stachu2093
Początkujący
Witam wszystkich.
Mam nadzieję, że ktoś mi tutaj pomoże
Pacjent: Honda HR-V, 1.6 i-vtec 91KW (124KM), 2003 rok, 4x4. benzyna+lpg
Słowem wstępu:
Auto przed świętami straciło kompresję na trzecim cylindrze. Szybka diagnoza, błąd mówił o wypadaniu zapłonu, szukanie przyczyny, brak kompresji na tym cylindrze - wypalone gniazda zaworowe.
Remont: kompletna regeneracja głowicy, nowe elementy układu zapłonowego, regulacja luzów zaworowych dwa razy( po pierwszej po jakimś czasie "klekotały" - normalna sprawa), wymiana rozrządu i pompy wody, regulacja gazu, nowy parownik(nie oszczędzałem, robiłem wszystko, żeby samochód jeszcze mi posłużył).
Auto przejechało ok. 2000km bezproblemowo - mocy było tak jak powinno być, spalanie w normie, ale cały czas brał dużo oleju - około 4l na cały ten dystans(czyli tak jak wcześniej) - przy czym warto dodać, że w ogóle nie kopciło. Dodatkowo systematycznie ubywał płyn chłodniczy - ale też nie kopci(dość uciążliwa sprawa, bo po każdej trasie musiałem sprawdzać i od czasu do czasu uzupełniać ubytki).
No i tak było do teraz. Ostatnio jadę autostradą, 130km/h i nagle wywaliło "check engine", moc spadła dość mocno. Akurat był zjazd, zatrzymałem się na parkingu i szukam. No i znowu auto nie chodzi na tym samym cylindrze(trzeci). Miałem stare świece przy sobie, iskra była. Dojechałem do miejsca docelowego(jakieś 120km, ale już powoli i delikatnie).
Spalanie na poziomie 18l gazu na 100km plus ok. 7l benzyny( i zapach spalin w kabinie, wolne obroty silnika bardzo niskie, prawie gasł, problem z rozruchem)
Dzisiaj sprawdzam, jeden kabel WN do wywalenia, świece całe czarne, plus przegrzane, przy czym jedna ewidentnie złom(oczywiście na 3 cylindrze). No i przeszedłem do najważniejszego: kompresja. 1,2,4 - idealnie. 3- brak kompresji.
Już mi ręce na niego opadają. Głowica robiona była w sprawdzonym miejscu, kompletna regeneracja. Silnik trzymał prawidłową temperaturę, na gazie żadnych problemów, na benzynie też(często jeździłem na samej benzynie, bo nie po drodze miałem na stacje LPG), aż do tego momentu.
Zapewne pierścienie, albo co gorsza - tłok. Ale to stałoby się tak nagle? Po pierwszej naprawie było idealnie.
Do tego dochodzą te świece, nie powinny tak wyglądać po takim przebiegu.
Jakieś pomysły? Jestem otwarty na wszelkie sugestie
Mam nadzieję, że ktoś mi tutaj pomoże

Pacjent: Honda HR-V, 1.6 i-vtec 91KW (124KM), 2003 rok, 4x4. benzyna+lpg
Słowem wstępu:
Auto przed świętami straciło kompresję na trzecim cylindrze. Szybka diagnoza, błąd mówił o wypadaniu zapłonu, szukanie przyczyny, brak kompresji na tym cylindrze - wypalone gniazda zaworowe.
Remont: kompletna regeneracja głowicy, nowe elementy układu zapłonowego, regulacja luzów zaworowych dwa razy( po pierwszej po jakimś czasie "klekotały" - normalna sprawa), wymiana rozrządu i pompy wody, regulacja gazu, nowy parownik(nie oszczędzałem, robiłem wszystko, żeby samochód jeszcze mi posłużył).
Auto przejechało ok. 2000km bezproblemowo - mocy było tak jak powinno być, spalanie w normie, ale cały czas brał dużo oleju - około 4l na cały ten dystans(czyli tak jak wcześniej) - przy czym warto dodać, że w ogóle nie kopciło. Dodatkowo systematycznie ubywał płyn chłodniczy - ale też nie kopci(dość uciążliwa sprawa, bo po każdej trasie musiałem sprawdzać i od czasu do czasu uzupełniać ubytki).
No i tak było do teraz. Ostatnio jadę autostradą, 130km/h i nagle wywaliło "check engine", moc spadła dość mocno. Akurat był zjazd, zatrzymałem się na parkingu i szukam. No i znowu auto nie chodzi na tym samym cylindrze(trzeci). Miałem stare świece przy sobie, iskra była. Dojechałem do miejsca docelowego(jakieś 120km, ale już powoli i delikatnie).
Spalanie na poziomie 18l gazu na 100km plus ok. 7l benzyny( i zapach spalin w kabinie, wolne obroty silnika bardzo niskie, prawie gasł, problem z rozruchem)
Dzisiaj sprawdzam, jeden kabel WN do wywalenia, świece całe czarne, plus przegrzane, przy czym jedna ewidentnie złom(oczywiście na 3 cylindrze). No i przeszedłem do najważniejszego: kompresja. 1,2,4 - idealnie. 3- brak kompresji.
Już mi ręce na niego opadają. Głowica robiona była w sprawdzonym miejscu, kompletna regeneracja. Silnik trzymał prawidłową temperaturę, na gazie żadnych problemów, na benzynie też(często jeździłem na samej benzynie, bo nie po drodze miałem na stacje LPG), aż do tego momentu.
Zapewne pierścienie, albo co gorsza - tłok. Ale to stałoby się tak nagle? Po pierwszej naprawie było idealnie.
Do tego dochodzą te świece, nie powinny tak wyglądać po takim przebiegu.
Jakieś pomysły? Jestem otwarty na wszelkie sugestie

