Witam serdecznie,
z góry dziękuję za wszelkie rady.
Jakiś czas temu rozsypała się mi turbina i pociągnęła olej z silnika.
Turbina została zregenerowana, przy okazji wyczyściłem z oleju rury, IC oraz kolektor ssący.
Oczywiście przy okazji powymieniałem wszelkie uszczelki-oringi i wyczyściłem odmę (jest nie wymienna) oraz wyczyściłem EGR.
Przed montażem turbo połączyłem zasilanie turbiny olejem z odpływem, uruchomiłem silnik i porządnie zrobiłem płukankę.
Po czym zlałem stary olej podłączyłem turbo, wymieniłem wszystkie filtry i zalałem świeży MOTUL 8100 5W40.
Zrobiłem jakieś 8 tys km i przez ten czas musiałem dolać jakieś 2 litry oleju. Przed awarią turbiny nic takiego się nie zdarzało. Dodam, że rano przed rozgrzaniem widać było jasny dym ale nie był on śmierdzący. Nie było czarnego dymu, który by świadczył o spalaniu oleju. Końcówka wydechu lekko czarna ale to dlatego, że auto pozbawione jest DPF.
Zaglądnąłem w rury łączące IC i trochę oleju w nich było. Może zbyt wiele, więc postanowiłem wykręcić turbinę.
Trochę oleju było w turbinie w miejscu łączenia z kolektorem wydechowym, no i trochę od strony wydechu oraz od strony IC. Turbina jest na gwarancji i w zakładzie regenerującym stwierdzili, że jest sprawna.
Ostatnio uruchomiłem silnik bez turbiny na samym kolektorze do momentu aż nabierze temperatury i po jakimś czasie zaobserwowałem, że z kolektora nie wydobywa się tylko dym ze spalonego ON ale i "chyba olej", a wygląda to tak:
Nie wiem czy taki stan jest dopuszczalny.
Silnik ma przejechanie realnie 230 tys km i nie ma problemu z mocą, czy też z uruchomianiem. Nie przerywa, chodzi równo i nie szarpie.
Co sądzicie o takiej sytuacji?
Nie sądzę, by przy takim przebiegu zaczęły puszczać uszczelniacze.
Może któryś z Szanownych Forumowiczów miewał podobne, dziwne sytuacje?
Pozdrawiam
z góry dziękuję za wszelkie rady.
Jakiś czas temu rozsypała się mi turbina i pociągnęła olej z silnika.
Turbina została zregenerowana, przy okazji wyczyściłem z oleju rury, IC oraz kolektor ssący.
Oczywiście przy okazji powymieniałem wszelkie uszczelki-oringi i wyczyściłem odmę (jest nie wymienna) oraz wyczyściłem EGR.
Przed montażem turbo połączyłem zasilanie turbiny olejem z odpływem, uruchomiłem silnik i porządnie zrobiłem płukankę.
Po czym zlałem stary olej podłączyłem turbo, wymieniłem wszystkie filtry i zalałem świeży MOTUL 8100 5W40.
Zrobiłem jakieś 8 tys km i przez ten czas musiałem dolać jakieś 2 litry oleju. Przed awarią turbiny nic takiego się nie zdarzało. Dodam, że rano przed rozgrzaniem widać było jasny dym ale nie był on śmierdzący. Nie było czarnego dymu, który by świadczył o spalaniu oleju. Końcówka wydechu lekko czarna ale to dlatego, że auto pozbawione jest DPF.
Zaglądnąłem w rury łączące IC i trochę oleju w nich było. Może zbyt wiele, więc postanowiłem wykręcić turbinę.
Trochę oleju było w turbinie w miejscu łączenia z kolektorem wydechowym, no i trochę od strony wydechu oraz od strony IC. Turbina jest na gwarancji i w zakładzie regenerującym stwierdzili, że jest sprawna.
Ostatnio uruchomiłem silnik bez turbiny na samym kolektorze do momentu aż nabierze temperatury i po jakimś czasie zaobserwowałem, że z kolektora nie wydobywa się tylko dym ze spalonego ON ale i "chyba olej", a wygląda to tak:
Nie wiem czy taki stan jest dopuszczalny.
Silnik ma przejechanie realnie 230 tys km i nie ma problemu z mocą, czy też z uruchomianiem. Nie przerywa, chodzi równo i nie szarpie.
Co sądzicie o takiej sytuacji?
Nie sądzę, by przy takim przebiegu zaczęły puszczać uszczelniacze.
Może któryś z Szanownych Forumowiczów miewał podobne, dziwne sytuacje?
Pozdrawiam