• Witamy na Forum Mechaników!
    Aktualnie przeglądasz stronę jako gość. lub
    Jako użytkownik uzyskasz pełen dostęp do forum oraz będziesz mógł tworzyć tematy oraz brać udział w dyskusjach.
    Gorąco zachęcamy oraz zapraszamy do rejestracji!

Ananasy-czyli przypadki ktore nas zdziwily....

  • Thread starter PogotowieSamochodoweUK
  • Rozpoczęty

Drugi2

SuperMechanior
Dołączył
15.07.2020
Postów
4924
Porady
5
Punktów
1547
kurczę, bieliznę musiałem zmieniać bo się prawie obsrałem ze strachu :D

fuchę dorwałem- naprawić wycieraczki- jabko wypadło z przegubu. ogólnie byłoby spoko, gdyby nie samochód, a właściwie nad-samochód: mercedes AMG :) spoko damy radę, to też pojazd, zrobiony według praw fizyki, więc pomyślałem, że ogarnę. do wymiany kompletny mechanizm wycieraczek z silniczkiem, używany, bo nowy kosztuje majątek i podobno tylko oryginał w serwisie. przed potwierdzeniem roboty widziałem tylko mechanizm: trzyma się na 3 śrubach więc łatwizna.

taaaa... ramiona wycieraczek zeszły dopiero po zastosowaniu ściągacza do sworzni. 3 plastikowe osłony wielkości maski w normalnym pojeździe. 3 porzeczki usztywniające budę żeby móc wyciągnąć mechanizm, oczywiście każda śruba inna: na klucz 17, 19, 13 i torxy. i wreszcie 3 śruby trzymające mechanizm i lipa, bo nie idzie wypiąć wtyczki z przewodami. po prostu kabelki są za krótkie, a nie ma jak wsadzić łapy. po zabawie na 2 śrubokręty i szpikulec poszło. teraz wystarczy trochę pokiwać i sukces! stary mechanizm jest na zewnątrz.

nowy włożyłem bez większych problemów, nie licząc leżenia na silniku bo jest całkiem spory i maska musi być długa. więc podszybie też jest daleko od grilla. niby mam 180cm wzrostu a machałem nóżkami w powietrzu jak przedszkolak przy stole na krześle dla dorosłych. tylko, że ja leżałem brzuchem na tym silniku. całkiem szybko poszło, z powrotem zamontować: kabelki, poprzeczki, osłony, spinki, zapinki i inne duperele. myślę sobie, że trzeba ustawić silnik w "pozycję zerową" więc wsadzam kluczyk, tylko na zapłon i chcę włączyć wycieraczki. a tu brakuje dźwigni po prawej stroni pod kierownicą. znaczy się była, ale łopatka od zmiany biegów. wreszcie znalazłem przełącznik wycieraczek po lewej stronie. no to cyk na pierwszy bieg. i nie działa, ośki się nie kręcą. drugi bieg też nic, szybkie wolne, zero. nawet silnik odpaliłem- nic.

pomyślałem, że może bezpiecznik, serfuje po internecie na telefonie, który to mógłby być. i oczywiście gdzie, bo skrzynek jest kilka. wyszło, że albo pod nogami pasażera, tu było spoko bo pokrywa na zatrzaskach. albo w komorze silnika, ale tu przykręcone na wkręty. odkręciłem, sprawdziłem. wszystko dobrze. no to myślę sobie, że może nowy- używany silnik jest walnięty. wymienię na stary i zobaczę co się będzie działo. znowu osłony, poprzeczki, spineczki. wyjmuje nową, wsadzam starą część, nawet nie przykręcam, bo po co, to tylko test. i dupa. stare też nie działa. wpisałem w googlach coś w stylu: mercedes nie działają wycieraczki. no i klikam po linkach, czytam. a tu na forum piszą, że przy otwartej masce wycieraczki nie działają. noż kurna, eureka. trzasnąłem machą i patrzę- ośki się kręcą. yeeessss!

no to myślałem, że już z górki. tym razem wtyczka się zassała i nie chciała zejść po dobroci. ale na patencie z śrubokrętami za którymś razem odpuściła. ostatecznie poskładałem wszystko: zatrzaski, spinki, osłony, poprzeczki. finalny test: działa. właściciel akurat podszedł do mnie. zawył z radości. szczęśliwy zapłacił i pochwalił się, że żaden warsztat nie chciał wziąć się za amg a serwis mercedesa nie montuje używek i kasuje sporo za nowe części. a za robociznę jeszcze więcej. do tego daleko. więc zaoszczędził sporo kasy. ja podziękowałem i poszedłem do domu się umyć po robocie.

a tu nagle dzwonek i przylatuje dziewczyna właściciela, że jest jakiś problem. podchodzę do auta i wyszło, że rozrusznik nie działa. w tym momencie jelita mi zadrżały. w ciągu 15 minut znalazłem przyczynę: krzywo wsadziłem bezpiecznik odpowiedzialny za uruchamianie silnika. oczywiście w tej skrzynce pod maską. co trzeba rozkręcać śruby. pożegnaliśmy się w pokoju. a dzisiaj ktoś dzwoni do drzwi. otwieram i widzę właściciela mercedesa. prawie spłynąłem po ścianie, dobrze, że mogłem przytrzymać się drzwi wejściowych do domu. a ten wyciąga rękę z reklamówką i mówi, że to za stresowe i jeszcze raz serdecznie dziękuję bo wszystko działa perfekcyjnie. a w torbie była taki mały suwenir: "zero siódemka" okowity z górnej półki. właśnie się odstresowuję i jestem po drugiej kolejce :D

podsumowanie: nigdy więcej nie grzebać drogich samochodów. do niego filtr kabinowy kosztuje dosłownie 10 razy więcej niż do mojego opla. zamiennik, nie oryginał z gwiazdą. i jeszcze takie filtry to mercedes ma dwa: zgrubny i dokładny.
 

Psikuta1994

SuperMechanior
Dołączył
21.05.2020
Postów
1488
Porady
2
Punktów
385
Wiek
31
Ostatnio mclaren nie chciał odpalić u mnie , auto za 6 mln serwis , wymiana opon , Aku , przegląd . Po wszystkim nie odpala , zapłon jest i koniec . Lekko ciśnienie podskoczyło ale wszystko przez to że nie była domknięta pokrywa silnika / maska z tyłu auta :D
 

Drugi2

SuperMechanior
Dołączył
15.07.2020
Postów
4924
Porady
5
Punktów
1547
Mclarenem chciał jeździć z otwartą maską, oszalał :D
Zauważ, że takie super samochody mają prawie zawsze przezroczyste osłony silnika. Po to, żeby właściciel mógł się pochwalić naokoło całej biedocie, że go stać na taką maszynę. Więc po co zamykać:)
 

Jarzi

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
21.04.2017
Postów
7274
Porady
1
Punktów
2066
Wiek
35
Miasto
Kaczory
Ja ostatnio robiłem GLE 2023r. Było podejrzenie łożyska przedniego. Cena 2200zł. I pytanie czy ryzykować :D W aucie coś faktycznie delikatnie było słychać, ale po podniesieniu i kręceniu kołem cisza. Finalnie po wymianie łożyska cisza w aucie.
 

Psikuta1994

SuperMechanior
Dołączył
21.05.2020
Postów
1488
Porady
2
Punktów
385
Wiek
31
Ja ostatnio robiłem GLE 2023r. Było podejrzenie łożyska przedniego. Cena 2200zł. I pytanie czy ryzykować :D W aucie coś faktycznie delikatnie było słychać, ale po podniesieniu i kręceniu kołem cisza. Finalnie po wymianie łożyska cisza w aucie.
Gratulacje. Takie przykłady i przypadki są najgorsze . Ja sam również nienawidzę takiego ryzyka za kasę klienta ,nawet jeśli klient bardzo tego chce .
 

euroserwis8

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
13.03.2017
Postów
304
Punktów
99
Wiek
47
Miasto
Piaski
2200 co to za ryzyko?? Zapytajcie serwisantów np traktorów ile robocizny i części ryzykują. 30-100 tyś to reguła
 

Psikuta1994

SuperMechanior
Dołączył
21.05.2020
Postów
1488
Porady
2
Punktów
385
Wiek
31
2200 co to za ryzyko?? Zapytajcie serwisantów np traktorów ile robocizny i części ryzykują. 30-100 tyś to reguła
Tak ale nie przyjechał traktorem . Ja wiem że to niby nic ale wymieniać coś ot tak na ryzyko to nic fajnego .poprostu chodzi tu o to ,że nikt nie lubi tego robić jak nie jest pewien , ale jednak robimy .
 

heniek1000

SuperMechanior
Dołączył
15.11.2017
Postów
3496
Porady
4
Punktów
569
2200 co to za ryzyko
Jak jesteś chachmętem to żadne, bo zawsze przerzucisz na klienta część lub całość ryzyka. Psikuta pisał o sytuacji kiedy klient patrzy się na ręce, a Ty po prostu uczciwie podchodzisz do sprawy.
Spierd. to i można za 10 tys. i powiedzieć, że już tak było.
No, ale są różne standardy i każdy inaczej podchodzi do naprawy.
 

Jarzi

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
21.04.2017
Postów
7274
Porady
1
Punktów
2066
Wiek
35
Miasto
Kaczory
Było słychać jak się przenosi na metalowy stół do którego imadło jest przykręcone.

2200 co to za ryzyko?? Zapytajcie serwisantów np traktorów ile robocizny i części ryzykują. 30-100 tyś to reguła

Dziwne porównanie. Jak spytamy ludzi którzy serwisują promy kosmiczne to jeszcze inne sumy wejdą w grę, a w przypadku lekarzy ludzkie życie.


Co by nie było, zaryzykować nawet 200 czy 500 zł i wyrzucić w błoto to prawie każdy umie, zwłaszcza jak to cudze pieniadze. Tylko ja tak nie potrafię, wiec jak nie jestem pewny diagnozy to nie wymieniam.
 

heniek1000

SuperMechanior
Dołączył
15.11.2017
Postów
3496
Porady
4
Punktów
569
Co by nie było, zaryzykować nawet 200 czy 500 zł i wyrzucić w błoto to prawie każdy umie, zwłaszcza jak to cudze pieniadze. Tylko ja tak nie potrafię, wiec jak nie jestem pewny diagnozy to nie wymieniam.
Właśnie i dokładnie tak.

To Wy chyba z heńkiem na GPW nie byliście pod pachę. Nie wiadomo co pierwsze strzeli zwieracz czy serce :D
 

Pangia

SuperMechanior
Dołączył
12.03.2023
Postów
1138
Porady
2
Punktów
305
Wiek
31
Miasto
Rakszawa
Tak odnośnie marnowania pieniędzy to przypomniała mi się historia jednego z naszych, na chwilę obecną świętej pamięci, liniowych aut - MAN Lion's Regio z automatem Voitha. Kupili, okleili, pojeździło miesiąc, jakieś takie mulaste toto było jak dla mnie, parę razy depnąłem go na trzecim biegu pod górę, no i się zaczęło - ściana dymu z tyłu, wszystkie kolory szarości. Zgłaszane po milion razy, aż klapa sczerniała od sadzy i się już domyć nie dała - nie, nie da rady, musi tak jeździć.
Pierwszy padł intercooler, coś ze 30, może 40 tysięcy kilometrów odkąd zaczął dymić.
Założyli nowy - zaraz dwa tygodnie później klękła turbina. :D Z nowym turbem przyszedł też rozum do głowy i zrobili wtryski.
Źle zrobili - przy hamowaniu silnikiem tryb awaryjny i błąd 3781-01 - "musi tak jeździć". Losowo też 3780-01 i 3778-01, chłopy narzekały, a ja się nauczyłem auta i byłem w stanie całą zmianę jeździć i nie wywołać żadnego błędu. :D
Dociągnęło tak szczęśliwie do przeglądu olejowego. Zrobili - skrzynia przestała wrzucać wsteczny i po dziś dzień nie wiedzą, jak ugryźć temat. :D No to pomyślcie sobie, ile kasy wtopiono w to auto tylko po to, żeby teraz robiło za dawcę części.
A, w międzyczasie jeszcze wymienili wszystkie poduszki i zawory poziomujące, bo czasami po nocy był problem, że auto nabijało 6 barów i wyło, że ma niski stan powietrza, albo w losowych momentach po prostu spuszczało powietrze podczas jazdy, co w wypadku automatycznej skrzyni znacząco ogranicza możliwość ucieczki na pobocze. Efekt był taki, że po nocy w obu układach było okrągłe 0. :D
 
Do góry Bottom