Witam Panowie. Jak w temacie. Auto trzyma w temperaturze 15 stopni na zewnątrz- około 80 stopni a przy zjazdach z górki około 70 stopni. Dopiero w korku łapie 90 stopni.
Zmieniłem termostat na Verneta, Ale problem pozostał wiec stwierdziłem ze termostat niezbyt dobry jakościowo wiec zmieniłem na orygiinał GM kupiony w ASO. Problem dalej został wiec zmieniłem korek od zbiorniczka płynu który wyrównuje ciśnienia ale problem dalej taki jak wczśniej. Auto dalej grzeje jak wcześniej.
Wykluczam czujnik temperatury gdyż wentylator włącza się przy 92 stopniach na wskaźniku. I to też przy dopiero około 90 stopniach z otworów wentylacyjnych zaczyna lecieć naprawdę gorące powietrze.
Ubytek płynu chłodniczego przez rok użytkowania samochodu to około 200 ml a jeżdżone dość dużo.
Ktoś miał podobny przypadek?
Zmieniłem termostat na Verneta, Ale problem pozostał wiec stwierdziłem ze termostat niezbyt dobry jakościowo wiec zmieniłem na orygiinał GM kupiony w ASO. Problem dalej został wiec zmieniłem korek od zbiorniczka płynu który wyrównuje ciśnienia ale problem dalej taki jak wczśniej. Auto dalej grzeje jak wcześniej.
Wykluczam czujnik temperatury gdyż wentylator włącza się przy 92 stopniach na wskaźniku. I to też przy dopiero około 90 stopniach z otworów wentylacyjnych zaczyna lecieć naprawdę gorące powietrze.
Ubytek płynu chłodniczego przez rok użytkowania samochodu to około 200 ml a jeżdżone dość dużo.
Ktoś miał podobny przypadek?
Nie mam już pomysłów co z tym może być. Wszystko wydaje się być dobrze a nie dobrzewa...
Więc może ten mały prześwit mu wystarcza żeby skutecznie chłodzić silnik