Wrzuce swoje 3 grosze o akumulatorach, bo troche samochodow mam i dosyc czesto aku zmieniam.
Odpowiedz na pytanie z postu po mojemu bedzie prosta: "najtanszy spelniajacy parametry z realna gwarancja przynajmniej na 2 lata."
Taki akumulator teraz mozna miec za sto pare zlotych, po co sie meczyc szukajac cudownego dobrego akumulatora?
Podobno sa tylko 2-3 fabryki akumulatorow w europie i na europe (jedna z nich na ukrainie?), reszta to tylko "marki" tworzone przez zamawiajacych w tych fabrykach i import ze wschodu. Kazdy teraz moze stworzyc wlasna marke akumulatorow... te bardzo tanie "noname" moga miec taki problem, ze kupowane sa jako mniejsza pojemnosc/moc rozruchowa a sprzedawane jako wieksza - to skraca dodatkowo zywotnosc. Mierzy ktos z Was sobie aku po kupieniu? Oczywiscie to oszustwo i wcale nie musi dotyczyc kazdego taniego aku.
Zauwazyliscie ze zmienila sie polityka sprzedazy i produkcji baterii, nie bez przyczyny wprowadzono obowiazkowy zwrot/recykling. Te 2-3 fabryki przemielaja stare akumulatory na nowe. Ten towar ma tak dzialac, niezbyt dlugo i wymiana. Dlatego moim zdaniem nie ma co przeplacac.
Ktos zauwazyl tez, ze jesli alternator i instalacja dzialaja prawidlowo - aku pociagnie znacznie dluzej. Jak ktos ma ladowanie rzedu 13V to nie ma co sie spodziewac ze bateria pozyje wiecej niz 2 lata i padnie z zasiarczenia.
Kupilem pare lat temu cos o nazwie "eurostart" czy jakos tak, gosc ktory to sprzedawal w malym sklepiku formatowal je sam, pozniej do sprzedazy utrzymywal w odpowiednich warunkach i naladowane. Akumulator byl 100Ah taniutki i potrzymal od grudnia zimy 2012 do grudnia 2017 - 5 lat, przy czym to duzy diesel, jezdzony duzo po miescie na krotkich trasach, ale byl nowy alternator. Zmarl nagle, z dnia na dzien. Kupilem jakis ukrainski za niecale 200 ale juz mniejszy 85Ah, zaczyna druga zime.
W tym samym samochodzie wczesniej byl od nowosci varta silver 100Ah - 12 lat i zabilem go niesprawnym alternatorem oraz kreceniem do usranej kiedy pompa sie zapowietrzala. Pewnie dalby rade dluzej gdyby samochod byl caly czas sprawny. Mam wrazenie ze to byly inne akumulatory, cos jak na okretach podwodnych z WWII...
W pozostalych samochodach kazdy, jaki by nie byl zwykle dziala ze 4 lata, pod warunkiem ze nie stoi rozladowany bo nie jezdzilem i nie chcialo mi sie podlaczyc ladowarki. Czasem nawet wiecej. W jednym mam varte s5 od 4 lat i na razie bez problemu, spadla temperatura i nie zauwazylem jakiegos oslabienia, wiec pewnie te zime przezyje na pewno, lat tym bardziej. + dla niego ze pare razy dojechalem go do 10V, bo zalozony jest do sportowego co nie jezdzi zbyt czesto. Ale czy szukalbym ekstra nastepnej takiej varty? Pewnie nie, ten bralem z promocji.
Ktos chwialil FIAMM, moze i dobry, ale padl mi po jednym glebokim rozladowaniu zima i juz sie nie podniosl. Czyli jak kazdy inny.
Mam jakas centre+ ktora kreci sie 3 lat u mnie i pewnie kolejne 2-3 u poprzedniego wlasciciela i nadal sprawna. Samochod sprawny i jezdzony non stop, pewnie dlatego tak jej dobrze.
gtszudi napisal: "ja w swoim t4 rok temu zalozylem varte , auto stalo od 10 grudnia do 25 stycznia nie odpalane , kompletnie nic i bez najmniejszego problemu zakrecilo jakby bylo swiezo jezdzone." - zaden wyczyn jak samochod nie pobiera pradu po rozlaczeniu zaplonu - wiekszosc pobiera. W starym SLK ktory stoi cala zime jak gasze go na jesien to odpalam przed latem i tez bez doladowywania odpala, ja jakims starym niemieckim aku. Mam go od lat. W nowoczesnym smochodzie po 2 tygodniach podtrzymania alarmu i czegos tam jeszcze aku jest martwe.