Cześć!
Może być zbyt długie, ale mam nadzieję, że ktoś pomoże
Jestem prawie kompletnie zielona jeśli chodzi o samochody, a raczej ich szczegółową budowę i fachowe nazewnictwo
ograniczam się do poruszania się po mechanikach, bo póki co nic nie skutkuje, w związku z tym, panowie, proszę o pomoc!
Samochód Chevrolet Kalos 1.4 16v 94KM, rok 2005 benzyna
Sytuacja wygląda następująco.
Silnik pracuje równo, nie ma żadnego falowania obrotów, dławienia, szarpania, ogólnie prawie miód, jedynym problemem jest paląca się kontrolka check engine.
Zaczęło się od zatankowania auta do pełna, PB95, po przejechaniu około kilometra zapaliła się migająca lampka check engine. Oczywiście spanikowałam, zjechałam na pobocze i zgasiłam silnik, odczekałam parę chwil i odpaliłam, lampka była dalej, już nie migała. Odstawiłam samochód pod dom i umówiłam się na wizytę u mechanika (Norauto), musiałam czekać kilka dni, ale dla pewności nie używałam samochodu do tego czasu.
Panowie w pierwszej kolejności stwierdzili (nie jestem pewna czy nie pomieszam), że nastąpił brak ładowania akumulatora zdaję się, po czym stwierdzili, że już podłączyli i się ładuje. W międzyczasie poprosiłam o wymianę rozrządu, wszelkich olejów i zmianę opon na letnie. Odebrałam samochód tego samego dnia, kontrolki brak. Następnego dnia w drodze do pracy zapaliła się znowu, podczas jazdy, migająca. Po 8 godzinach pracy, samochód odpoczął i check engine zniknął, jednak oczywiście podczas jazdy znów się pojawił. Zwróciłam się do warsztatu, że najwidoczniej nie o to chodziło. Znów wstawiłam samochód do warsztatu, przy czym panowie powiedzieli, że muszę zostawić samochód na cały dzień, do konkretnej diagnozy. Po wszystkim usłyszałam, że są trzy możliwe opcje - świece, wypadający zapłon lub zużyty alternator. Stwierdziłam, że pójdę na całość i niech robią mi póki co dwie pierwsze rzeczy. Tak też zrobili, kontrolka jednak nie znikła, chociaż panowie pałają nadzieją, bo tym razem nie czyta im już żadnego błędu, po prostu "kontrolka miga", poradzili mi wyjeździć PB95 i spróbować z 98.
Panowie sami dzwonili do ASO i otrzymali informację, że ten model produkowany od 2004 roku (?) miał pewną wadę fabryczną, związaną z głowicą, który w ciągu pięciu lat można było zrobić na gwarancji (nie pamiętam dokładnie o co chodziło, koszt około 2 tysięcy zł).
Próbując wyjeździć zatankowaną benzynę jeździłam dziennie całkiem sporo, nie zauważyłam żadnych (moim zdaniem) strasznych problemów, jedynie sprawa związana z wyświetlaniem przebiegu, mianowicie wyświetlacz po przejechaniu kilku kilometrów zaczyna pokazywać liczby tylko w połowie, są jakby ucięte. Skupiłam się też na dźwiękach, słychać ciche brzęczenie/burczenie w okolicy 2000-2200 obrotów (możliwe, że coś po prostu rezonuje, nie czuję różnicy w pracy samochodu).
Jeśli chodzi o samą kontrolkę, w ciągu tych kilku dni ewoluowała. Po prostu jest już ze mną cały czas, z tym wyjątkiem, że po odpaleniu silnika jest stała, nie miga a po przejechaniu pewnego dystansu zaczyna migać. Próbowałam to połączyć na przykład z jakimś zakresem obrotów, z jazdą na konkretnym biegu, z gwałtownym hamowaniem, nic mi to nie mówi, kontrolka potrafi zacząć migać na 3 biegu jak i na 5, na obrotach rzędu 1500 jak i 2500, jakby nie miało to żadnego związku.
Panowie, liczę na Was, u mechanika rozkładają ręce, a ja razem z nimi ( nigdy wcześniej nie było w Norauto żadnych problemów, wszystkie diagnozy trafne, szybka i skuteczna naprawa).
Może być zbyt długie, ale mam nadzieję, że ktoś pomoże

Jestem prawie kompletnie zielona jeśli chodzi o samochody, a raczej ich szczegółową budowę i fachowe nazewnictwo
ograniczam się do poruszania się po mechanikach, bo póki co nic nie skutkuje, w związku z tym, panowie, proszę o pomoc! Samochód Chevrolet Kalos 1.4 16v 94KM, rok 2005 benzyna
Sytuacja wygląda następująco.
Silnik pracuje równo, nie ma żadnego falowania obrotów, dławienia, szarpania, ogólnie prawie miód, jedynym problemem jest paląca się kontrolka check engine.
Zaczęło się od zatankowania auta do pełna, PB95, po przejechaniu około kilometra zapaliła się migająca lampka check engine. Oczywiście spanikowałam, zjechałam na pobocze i zgasiłam silnik, odczekałam parę chwil i odpaliłam, lampka była dalej, już nie migała. Odstawiłam samochód pod dom i umówiłam się na wizytę u mechanika (Norauto), musiałam czekać kilka dni, ale dla pewności nie używałam samochodu do tego czasu.
Panowie w pierwszej kolejności stwierdzili (nie jestem pewna czy nie pomieszam), że nastąpił brak ładowania akumulatora zdaję się, po czym stwierdzili, że już podłączyli i się ładuje. W międzyczasie poprosiłam o wymianę rozrządu, wszelkich olejów i zmianę opon na letnie. Odebrałam samochód tego samego dnia, kontrolki brak. Następnego dnia w drodze do pracy zapaliła się znowu, podczas jazdy, migająca. Po 8 godzinach pracy, samochód odpoczął i check engine zniknął, jednak oczywiście podczas jazdy znów się pojawił. Zwróciłam się do warsztatu, że najwidoczniej nie o to chodziło. Znów wstawiłam samochód do warsztatu, przy czym panowie powiedzieli, że muszę zostawić samochód na cały dzień, do konkretnej diagnozy. Po wszystkim usłyszałam, że są trzy możliwe opcje - świece, wypadający zapłon lub zużyty alternator. Stwierdziłam, że pójdę na całość i niech robią mi póki co dwie pierwsze rzeczy. Tak też zrobili, kontrolka jednak nie znikła, chociaż panowie pałają nadzieją, bo tym razem nie czyta im już żadnego błędu, po prostu "kontrolka miga", poradzili mi wyjeździć PB95 i spróbować z 98.
Panowie sami dzwonili do ASO i otrzymali informację, że ten model produkowany od 2004 roku (?) miał pewną wadę fabryczną, związaną z głowicą, który w ciągu pięciu lat można było zrobić na gwarancji (nie pamiętam dokładnie o co chodziło, koszt około 2 tysięcy zł).
Próbując wyjeździć zatankowaną benzynę jeździłam dziennie całkiem sporo, nie zauważyłam żadnych (moim zdaniem) strasznych problemów, jedynie sprawa związana z wyświetlaniem przebiegu, mianowicie wyświetlacz po przejechaniu kilku kilometrów zaczyna pokazywać liczby tylko w połowie, są jakby ucięte. Skupiłam się też na dźwiękach, słychać ciche brzęczenie/burczenie w okolicy 2000-2200 obrotów (możliwe, że coś po prostu rezonuje, nie czuję różnicy w pracy samochodu).
Jeśli chodzi o samą kontrolkę, w ciągu tych kilku dni ewoluowała. Po prostu jest już ze mną cały czas, z tym wyjątkiem, że po odpaleniu silnika jest stała, nie miga a po przejechaniu pewnego dystansu zaczyna migać. Próbowałam to połączyć na przykład z jakimś zakresem obrotów, z jazdą na konkretnym biegu, z gwałtownym hamowaniem, nic mi to nie mówi, kontrolka potrafi zacząć migać na 3 biegu jak i na 5, na obrotach rzędu 1500 jak i 2500, jakby nie miało to żadnego związku.
Panowie, liczę na Was, u mechanika rozkładają ręce, a ja razem z nimi ( nigdy wcześniej nie było w Norauto żadnych problemów, wszystkie diagnozy trafne, szybka i skuteczna naprawa).