Tylko na logikę ... po co przycinać na czymś ... sami się tak ładujecie w bambuko...
Podając cenę za robociznę z wliczonym zarobkiem za części to słaba akcja na maxa.
Przykładowo, przyjeżdża Pan sprinterem, sworznie od nowości , pada pytanie - ile robota ? (dla zachowania polskich warunków podaję ceny netto, to czy ktoś potem z tego zrobi fakturę, czy nie to już jego sprawa.)
Odpowiedź mechanika - 140 zł , ale z zamysłem, że zarobi nie wiem ? kolejne 30 zł ? na częściach ... Wtedy klient mówi, ok robimy i wyciąga sworznie z busa nowe, zakupione przez siebie ... - Strzał w kolano to mało powiedziane.
Później własnie z takiego czegoś, ZAZWYCZAJ zaczyna się kombinowanie , a to tu coś tam, a to tam coś tam i jednak będzie 200 zł proszę szanownego klienta. Później zdziwienie wielkie, że w opinii ludzi mechanik to złodziej i oszust.
Jeżeli od samego początku powiedziane by było, robota np. 200 zł netto, a zarobek na częściach traktujemy jako zarobek EWENTUALNY, może być, ale nie musi ... to już jest to inna bajka. I wtedy czy to klient kupi, czy my - nam to już lotto.
Ja tak to widzę z mojej perspektywy. Zajechać się za grosze to tez nie sztuka, kiedyś od tego młotkowania i leżenia pod samochodem kręgosłup i kości dadzą o sobie znać, a wtedy możecie mi wierzyć, ZUS będzie miał ten fakt i ogólnie Was w DUPIE.
Jeżeli uważacie, że jesteście dobrzy w tym co robicie, to dlaczego nie doceniać tego w postaci większego zarobku, a przynajmniej tego samego, ale mniejszej ilości gratów do przemiału. Rozumiem też, że rodzina jeść trawy nie będzie, ale no takie ceny jak niektórzy podają to ja nie wiem ...
Tyle z moich 5 groszy subiektywnej opinii , jeżeli ktoś chce mi tutaj zaraz wyjechać, że taki mądry jestem bo zagraniczny .. to może sobie darować , wszędzie to działa tak samo, janusze są, byli i będą wszędzie.