Jak już zostało wspomniane, dla jednorazowych napraw czy "prywatnego auta" jest to jakaś opcja, bo nikt nie lubi przepłacać.
Rynek się zmienia, niestety czy stety, jak kto woli i trzeba się do niego dostosować.
Jest wiele warsztatów, bardzo dobrze robiących naprawy mechaniczne i zamiast bawić się w elektrykę i zatrudniać na etat elektryka, korzysta z usług zewnętrznych, świadczonych przez innych, np. takich jak ja, którzy "po etaciku za dnia" akurat nie w warsztacie, po południu pracują na swojej działalności- diagnostyka/kodowania ale nie typowa praca wyłącznie komputerem, tylko jak są do wymiany i kodowania wtryski, to robię to sam, z reguły, a ja np. korzystam z usług kolegi, który siedzi tylko w swoim warsztacie i naprawia elektronikę i choć sam mógłbym wiele sterowników/modułów naprawić, to po co, mam tracić czas, jak on jest "lepszy i szybszy" i ma całe regały tego i często daje mi sklonowanego gotowca więc klient nie czeka.
Jednak każdy kij ma dwa końce i dla prowadzących działalność i np. nie mających "zadatków na celebrytę", tylko chcących robić swoje, bez "kombinacji i dostosowywania się" co chwilę, to już nie wszystko jest takie super.
Z jednej strony ceny/dostęp do hardware/software od "skośnookich", sprawiły, że zrodziła się nowa "generacja elektroników" z YouTube i ich naśladowców, którzy oczywiście zawsze naprawiają po wszystkich, wszystko robią w parę chwil, a reszta, to oczywiście "naciągacze", bo przecież sprzęt, opłaty licencyjne, abonamenty itp. to leżą na ulicy za darmo i wystarczy się po nie schylić.
Szkoda tylko, że w tych filmikach nie pojawia się nic, co wcześniej już nie zostało rozwiązane na forum/realnie i to nie przez nich.
No ale nie ważne, ...że to nie Ty doszedłeś do tego sam... ważne, żeby to umieć sprzedać, że tak było...

.
Od nie jednego klienta już słyszałem, że jak dzwonisz/piszesz do nich z problemem, którego nie ma jeszcze na necie, bo ludzie też już nauczyli się sprawdzać najpierw w sieci, zanim oddadzą auto, to zaczynają rzucać absurdalne terminy i kwoty, a jak już pojawi się rozwiązanie, to nagle dowiadujesz się od kogoś, że na kanale jednego czy drugiego, ukazał się filmik, jak to dzielny Sherlock Holmes doszedł do rozwiązania w kilku prostych krokach.
A ponieważ "pelikanów" nie brakuje więc dziś więcej zarabia się na filmikach i darmowej reklamie dzięki nim.
Z drugiej strony, ogólnie, koszt bramek, to około 1-2kzł na rok, oczywiście nie wszystkich razem.
Nie ma tygodnia, żebym jednego/kilku kodowań nie robił, a w miesiącu, to jak to mówią, palców by brakło, żeby zliczyć więc praktycznie w miesiąc/dwa wszytko się spłaca więc jaki sens jest bawić się w "szarpanie plastików".
To taka ogólna refleksja.