że nie zdążył przeprowadzić wszystkich testów?
Przecież to bzdura jest.
Wadliwe - jak pan to nazwał - różnych układów to w dziewięćdziesięciu procentach celowe działanie, mające na celu zmuszenie użytkownika pojazdu do kosztownych napraw pogwarancyjnych.
Tu również się z panem nie zgodzę:
bo nie ma możliwości ocenić ich wszystkich następstw.
Przecież to jest jasne; diesel z usuniętym DPF-em pod względem zanieczyszczeń na pewno nie będzie "brudniejszy" niż diesel z początku lat 90-tych. A takich diesli z lat 90 - tych jeszcze dość sporo jeździ po naszych drogach, to co, jeden w ta czy w tamtą zrobi różnicę?
A wie pan ile tego dziadostwa jeździ na wschód od Polski? Tam się nikt normami euro 6 nie przejmuje.

Czytam jeszcze to pańskie podsumowanie:
Nie życzę osobom, które wykonują „modyfikacje” opisane w tym wątku, by one lub ktoś z ich bliskich, zachorował na chorobę nowotworową lub inną, powodowaną między innymi przez składniki szkodliwe spalin (a jest ich wiele). Jeśli to nastąpi, to niech pamiętają, że w jakimś stopniu przyczynili się do tego.
I tak się zastanawiam....
Może pan mi odpowie....
10 lat temu byłem na Ukrainie i widziałem jak Sasza do podpalenia ogniska użył plastikowej butelki. Wiem że do tej pory każde ognisko podpala w ten sposób. Jeśli mój ojciec zachoruje i umrze na raka to mam żałować że nie zastrzeliłem Saszy 10 lat temu??

Też napiszę coś w formie podsumowania;
Zmiany są dobre, dążenie do "czystszej" motoryzacji również.
Ale trzeba mieć świadomość że, po pierwsze to kosztuje, a po drugie ludzie będą szukać tańszych rozwiązań.
W związku z powyższym jeśli robimy coś co ma być ekologiczne, to albo twórzmy to tak aby było bezobsługowe, albo niech państwo-producent dotuje wymianę zużytego elementu, tak aby Nowy DPF do auta za 7 tys. złotych nie kosztował połowy jego wartości.
 
Ostatnia edycja:

BORCAR

SuperMechanior
Dołączył
3.07.2014
Postów
350
Punktów
45
Miasto
Inowrocław
WWW
www.borcar.pl
Generalnie
ROZPORZĄDZENIE MINISTRA INFRASTRUKTURY
z dnia 24 października 2005 r. w sprawie homologacji typu pojazdów samochodowych i przyczep zabrania dokonywania zmian konstrukcyjnych pod grozbą kary
Np punkt 9) przedmiot wyposażenia - układ lub zespół pojazdu, w szczególności hamulce, układ ograniczający emisję spalin, elementy wnętrza pojazdu, silnik.
Czyli teoretycznie nie wolno wymienic przewodu hamulcowego stalowego na miedziany, bo taki nie był homologowany wraz z pojazdem
 

eltechsam

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
21.01.2015
Postów
5404
Punktów
1337
Miasto
Wysoka
Generalnie
ROZPORZĄDZENIE MINISTRA INFRASTRUKTURY
z dnia 24 października 2005 r. w sprawie homologacji typu pojazdów samochodowych i przyczep zabrania dokonywania zmian konstrukcyjnych pod grozbą kary
Np punkt 9) przedmiot wyposażenia - układ lub zespół pojazdu, w szczególności hamulce, układ ograniczający emisję spalin, elementy wnętrza pojazdu, silnik.
Ani dywaników pod nogi niehomologowanych jako elementu wnętrza... :p
 
Do góry Bottom