Witam Mam pytanie Posiadam Passata b5 1.6 AHL 101km. + gaz. Jestem użytkownikiem od pól roku i nigdy nic takiego się nie działo. Mianowicie wczoraj było gorąco koło 28 stopni postanowiłem pojechać passatem do Warszawy około 300km. Dojechałem bez problemu lecz problemu zaczeły się W centrum warszawy. Miałem do pokonania odcinek 9km i niestety był olbrzymi korek. Przez 40 min jechałem na biegu 1 i tylko sprzegło gaz i hamulec i tak przez 40 min. Aż nagle słupek silnika zaczoł drzeć cały tak jak na zepsutych poduszkach obroty broniły się jak mogły ale i tak spadły z 900 na 700 i jak chciałem jechać to strasznie cieżko mu to szło. jak by paliwo nie dochodziło ale tak jak pisałem mam gaz i benzyne i nie bylo znaczenia czy jechalem na tym czy na tym. zatrzymałem się na poboczu otworzyłem maskę i nic nie zauwżylem żadnych wycieków ani rozpiętych kostek wszystko ok na desce rozdzielczej też ok nic sie nie świecilo temperatura silnika w normie 90 stopni a płyny jak olej w normie. Więc ruszyłem znów dalej i przez 10min było ok ale pózniej znowu to samo. Powiem tak jak byłem w korku na 1 biegu dzialo się tak do samego celu ale jak już wjechalem na obwodnice i prędkość ruszyła w końcu to problem znikl. Dziś jeżdziłem też ok. Tylko pytanie ktoś też coś takiego miał ? co mogło być przyczyną ? wydaje mi się że zmeczyl się biedaczek temperatura duża korek długi prędkość zmieszna no nie wiem co sądzicie ?



