Vicia
Zweryfikowany Mechanik
znam to uczucie poczuc sie jak oszust:/ zrobisz cos dziala funkcjonuje poswiecisz duzo czasu swoje roboty odstawiasz na bok bo wiadomo znajomy czy kolega znasz kogos kupe lat to sie nie wypniesz..a pozniej wychodzi taka scheda...nie przejmuj sie wazne ze zrobiles dales rade funkcjonuje to najwazniejsze.Nie ktorych to naprawdę nie da rady zrozumiec.ja na miejscu tej kobity to jeszcze dobra flaszke bym postawil ze dalo rade zrobic praktycznie od reki w jeden dzien bo wiadomo auto jest kuzwa w tych czasach dla czlowieka tak wazne ze jak by mogl nie oddychac to by nie oddychal ale auto musi miec bo by umarł.
Opowiem wam swoją historie jak ojciec kupil mercedesa B klase o moj boze jaki ladny metalic pod fiolet cos podchodzi 2015 rok...no furmanka jak sie patrzy pod kosciolem nie grzech sie pokazać. Dobra, jest niedziela lato upal jak w piekarniku.( ojciec do niemiec pojechal nie bylo go w ten czas a merca zostawil) zapadla decyzja ze jedziem do tesciow mercem a co! wpakowalim sie ja za fajeru siedze i cafam.i tak cofalem ze przywadzilem w ucho od bramy ino grechot.czujniki pikaly w samochodzie euforia a ja kuzwa wj..alem sie w brame prawym blotnikiem.wychodze pacze...o k.a! toc ten to mnie z..aje...ie za to.
pojechalismy do tesciow.krotka narada z tesciem no co trza majstra szukac nie byle jakigo bo ja sam nie zrobię. tesc rzecze...ze sa za stadionem chlopaki w podworku robia ponoc ze fachowcy nie ma lepszych.( ja ich nie znalem wczesni) na drugi dzien wbijam jade do nich blagac by roboty sie podjeli.
tu bedzie najlepsze bo wjezdzam w podwórko a tu bawary merce i sama klasa wyzsza aut.nie tam jakies szturaki i sztrucle...a za stodola pod lasem dodge chellenger 1970 cos rok ze stanow ściągnięty i tylko parkuje no cos pięknego....wyszedl jeden majster ( bo dwoch braszkow tym lakierowaniem sie zajmuje) przedstawiam sytuacje pokazuje co odj..alem. yo spoko mowi ze zrobi sie sle nie teraz bo koncza to i to i na utlop jada na dwa tygodnie. no wiadomo wakacje. ale gadka szmatka o junakach takie tam , ale w miedzy czasie merca ogladamy itp.ze trza by bylo tez i zderzak liznac by sie schowac z tym .mowie panie dobra jak trzeba to trzeba. w tym czasie przyjechal brat trgo majstra i znowu gadka co i jak. tam nie bylo az tam takiego wgniecenia tylko zarysowane no ale widac bylo niewiem czy tanio czy drogo powiedzieli mi 450zl plus jeszcze to co wejdzie na zderzak. Dam 600 wyrywam sie i jeszcze flaszke czystej 0.7 dowioze ale zeby bylo na tip top i jak najszybszej. jeszcze zaproponowalem ze material dowioze farbe co trza choc by zaraz...ale nie chcieli. auto zostalo choc ba wydre wewalilem sie w kolejkę.troche glupio mi.bylo ale wizja miny ojca ze po przyjeździe to zobaczy...silniejsza byla.po dwoch trzech chyba dniach dzwoni ze do odbioru no to jadę z kobitu oczywiscie.patrze stoi merol i podchodze patrze? k..a..gdzie to bylo...nic ani sladu nic pod kazdym kątem zerkam no i nie ma sladu...
lakier dobrany perfekt zrobione jak powinno byc.zadowolony bylem mega przywiozlem 600 i flaszke tak jak bylo gadane nawet gotow doplacic bylem jeszcze zeby nie bylo toi jak malo wodki to dowioze.ustalo tsk jak bylo gadane.
co najlepsze do dnia dzisiejszego nie ma śladu nikt die nie kapnął cichcem wszystko poszlo a ze dwa lata to chyba niecale temu bylo...morał z tej historii jest taki bynajmniej ja wyciagam ze jesli ktos dla ciebie jest czlowiekiem i nie odwroci sie od ciebie to uszanuj to dwukrotnie.i ja do tych chlopakow wroce zawsze jsk bede potrzebowal cos do malowania i wuem ze oni nie beda traktowali mnie jak intruza..
KONiEC....THe END....FIN....
Opowiem wam swoją historie jak ojciec kupil mercedesa B klase o moj boze jaki ladny metalic pod fiolet cos podchodzi 2015 rok...no furmanka jak sie patrzy pod kosciolem nie grzech sie pokazać. Dobra, jest niedziela lato upal jak w piekarniku.( ojciec do niemiec pojechal nie bylo go w ten czas a merca zostawil) zapadla decyzja ze jedziem do tesciow mercem a co! wpakowalim sie ja za fajeru siedze i cafam.i tak cofalem ze przywadzilem w ucho od bramy ino grechot.czujniki pikaly w samochodzie euforia a ja kuzwa wj..alem sie w brame prawym blotnikiem.wychodze pacze...o k.a! toc ten to mnie z..aje...ie za to.
pojechalismy do tesciow.krotka narada z tesciem no co trza majstra szukac nie byle jakigo bo ja sam nie zrobię. tesc rzecze...ze sa za stadionem chlopaki w podworku robia ponoc ze fachowcy nie ma lepszych.( ja ich nie znalem wczesni) na drugi dzien wbijam jade do nich blagac by roboty sie podjeli.
tu bedzie najlepsze bo wjezdzam w podwórko a tu bawary merce i sama klasa wyzsza aut.nie tam jakies szturaki i sztrucle...a za stodola pod lasem dodge chellenger 1970 cos rok ze stanow ściągnięty i tylko parkuje no cos pięknego....wyszedl jeden majster ( bo dwoch braszkow tym lakierowaniem sie zajmuje) przedstawiam sytuacje pokazuje co odj..alem. yo spoko mowi ze zrobi sie sle nie teraz bo koncza to i to i na utlop jada na dwa tygodnie. no wiadomo wakacje. ale gadka szmatka o junakach takie tam , ale w miedzy czasie merca ogladamy itp.ze trza by bylo tez i zderzak liznac by sie schowac z tym .mowie panie dobra jak trzeba to trzeba. w tym czasie przyjechal brat trgo majstra i znowu gadka co i jak. tam nie bylo az tam takiego wgniecenia tylko zarysowane no ale widac bylo niewiem czy tanio czy drogo powiedzieli mi 450zl plus jeszcze to co wejdzie na zderzak. Dam 600 wyrywam sie i jeszcze flaszke czystej 0.7 dowioze ale zeby bylo na tip top i jak najszybszej. jeszcze zaproponowalem ze material dowioze farbe co trza choc by zaraz...ale nie chcieli. auto zostalo choc ba wydre wewalilem sie w kolejkę.troche glupio mi.bylo ale wizja miny ojca ze po przyjeździe to zobaczy...silniejsza byla.po dwoch trzech chyba dniach dzwoni ze do odbioru no to jadę z kobitu oczywiscie.patrze stoi merol i podchodze patrze? k..a..gdzie to bylo...nic ani sladu nic pod kazdym kątem zerkam no i nie ma sladu...
lakier dobrany perfekt zrobione jak powinno byc.zadowolony bylem mega przywiozlem 600 i flaszke tak jak bylo gadane nawet gotow doplacic bylem jeszcze zeby nie bylo toi jak malo wodki to dowioze.ustalo tsk jak bylo gadane.
co najlepsze do dnia dzisiejszego nie ma śladu nikt die nie kapnął cichcem wszystko poszlo a ze dwa lata to chyba niecale temu bylo...morał z tej historii jest taki bynajmniej ja wyciagam ze jesli ktos dla ciebie jest czlowiekiem i nie odwroci sie od ciebie to uszanuj to dwukrotnie.i ja do tych chlopakow wroce zawsze jsk bede potrzebowal cos do malowania i wuem ze oni nie beda traktowali mnie jak intruza..
KONiEC....THe END....FIN....


a ty pewnie włożyłeś jakiś zamiennik 
