Witam,
Jak w temacie.
Pacjent:
Corolla E12 2.0 D4d 90 KM.
Co się dzieje?
Póki mroziło i silnik nie osiągał 90 stopni było ok (lub też szybko stygł).
Teraz robi się ciepło, szybciej się nagrzewa, wolniej studzi itp.
W zimę rolka też słabo paliła i akumulator był już do wymiany (nie ładował, prostownik też nic z niego nie robił, chyba od nowości salonowy aku).
Wymieniłem na najmocniejszy aku (prąd rozruchowy) jaki był dostępny, panowie doradzili mi firmę i chyba byle czego nie kupiłem (400 zł niecałe).
Problem znikł, Corolla zaczęła palić na dotyk, ale też gdy nawet w zimie pojeździłem dłużej i nagrzałem silnik do 90 stopni znów zaczęła długo kręcić.
Teraz, że jest cieplej problem jest bardziej widoczny i bardziej interesuje mnie by to naprawić.
Reasumując
Odpala zawsze, ale czym silnik cieplejszy tym dłużej musi kręcić żeby odpalić.
Gdy ma te 90 stopni to trwa to naprawdę stosunkowo długo zanim zaskoczy.
Po nocy, czy też po tym jak stoi dłużej i jest zimny pali na dotyk, jak powinno być.
Na wstępie kumpel rzucił na luźno, że do wymiany świece żarowe? Czy zapłonowe? Sam już nie wiem, nie znam się, oddaje samochód, płacę i chcę by było naprawione.
Coś ktoś rzuci co to może być (co bym wiedział co nie co z czym idę) i jakie ewentualne koszty tego by były?
Z góry dziękuje i pozdrawiam
Jak w temacie.
Pacjent:
Corolla E12 2.0 D4d 90 KM.
Co się dzieje?
Póki mroziło i silnik nie osiągał 90 stopni było ok (lub też szybko stygł).
Teraz robi się ciepło, szybciej się nagrzewa, wolniej studzi itp.
W zimę rolka też słabo paliła i akumulator był już do wymiany (nie ładował, prostownik też nic z niego nie robił, chyba od nowości salonowy aku).
Wymieniłem na najmocniejszy aku (prąd rozruchowy) jaki był dostępny, panowie doradzili mi firmę i chyba byle czego nie kupiłem (400 zł niecałe).
Problem znikł, Corolla zaczęła palić na dotyk, ale też gdy nawet w zimie pojeździłem dłużej i nagrzałem silnik do 90 stopni znów zaczęła długo kręcić.
Teraz, że jest cieplej problem jest bardziej widoczny i bardziej interesuje mnie by to naprawić.
Reasumując
Odpala zawsze, ale czym silnik cieplejszy tym dłużej musi kręcić żeby odpalić.
Gdy ma te 90 stopni to trwa to naprawdę stosunkowo długo zanim zaskoczy.
Po nocy, czy też po tym jak stoi dłużej i jest zimny pali na dotyk, jak powinno być.
Na wstępie kumpel rzucił na luźno, że do wymiany świece żarowe? Czy zapłonowe? Sam już nie wiem, nie znam się, oddaje samochód, płacę i chcę by było naprawione.
Coś ktoś rzuci co to może być (co bym wiedział co nie co z czym idę) i jakie ewentualne koszty tego by były?
Z góry dziękuje i pozdrawiam
