Witam,
mam cytrynkę C3 benzyna silnik 1.4, rocznik 2010. Sprowadzona w lipcu 2018 roku z Niemiec. Od handlarza informacja o wymienionej uszczelce pod głowicą. Po zakupie wymienione filtry, olej i rozrząd. Do listopada jeździła jak brzytwa, a potem klops. Zaczęła gasnąć chwilę po odpaleniu. Pierwsze odpalenie bez żadnego problemu, ruszenie, pierwszy, drugi bieg, czasem wsteczny, przejazd maksymalnie 300 m i gaśnie - głównie przy redukcji, czy zatrzymaniu, bez szarpania, po prostu gaśnie. Nie chce wtedy odpalić, muszę poczekać ok. 15 minut i wtedy odpala i już jedzie 'dobrze'. Z moich indywidualnych doznań po tym drugim ruszeniu wskaźnik zmiany biegów reaguje później (w normalnych warunkach np. jak prędkość dochodziła do 30km/h, to już mi kontrolka mówiła aby wrzucić trójkę), czyli np. trójkę 'każe' wrzucić mi dopiero przy 45km/h (podobnie z 4tym i 5tym biegiem), spalanie chwilowe też pokazuje mi większe (średnio o 1.5-2 litry).
Po pierwszym takim zdarzeniu samochód wylądował na komputerze, który nie wykazał żadnych błędów. Zanim wyjechałam dalej musiałam porobić kilka kółek na parkingu (jedynka, dwójka, wsteczny i tak przez kilka minut) i jeśli nie zgasł, to ruszałam w miasto i już było dobrze. Wyjeździłam bak do końca - wszystko działo się na jednym baku paliwa z konkretnej stacji, więc pomyślałam, że zmienię i stację i paliwo (95). Zalałam pół baku V-powerem na shellu i problemy jak ręką odjął! Mogłam odpalić i wyjechać i nie było ani razu sytuacji, żeby mi zgasł. Potem znowu pół baku V-powera i dalej żadnych problemów. W poniedziałek zalałam pod korek 95 zwykłego na shellu i wczoraj koledzy wpychali mnie na parking, bo zgasł mi w bramie wyjazdowej;/ Po 15 minutach postoju odpalił i znowu bączki na placu, wyjazd i dojazd do domu bez problemu. Dzisiaj rano sytuacja się powtórzyła...
Ma ktoś jakiś pomysł co jest temu winne? Czy moja cytrynka ma iście francuskie podniebienie, które pragnie tylko wyższych/lepszych oktanów?
mam cytrynkę C3 benzyna silnik 1.4, rocznik 2010. Sprowadzona w lipcu 2018 roku z Niemiec. Od handlarza informacja o wymienionej uszczelce pod głowicą. Po zakupie wymienione filtry, olej i rozrząd. Do listopada jeździła jak brzytwa, a potem klops. Zaczęła gasnąć chwilę po odpaleniu. Pierwsze odpalenie bez żadnego problemu, ruszenie, pierwszy, drugi bieg, czasem wsteczny, przejazd maksymalnie 300 m i gaśnie - głównie przy redukcji, czy zatrzymaniu, bez szarpania, po prostu gaśnie. Nie chce wtedy odpalić, muszę poczekać ok. 15 minut i wtedy odpala i już jedzie 'dobrze'. Z moich indywidualnych doznań po tym drugim ruszeniu wskaźnik zmiany biegów reaguje później (w normalnych warunkach np. jak prędkość dochodziła do 30km/h, to już mi kontrolka mówiła aby wrzucić trójkę), czyli np. trójkę 'każe' wrzucić mi dopiero przy 45km/h (podobnie z 4tym i 5tym biegiem), spalanie chwilowe też pokazuje mi większe (średnio o 1.5-2 litry).
Po pierwszym takim zdarzeniu samochód wylądował na komputerze, który nie wykazał żadnych błędów. Zanim wyjechałam dalej musiałam porobić kilka kółek na parkingu (jedynka, dwójka, wsteczny i tak przez kilka minut) i jeśli nie zgasł, to ruszałam w miasto i już było dobrze. Wyjeździłam bak do końca - wszystko działo się na jednym baku paliwa z konkretnej stacji, więc pomyślałam, że zmienię i stację i paliwo (95). Zalałam pół baku V-powerem na shellu i problemy jak ręką odjął! Mogłam odpalić i wyjechać i nie było ani razu sytuacji, żeby mi zgasł. Potem znowu pół baku V-powera i dalej żadnych problemów. W poniedziałek zalałam pod korek 95 zwykłego na shellu i wczoraj koledzy wpychali mnie na parking, bo zgasł mi w bramie wyjazdowej;/ Po 15 minutach postoju odpalił i znowu bączki na placu, wyjazd i dojazd do domu bez problemu. Dzisiaj rano sytuacja się powtórzyła...
Ma ktoś jakiś pomysł co jest temu winne? Czy moja cytrynka ma iście francuskie podniebienie, które pragnie tylko wyższych/lepszych oktanów?