Arni,zgadzam się z tym,że gdyby drogi były idealnie proste amorki były by prawie niepotrzebne,w moim przypadku uderzenie było dosyć mocne,ale amorek nie został uszkodzony,przestawiło zawieszenie na mimośrodach,dostał najbardziej w kość drążek zbieżnosci,sworzen kulisty ruszyło ,zniszczyło plastikowe podkładki w środku,,kupiłem nowy,nie ustawię kąta pochylenia koła za chiny,jakbym mimośrodem nie kręcił koło pozostaje na ukos,kąt rozwarty w kierunku dołu,na suchej nawierzchni auto prowadziło się w miarę dobrze,ale gdy było ślisko tył tak pływał,że musiałem korygowac kierownicą tor jazdy,strzała dostałem tuż przed pierwszymi przymrozkami,w tym przypadku można by podejrzewać amorek,gdyby objaw wystąpił samoistnie,jeśli ruszyło tuleje stalowo gumowe,czyli odwulkanizowało to nawet jeśli amorek jest nowy będzie auto podskakiwało jakby go nie było,gdyż występuja nagłe uderzenie góra-dół ,zbyt gwałtowne ,gdyż wahacz lata swobodnie,w 190 tce objaw strasznego balansowania wystąpił natychmiast gdy znajomemu przewiozłem w bagażniku silnik do Fiata Tipo 1.9 TD a jeszcze miałem 60 lt butlę z gazem,głupi byłem,po prostu,że się zgodziłem,już nie przeciażę bagaznika nigdy w żadnym aucie,wszystko miałem w bdb stanie,na wygląd niczego nie było widać,wszystko niby szczelne,dopiero po wymontowaniu wahaczy pomocniczych okazało się,że tulejki stalowe się kręcą swobodnie,w kazdym wahaczyku,wahacze główne pozostały w stanie pierwotnym,nic im się nie stało.Boczne uderzenie też potrafi rozwulkanizować tulejki,wystarczy że tylko ciut tulejka się przesunie w bok i lipa,koniec.Tak poza tym,tulejki wymieniałem(FEBI) co kilka lat,guma z czasem parcieje.