Kiedyś (jakieś 40 lat temu) wymieniało się oleje silnikowe co 10 tys. km dla benzyniaków, 8-10 tys. dla diesli (oczywiście dane orientacyjne). Olej w skrzyniach biegów średnio co 30 tys. km. Jedyny olej przekładniowy "dostępny" w sklepach i na ówczesnych stacjach CPN to sławetny Hipol. W zasadzie niczego innego nie było. Fakt, że auta były też inne, a i modeli i odmian zdecydowanie mało, bazujących oprócz rodzimej, głównie na włoskiej myśli technicznej.
Olej silnikowy to też zazwyczaj Selektol czy coś w tym rodzaju. Pamiętacie jeszcze, jak ściągało się pokrywy zaworów w silnikach do ich regulacji? Jak pamiętam zawsze była "skorupa", którą można było usuwać skrobakiem. Ale co ciekawe, silniki te chodziły.
W tej chwili stosując oleje silnikowe dowolnego producenta, zmieniane oczywiście "na czas" więc co jakieś 15 tys. km wnętrze silnika jest "czyste". Problem zaczyna się w silnikach, w których olej wymienia się "za rzadko". Po prostu. Z "wiekiem" traci on swoje parametry i już nie stanowi "idealnego" smarowidła dla silnika. Kolejna sprawa. W silnikach z filtrami cząstek stałych (DPF, FAP), część paliwa "trafia" do miski olejowej mieszając się z olejem. Nawet "przybywa" poziom oleju po jakimś czasie

. Więc nie sądzę, aby wydłużanie interwałów wymian oleju wpływało "pozytywnie" na parametry oleju (już mieszaniny z olejem napędowym) smarującego silnik.
Co do skrzyń biegów manualnych. Zasadniczo producenci "nie przewidują" okresowych wymian oleju. Trudno zresztą jest to jakoś organoleptycznie sprawdzić. W każdym razie spotkałem się już z opiniami, że dopóki w skrzyni znajduje się "oryginalny" olej, ta pracuje najlepiej. Po wymianie często zaczynają się jakieś "cyrki" (może wynika to po części z tego, że nie kupuje się oryginalnego oleju dedykowanego dla danej marki, tylko zamienniki pomimo tego, że mają "taką samą" specyfikację.
Przekładnie automatyczne (przynajmniej te "klasyczne"). Wymiana oleju "na czas" zgodnie z wytycznymi producenta. Głównym "zaniedbaniem" jest właśnie to, że "odkłada się" ją na "dalszą przyszłość", bo przecież "skrzynia dobrze chodzi i przełącza biegi". No i zdarza się, że zamiast np. co 60 tys. km, olej jest wymieniony po 150 tys. km lub w momencie, gdy "skrzynia szarpie" (i wtedy "przypomniało się" o okresowej wymianie oleju). A niestety koszt wymiany oleju w takiej przekładni jest "dość spory". Tutaj jednak "zaleca się" stosowanie oryginalnych olejów, a nie "zamienników", nawet jeżeli jest to "febi".
Jak by nie patrzeć, osobiście jestem "zwolennikiem" wymian zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Nie musi być to wymiana "co chwilę", ale te wszystkie "wynalazki" longlife niestety nie sprawdzają się w życiu codziennym.