Scudo przyjechało (tak o własnych siłach) po pożarze na bramkach pod Krakowem (jakieś 60km od warsztatu). Zapaliło się coś pod silnikiem od strony prawego nadkola.
Ta ładna czarna kostka leżąca na wtryskach to elektrozawór sterujący turbiną. Znajduje się ona od strony przegrody na wysokości koła wałka rozrządu.
Spalona rurka z odmy, przewody, elektrozawór, przewody elektryczne.
Pytanie co się zapaliło i jak do tego doszło ? Czy elektrozawór mógł mieć takie zwarcie że zamiast wywalić bezpiecznik zmienił się w grzałkę ? Czy coś innego się zapaliło? Wycieków brak. Dodam że tuż obok idą przewody z ropą które są nienaruszone.