Prawda jest taka, że poważnych ładnych warsztatów jest dużo, a Mietków po szopach jeszcze więcej. Zobaczcie ile ostatnio powstało stacji diagnostycznych. Gorzej z mechanikami i ich fachowością . Jeśli ktoś myśli , że nagle pojawi się na rynku i będzie miał dużo roboty to się myli. Klientów i wierność ich trzeba sobie wypracować , czasami dekadami lat. W dużym stopniu można liczyć na klientów którzy zawiedli się na innym warsztacie i szukają kogoś nowego.
Życie w tym kraju to nie je bajka, a działalność to nie wczasy.
Wszytko jednak chyba zmierza do tego by klient był obsłużony kompleksowo - tak jak kobieta co idzie do supermarketu połączonego z galerią i kupi tam wszystko , a do tego zrobi fryzurę , pójdzie na masaż , założy sobie paznokcie i na koniec kupi modną bluzeczkę w której pojedzie windą piętro wyżej na seans do kina.
Ludzie są wygodni, a majętni ludzie kapryśni i bardzo wygodni.
Na dobrą sprawę zaproponowanie kawy i wygodne miejsce w poczekalni już nie wystarcza. Większość chce samochód zastępczy i to klasą porównywalny do takiego co zostawili. Czekanie jest męczące. Dużo klientów chce zrobić wgniotki przy okazji naprawy zawieszenia , do tego w międzyczasie geometrie , wymianę opon, z elektroniki jakiś elektrozawór , by odebrać samochód czysty - umyty , a nawet wywoskowany po małym detailingu i sprzątaniu wnętrza.
Co ja bym zrobił na miejscu kolegi
kmgarage - otóż poczekałbym , zajął się w Anglii mocno autami elektrycznymi - tych coraz więcej przybywa i taki będzie pewnie trend europejski - diesle wracają do kutrów, a na drogach zostaną hybrydy i elektryki. Tam w UK można inwestować w sprzęt , jest z czego odłożyć , można testować auta klientów , a błędy i tak będą wybaczone. Ogarnąć dobrze elektryki i wtedy wyruszyć do kraju - z wiedzą i odpowiednim zaawansowanym sprzętem. Tu w kraju z mechaniki i elektroniki da się żyć, ale na inwestycje - każdy z nas wie jak znajduje pieniądze, każdy zna swoje marzenia - ile i jakich kluczy by jeszcze chciał kupić , które są konieczne , a ciągle ich nie ma
