Mam problem z moim bravo 1.4 12V LPG
Pewnego dnia po pracy chciałem jechać do domu ale samochód nie odpalił.
Kręciłem aż padł akumulator, następnego dnia go naładowałem i samochód odpalił.
Jak wracałem to zauważyłem,że na mocnych zakrętach zapala się kontrolka od oleju.
Po przejechaniu jakiś 15km samochód zgasł przy wyjeżdżaniu pod górkę i już nie chciał odpalić.
Zaholowałem samochód do domu i dolałem olej żeby było w normie bo sprawdziłem na bagnecie i rzeczywiście było mało.
Samochód potem odpalił i pojechałem na jazdę próbną.
Gdy wróciłem i chciałem go odpalić po jakiś 5 minutach znów nie chciał odpalić...
Szukałem informacji w internecie i ludzie pisali,że to najprawdopodobniej wtryskiwacz.
Ściągnąłem pokrywę od przepustnicy i okazało się,że paliwo wydostaje się z czujnika ciśnienia paliwa zaznaczonego na czerwono
więc kupiłem całą podstawę i wtryskiwacz.
Gdy wszystko zamontowałem samochód po chwili kręcenia odpalił ale zauważyłem,że dziwnie chodzi.
Przejechałem nim jakieś 5km, odpalałem i gasiłem i nie było żadnego problemu poza tym,że chodził na 3 cylindry.
Okazało się,że na jednym cylindrze nie ma iskry więc wymieniłem cewkę zapłonową i samochód zaczął chodzić na 4 cylindry.
Myślałem,że już wszystko z nim ok i pojechałem się przejechać.
Gdy przełączyłem samochód na LPG i wcisnąłem sprzęgło to obroty spadły i samochód zgasł(przed awarią gdy za wcześnie przełączyłem na gaz to samochód też gasł ale po puszczeniu sprzęgła normalnie odpalał jakby "na pych") a w tym momencie samochód nie chciał odpalić.
Zjechałem na pobocze i chciałem odpalić normalnie na rozrusznik ale samochód kręcił i nie łapał.
Sprawdziłem jeszcze czy na 100% jest iskra bo pomyślałem,że może ta cewka jakaś felerna ale okazało się,że iskra jest.
Ktoś ma jakiś pomysł co to może być bo już nie mam siły do tego samochodu?
Pewnego dnia po pracy chciałem jechać do domu ale samochód nie odpalił.
Kręciłem aż padł akumulator, następnego dnia go naładowałem i samochód odpalił.
Jak wracałem to zauważyłem,że na mocnych zakrętach zapala się kontrolka od oleju.
Po przejechaniu jakiś 15km samochód zgasł przy wyjeżdżaniu pod górkę i już nie chciał odpalić.
Zaholowałem samochód do domu i dolałem olej żeby było w normie bo sprawdziłem na bagnecie i rzeczywiście było mało.
Samochód potem odpalił i pojechałem na jazdę próbną.
Gdy wróciłem i chciałem go odpalić po jakiś 5 minutach znów nie chciał odpalić...
Szukałem informacji w internecie i ludzie pisali,że to najprawdopodobniej wtryskiwacz.
Ściągnąłem pokrywę od przepustnicy i okazało się,że paliwo wydostaje się z czujnika ciśnienia paliwa zaznaczonego na czerwono
więc kupiłem całą podstawę i wtryskiwacz.
Gdy wszystko zamontowałem samochód po chwili kręcenia odpalił ale zauważyłem,że dziwnie chodzi.
Przejechałem nim jakieś 5km, odpalałem i gasiłem i nie było żadnego problemu poza tym,że chodził na 3 cylindry.
Okazało się,że na jednym cylindrze nie ma iskry więc wymieniłem cewkę zapłonową i samochód zaczął chodzić na 4 cylindry.
Myślałem,że już wszystko z nim ok i pojechałem się przejechać.
Gdy przełączyłem samochód na LPG i wcisnąłem sprzęgło to obroty spadły i samochód zgasł(przed awarią gdy za wcześnie przełączyłem na gaz to samochód też gasł ale po puszczeniu sprzęgła normalnie odpalał jakby "na pych") a w tym momencie samochód nie chciał odpalić.
Zjechałem na pobocze i chciałem odpalić normalnie na rozrusznik ale samochód kręcił i nie łapał.
Sprawdziłem jeszcze czy na 100% jest iskra bo pomyślałem,że może ta cewka jakaś felerna ale okazało się,że iskra jest.
Ktoś ma jakiś pomysł co to może być bo już nie mam siły do tego samochodu?