Czyściłem sobie ostatnio kolektor ssący w 2.9 TD(W210),orientacyjne koszty podane w internecie 800 zł,przebieg silnika 340 tyś km,nigdy nie było to robione,śruby kolektora bez żadnych oznak ingerencji,wszystkie odkręciłem bez problemu,poza dwiema tak zapieczonymi,że dwa imbusy pękły od razu,,musiałem jechać do sklepu specjalistycznego po imbus King Tony,,ten skurczysyn zrobił mi owale we łbach,musiałem jechać jeszcze raz po wbijany wieloząbkowy ,,wykrętak,,też King Tony , oraz 4 l benzyny, , ,przy okazji pozbyłem się dwóch kluczy oczkowych,pękły od razu,w obawie o nasadki ,które miałem,trzeci raz hajda do sklepu po nasadkę KING TONY wraz z pasującą solidną przedłużkę fajkową, musiałem tak pociągnąć,aż mnie głowa potem bolała od ciśnienia,.Wydawałoby się,że 800 zł to dużo,b.czasochłonne,gdyby nie te dwie śruby,prosta sprawa i szybka,najwięcej czasu zeszło z samym czyszczeniem,szorowaniem mazi,płukaniem,wypalaniem(kolektor aluminiowy),czekaniem na stygnięcie,i tak z 5 razy.Patrząc z perspektywy czasu jaki teraz czeka silnik do następnej takiej akcji,300 tyś km ,800 zł ,to cena b.korzystna.Pytanie,ile za wykonaną pracę nie ma sensu,zawsze tak mam,że wszystko idzie gładko aż trafi się przynajmniej jedna śruba nie do ruszenia ,dobrze,ża żadna urwana nie została w głowicy.Panie,aż tyle,za co?!
