Zeszły rok wrzesień. Wpada klient. Panie ratuj.
J: Co jest?
K: Łożysko w T4 tylne rozklekotało się na amen tak, że aż stuka.
J: ?
K: No bylem u Romka i stwierdził ze tylne lewe łożysko.
J: To niech Romek robi.
K: Eee on czasu nie ma i to i siamto.
J: Dobra to przyjedź jutro ja zamówię cześć i Ci awaryjnie zrobię.
K: Ok
Podstawił auto na drugi dzień. Odrazu na podnośnik. Ja kręcę kołem i się śmieje. Zginam się wpół. Wykonałem pewna czynnosc i zadzwoniłem do klienta. Auto było u mnie już 15 minut.
J: Możesz odebrać, zrobione masz.
K: ???!!! Co ???
J: Zrobione masz, przyjedź po auto.
Rozłączyliśmy się i dosłownie za 2 minuty wpada klient jak do pit stopu.
K: Co to było?
J: Łożysko

200zl się należy za ekspress
Klient cały zdezorientowany. Okazało się ze Romek robił mu tydzień wcześniej cos przy tylnych kolach i zapomniał dokręcić.
Skasowałem 2dychy za fatygę i nara. Mina klienta bezcenna.