Z ananasów miałam taki przypadek przed laty, że padło ładowanie w Volkswagenie T3.
A że obywatele WNP bardzo się spieszyli bardzo się ucieszyłam, że wystarczyło wymienić szczotki w alternatorze.
Lipiec był, ja sama w warsztacie, pora bardzo późna, zleceniodawcy mogli by grać główne role zła w Bondzie a w przedziale pasażerskim cztery panienki nie do końca ubrane, w zasadzie prawie wcale....
Od tej pory wschodnich klientów nie wpuszczam na warsztat, mogę usterkę usunąć za bramą, no raz w zimie jak klocki hamulcowe się skończyły to kazałam się zatrzymać autem we wjeździe tak, aby się nie dało wysiąść z auta...
