Trochę to rozważanie przypomina wyższość świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą.
Pracowałem na różnych urządzeniach począwszy od "nieśmiertelnego" PKO-4, a skończywszy na przygodzie z urządzeniem 3D.
Jeżeli jest sprawny operator urządzenia i choć trochę "kumaty", to ustawi "na wszystkim" wzorcowo. Co tam opowiadacie o odchyłkach rzędu 0,2 mm, skoro tolerancja regulacji wynosi najczęściej +/- 1 mm. Szczerze? Bardziej istotne jest dokładne sprawdzenie zawieszenia przed pomiarem, bo już widziałem "magików", którzy ustawiali geometrię z wywalonymi (tak, wywalonymi, nie wybitymi) sworzniami, a nawet końcówkami. Będziemy tutaj bajdurzyć o dokładności urządzenia, a to co istotne pomijamy dużym łukiem.
Owszem. Na 3D szybko "oblecisz" samą zbieżność. Wszystko może zająć do 15 min. Ale subiektywnie patrząc, mam wątpliwości co do sposobu kompensacji obręczy koła poprzez cofanie o 1/4 obrotu, a nie wykonanie pełnego obrotu po podniesieniu. To raz. A dwa. Weź ustaw np. Golfa 3 z regulacją kątów pochylenia i regulacją zbieżności z zapieczonymi nakrętkami na drążkach kierowniczych w 15-20 min. Niewykonalne. Więc nie piszmy o bzdetach. Owszem, ładniej prezentuje się podgląd na monitorze bieżących parametrów i jest wygodniejszy, ale nie umniejsza to pracy na urządzeniach starszego typu.
Po trzecie. Przyjeżdżają do mnie samochody na ponowne zrobienie regulacji po urządzeniu 3D w innym warsztacie z powodu krzywego położenia kierownicy (przeciętnie 5-10 stopni), przeszkadzającej właścicielowi w czasie jazdy. Tak więc precyzja Panowie. Precyzja wykonania usługi, a nie "kosmiczna" dokładność w setnych częściach milimetra. Klientowi "zwisa" ten "mechanikowy" ułamek milimetra, jemu bardziej chodzi o "prostą" kierownicę w czasie jazdy. Wtedy stwierdza, że geometria jest OK. I po tym nas ocenia.