tata ma nowe clio. o zlewaniu klienta nie będę pisał bo nie uwierzycie. kłamią w żywe oczy, że nie puka, że wszystko działa. a jak nie działa to po "naprawie" jest dokładnie to samo.
ja mam zafire: straaaasznie długo im wszystko szło i coś kombinują z częściami- sprzedają nieoryginalne.
kiedyś miałem xantie- nawet serwis nie był mi w stanie zamówić odpowiednich części (kilkukrotnie- jarzmo hamulca, sprzęgło, sfery zawieszenia, górne mocowania przednich siłowników zawieszenia). kończyło się na tym, że przyjeżdżałem z konkretnym numerem części.
a na badaniu technicznym stwierdzili, że xantia (hydropneumatyk) ma do wymiany komplet amortyzatorów i sprężyn. ba, nawet wyliczyli ile to będzie kosztować...
zapomniałbym- serwis bmw i wymiana tylnych łożysk piast. kolega mi się żali, że serwis chce go skroić za rozbieranie całego zawieszenia (chyba 5 wahaczy), wymianę łożysk i kompletną geometrie. cena kosmiczna. roboczogodziny? jakoś ze 3 dni. kazałem mu poczekać tydzień jak będę miał czas. zajęło nam to razem 2 popołudnia, po jednym na stronę, z przerwą na piwo i pizzę. a on nie jest nawet mechanikiem choć umie obsługiwać klucze. zrobione u niego w garażu, na glebie, bez kanału. nie wierzył, że łożyska są tak tanie
Jakoś nie chce mi się wierzyć, że nie mogli dobrać części z oryginalnego katalogu chyba, że plakles, że to za drogo i chcesz tańsze to spuścili Cię na drzewo , bo nie mają ochoty zakładać zamienników.
A, że im długo szło, bo na części czasem trzeba poczekać, a jak przyjdą to potem na termin, żeby je zamontować, więc....
Co do czasu to skoro "pracowałeś" w ASO to doskonałe wiesz, że serwis jest zobligowany do naprawy zgodnie z procedurą i czas(tym samym koszt) naprawy jest wyliczany wg. Procedury podanej przez dokumentację producenta. Więc jeżeli książka mówi, że trzeba zwalić zawieszenie, to tak za tyle mają cię policzyć i nie ważne czy w garażu grzebek może zrobić to inaczej.
Co do ceny łożysk to tak najtańszy zamiennik będzie duzo dużo tańszy od łożyska OEM, ale wytrzyma też odpowiednio krócej.....
wyższy standard? bo pan w garniturze przyjmie łaskawie kluczyki i zaproponuje kawę z automatu...
wybacz, ale cenię sobie fachowość naprawy a nie całą otoczkę.
ogólnie mam zasadę- jeżeli warsztat wygląda jak szpital: białe kafelki, zero kurzu, żadnego bałaganu to należy mhhh uciekać.
Raczej na dzień dobry przywita cię "blondyna z dekoltem do pępka", zaproponuje kawę, herbatę itp. następnie zaprowadzi Cię do biureczka gdzie doradca, będzie Się przed tobą płaszczyk i śmiał się z niesmiesznych dowcipów i wysłuchiwał twoich gorzkich żali jak to wszystko w aucie przeszkadza, wypisze stertę papierów, zafoliuje auto, inodrowadzi cię na kanapę przed wielki TV.
Potem odbierzesz samochód umyty i odkurzony.
A czyli wolisz wejść na warsztat gdzie jest totalny chlew, na dzień dobry wchodzisz w plamę oleju,......