Koparką naprawiona to H w ramach testu wybiere se pod kostkę.
Zdjęcie 1 rozjeb.... Dach. A dom widnieje w rejestrze zabytków
Zdjęcie 2 przyszedł właściciel inni wyrównał bo zem podwórko rozkur... Na amen
ja kiedyś dźwigiem samochodowym czy ta samobieżnym przyj#### w ścianę

duża baza sprzętu. a ja młody byłem i napalony, żeby odstawić na parking. powolutku, spokojnie, bo wielkie bydlę i nie pomyślałem, że pod samą ścianę nie podjadę. duszę gaz, puszczam sprzęgło a tu się tylko tynk sypie

jakoś do głowy mi nie przyszło, że z przodu mam kilka metrów wystających szuflad
coś w podobnym stylu. oczywiście w pełnej skali
koparką też miałem okazję się pobawić kilka razy.
ze 20 lat miałem wtedy. fajnie było: jak operator zostawił nam ja do odkopywania rury. z kumplem prawie się nie pobiliśmy

czas liczony ze stoperem w ręku: co 10 czy 15 minut zmiana. operator (tez kolega, razem pracowaliśmy, wódkę piliśmy razem, tylko miał dzieci w moim wieku...) siedział z boku, patrzył, cos podpowiedział czasami. nagle jak cos zazgrzytało to zbladł i zaczął krzyczeć, bo przypomniało mu się, że ta rura to była zasilająca gazem. przed stacją redukcyjną...
nazywaliśmy ją kaczucha. nie wiem czemu. sprzęt był wiekowy, starszy ode mnie jak pamiętam. ogromne luzy na sworzniach i łyżka latała po pół metra w każdą stronę

ciekła na potęgę wszędzie i co chwilę coś tam puszczało w hydraulice. wystarczyło dosłownie tylko dotknąć kluczem złącze to zaczynało lecieć przy następnym bo się wzruszyło. i tak wymiana jednej uszczelki trwała cały dzień bo wymieniało się wszystko dookoła
