No nie wiem, z cena zaczynającą się od 1000 euro za klucz to raczej odległa przyszłość.
Ja jestem zdania, jestem za biedny żeby kupować dwa razy. A te tańsze, (pomijam już te bez kalibracji fabrycznej, tymi nawet kół w samochodzie bym nie dokręcał - rozrzut rzędu 10-25 % od zadanego momentu) Kingtony, tengtools, janssway, Yato, proxxon to są klucze raczej do użytku domowego niż warsztatu, często po roku użytkowania nie przechodzą kalibracji ! Czasami lepiej "upolować" coś markowego używanego, w dobrym stanie i oddać do kalibracji (polecam oddawać klucze do kalibracji robionej przez producenta, "prywatne" osobowy często gęsto tragicznie ustawiają klucze, Norma DIN ISO to + - 4 % od zadanego momentu ! ) niż kupować padakę za 200 zł.
Osobnym wątkiem jest sam fakt użytkowania kluczy, trzeba pamiętać, że tych klikanych sprężynowych nie można po kliknięciu ciągnąć dalej ! Momentalnie rozjeżdża się kalibracja ! Tak samo nie można nimi odkręcać śrub. Jako jedyne na rynku stahlwille oraz Gedore (ale tylko z serii Dremometer) można odkręcać śruby i przekręcać dalej po kliknięciu ze względu na mechanizm zapadek, który jest obciążony tylko w momencie kliknięcia. Przypominam również, że klucze należy poddać kalibracji raz do roku lub co 5000 kliknięć w zależności co nastąpi pierwsze. Oraz klucz sprężynowy musi być zerowany przed odłożeniem go do pudełka po skończonej pracy ! Inaczej osłabia się sprężynę i kalibracja idzie do lasu po pewnym czasie. Poprzez zerowanie mam na myśli odkręcenie klucza do najniższego momentu lub minimalnie poniżej, to zależy od marki klucza. Najlepiej przeczytać w instrukcji obsługi. Tak samo, kluczami klikanymi nie można szarpać podczas dokręcania bo to przekłamuje wynik, rękę należy trzymać na środku rękojeści jeżeli tak nie zrobicie moment dokręcenia będzie się różnił od zadanego ! Tylko klucze elektroniczne można trzymać "gdzie się chce". Im to różnicy nie robi ze względu na pomiar momentu elektroniczny, a nie zapadkowo - sprężynowy jak w kluczach manualnych. Jest jeszcze kwestia czystości gwintów, wiadomo, że im gwint jest bardziej brudny, zardzewiały to finalny moment dokręcania dla danego połączenia będzie niższy - nawet jeżeli klucz kliknie w dobrym momencie to kwestii tarcia się nie przeskoczy. Pisać tak można godzinami, nie należy też popadać w paranoje, Czysty gwint zarówno śruby jak i otworu oraz sprawny i skalibrowany klucz, do tego operator, który nie szarpie kluczem tylko jednostajnie w miarę powali dokręca w zupełności wystarczy dla spokojnego snu

To nie NASA.
Odnośnie kluczy klikanych, zdecydowanie polecam : Stahlwille, Gedore, Hazet, Norbar, Facom, Snap on, Tohnichi - to są główni gracze jeżeli chodzi o dynamometrię Są jeszcze brandy, które naklejają swoje logo na klucze w/w firm.
Garant, forch = hazet
Format, carolus, torqueleader i jeszcze kilka innych = Gedore
Beta, halfords, wurth = Norbar
Stahlwille to stahlwille innych brandów nie ma.
CDI, bahco = snapon
Tohnichi brak innych brandów.
I tych marek kluczy bym szukał, reszta to chłam raczej. I proszę nie pisać, że klucza używam 2 razy w roku ...
Wiadomo, że na warsztacie nie ma czasu dokręcać każdej śruby i nakrętki kluczem dynamometrycznym, ale rozrządy, jakieś pokrywy, zawieszenia, łożyska ! itp. bez szemrania powinny być.
Wulkanizatorzy i pneumaty to osobna bajka. Czasami po takim mośku to i 2 - metrowa rura to mało...
Mam nadzieję, że trochę rozjaśniłem co i jak.
Pozdrawiam