Arrogante5
Nowy
- Dołączył
- 17.05.2022
- Postów
- 4
- Punktów
- 0
Witam. Kupiłem od brata Audi A4 B6 2003r 1.8t quattro za śmieszne pieniądze ponieważ jechał za granice, nie miał czasu go naprawic ani sprzedać dlatego samochod znalazł się u mnie. Zacznę od głównego problemu, auto jest po przekładce z anglika i wiązka w kabinie niestety nie została wymieniona na europejska tylko jest przedłużona, zaizolona taśma malarska (papierowa). Mialem problemy z elektryka, raz nie działała pompa paliwa (samochód nie odpalał) a to światła, różnie, ogólnie to cyrk. Zabrałem się na przelutowanie połączeń i izolacja ich zgodnie ze sztuka. Wszystko działało, przejechałem się samochodem, wszystko było okej, przynajmniej do momentu kiedy skonczylem wszystko składać do kupy, chcąc nacieszyć się skończona robota, włożyłem kluczyk do stacyjki, przekręcam, a tu brak reakcji, tak jakby nie było akumulatora. Podejrzewam, ze coś uszkodziłem kabel przy zakładaniu jakiegoś elementu i doszło do zwarcia. Mam pewna teorie, ale nie jestem pewny czy jest ona możliwa w przypadku tego samochodu, dodam ze coś tam z mechanika mam wspólnego, natomiast fachowcem nie jestem. Więc tak szukałem, szukałem, sprawdziłem bezpieczniki, jeden 30A był przepalony - zastąpiłem go sprawnym, cala reszta okej, dalej bez efektu, nie słychać żadnego przekaźnika, nie zapalają się zegary - nic, jakby nie było prądu. Znajomy powiedział mi ze te auta maja immobilizer, i ze jest cos takiego jak zestaw rozruchowy (licznik, kluczyk, radio) o ile dobrze zapamiętałem. Idąc tym tropem, sprawdziłem napięcie na kostkach licznika, napięcie było, ale mimo to licznik nie dawał znaku życia, i tutaj pojawia się moje pytanie. Czy jest możliwe, ze zwarcie poszło na licznik, który się spalił i to daje taki efekt ?
