kurczę, bieliznę musiałem zmieniać bo się prawie obsrałem ze strachu
fuchę dorwałem- naprawić wycieraczki- jabko wypadło z przegubu. ogólnie byłoby spoko, gdyby nie samochód, a właściwie nad-samochód: mercedes AMG

spoko damy radę, to też pojazd, zrobiony według praw fizyki, więc pomyślałem, że ogarnę. do wymiany kompletny mechanizm wycieraczek z silniczkiem, używany, bo nowy kosztuje majątek i podobno tylko oryginał w serwisie. przed potwierdzeniem roboty widziałem tylko mechanizm: trzyma się na 3 śrubach więc łatwizna.
taaaa... ramiona wycieraczek zeszły dopiero po zastosowaniu ściągacza do sworzni. 3 plastikowe osłony wielkości maski w normalnym pojeździe. 3 porzeczki usztywniające budę żeby móc wyciągnąć mechanizm, oczywiście każda śruba inna: na klucz 17, 19, 13 i torxy. i wreszcie 3 śruby trzymające mechanizm i lipa, bo nie idzie wypiąć wtyczki z przewodami. po prostu kabelki są za krótkie, a nie ma jak wsadzić łapy. po zabawie na 2 śrubokręty i szpikulec poszło. teraz wystarczy trochę pokiwać i sukces! stary mechanizm jest na zewnątrz.
nowy włożyłem bez większych problemów, nie licząc leżenia na silniku bo jest całkiem spory i maska musi być długa. więc podszybie też jest daleko od grilla. niby mam 180cm wzrostu a machałem nóżkami w powietrzu jak przedszkolak przy stole na krześle dla dorosłych. tylko, że ja leżałem brzuchem na tym silniku. całkiem szybko poszło, z powrotem zamontować: kabelki, poprzeczki, osłony, spinki, zapinki i inne duperele. myślę sobie, że trzeba ustawić silnik w "pozycję zerową" więc wsadzam kluczyk, tylko na zapłon i chcę włączyć wycieraczki. a tu brakuje dźwigni po prawej stroni pod kierownicą. znaczy się była, ale łopatka od zmiany biegów. wreszcie znalazłem przełącznik wycieraczek po lewej stronie. no to cyk na pierwszy bieg. i nie działa, ośki się nie kręcą. drugi bieg też nic, szybkie wolne, zero. nawet silnik odpaliłem- nic.
pomyślałem, że może bezpiecznik, serfuje po internecie na telefonie, który to mógłby być. i oczywiście gdzie, bo skrzynek jest kilka. wyszło, że albo pod nogami pasażera, tu było spoko bo pokrywa na zatrzaskach. albo w komorze silnika, ale tu przykręcone na wkręty. odkręciłem, sprawdziłem. wszystko dobrze. no to myślę sobie, że może nowy- używany silnik jest walnięty. wymienię na stary i zobaczę co się będzie działo. znowu osłony, poprzeczki, spineczki. wyjmuje nową, wsadzam starą część, nawet nie przykręcam, bo po co, to tylko test. i dupa. stare też nie działa. wpisałem w googlach coś w stylu: mercedes nie działają wycieraczki. no i klikam po linkach, czytam. a tu na forum piszą, że przy otwartej masce wycieraczki nie działają. noż kurna, eureka. trzasnąłem machą i patrzę- ośki się kręcą. yeeessss!
no to myślałem, że już z górki. tym razem wtyczka się zassała i nie chciała zejść po dobroci. ale na patencie z śrubokrętami za którymś razem odpuściła. ostatecznie poskładałem wszystko: zatrzaski, spinki, osłony, poprzeczki. finalny test: działa. właściciel akurat podszedł do mnie. zawył z radości. szczęśliwy zapłacił i pochwalił się, że żaden warsztat nie chciał wziąć się za amg a serwis mercedesa nie montuje używek i kasuje sporo za nowe części. a za robociznę jeszcze więcej. do tego daleko. więc zaoszczędził sporo kasy. ja podziękowałem i poszedłem do domu się umyć po robocie.
a tu nagle dzwonek i przylatuje dziewczyna właściciela, że jest jakiś problem. podchodzę do auta i wyszło, że rozrusznik nie działa. w tym momencie jelita mi zadrżały. w ciągu 15 minut znalazłem przyczynę: krzywo wsadziłem bezpiecznik odpowiedzialny za uruchamianie silnika. oczywiście w tej skrzynce pod maską. co trzeba rozkręcać śruby. pożegnaliśmy się w pokoju. a dzisiaj ktoś dzwoni do drzwi. otwieram i widzę właściciela mercedesa. prawie spłynąłem po ścianie, dobrze, że mogłem przytrzymać się drzwi wejściowych do domu. a ten wyciąga rękę z reklamówką i mówi, że to za stresowe i jeszcze raz serdecznie dziękuję bo wszystko działa perfekcyjnie. a w torbie była taki mały suwenir: "zero siódemka" okowity z górnej półki. właśnie się odstresowuję i jestem po drugiej kolejce
podsumowanie: nigdy więcej nie grzebać drogich samochodów. do niego filtr kabinowy kosztuje dosłownie 10 razy więcej niż do mojego opla. zamiennik, nie oryginał z gwiazdą. i jeszcze takie filtry to mercedes ma dwa: zgrubny i dokładny.