Nie mam zdjęcia i nie jestem mechanikiem, ale mnie sytuacja przeraziła jak taka osoba może mieć całkiem nieźle zarabiający warsztat.
Auto to AR 156 po lifcie.
Zleciłem mu tylko wymiane oleju i filtrów.
Filtry i olej dostarczyłem partaczowi.
Po odbiorze auta stwierdziłem, że: Wlał o dokładnie 800ml oleju za dużo! Następnego dnia coś mi zaczęło szurać podczas jazdy z przodu i w lusterku wstecznym widziałem iskry. Okazało się, że ten d...bil urwał osłonę pod silnikiem bo pewnie szarpał na siłę i pękła/połamała się przy śrubach, więc wpadł na genialny pomysł i przymocował ją plastikowymi opaskami zaciskowymi DO WACHACZA. Jakby tego było mało, filtry i olej wymieniał ponad 3,5h, a i tak nie zrobił wszystkiego bo stwierdził, że brakło mu czasu. To się pytam czego nie zrobił, a on mówi że filtra kabinowego nie wymienił i żebym sobie odkręcił plastik w podszybiu i tam będą na pewno filtry, se myślę pies Ci mordę lizal, rzuciłem mu kase w twarz i pojechałem - okazało się że filtry kabinowe w AR po lifcie sa w nogach pasażera, a nie w podszybiu.
Kolejny smaczek to odkrecil rure od dolotu, zdjal opaske zaciskową i jej nie założył z powrotem, latała luźno - sam se musialem to zrobic. I nie wiem jak on to zrobił i po co, ale zdejmował tapicerke drzwi i ją tak super założył, że polamal zaczepy, a w środku znalazłem torx 30 i w bonusie niedziałający przełącznik od otwierania tylniej szyby.
Ps przez kilka dni czytałem wieczorem ten wątek, przeczytałem 101 stron i szkoda, że nie ma więcej
