Należy wziąć jeszcze jedną ważną rzecz pod uwagę. Mianowicie trwałość silników i powody śmierci oryginalnego. Jeśli ktoś chce wkładać używany 1.6 8v golf IV octavia i cała rodzina zdychających jak muchy silników to zawsze się uśmiechnę i popukam klienta w czoło. Jeśli mówimy o silnikach trwałych a umarłych z przypadku czy głupoty to wymienić można ale i tak klient kupi;]
Miałem klienta który do kaszkaja 3 silniki 1.5 dci wkładał i każdy umierał. Rekordzista kosztował z przekładką i jakimiś dodatkami ponad 5 tysi a umarł po 550km;] W końcu trafił do mnie i zrobiliśmy remont. Od tamtej pory auto śmiga a klient nie myśli o spaleniu grata.
O opłacalności już chyba pisałem ale napiszę sprawdzony sposób. U mnie gdy pada hasło, że się nie opłaca, bo to dwa razy drożej niżeli golfina czy też połowa wartości oktawi zawsze pytam się po co mu w takim razie samochód. Odpowiedź jest jedna zwykle. "No jak to do czego?? na dojazdy do pracy". W takim razie proszę nie iść do pracy bo auto nie sprawne i zobaczyć czy samochód jest potrzebny. Jeśli jest to znaczy, że na siebie zarabia wożąc dupę. Tak więc zwróci się po naprawie sprawnie wożąc dupsko po pierwszych 3 miesiącach. Z dostawczakami tak samo. Proszę więc taczkę sobie zorganizować i cement na budowę przez miasto w taczce ganiać. Szybko dociera, że zrobić trzeba. Jakoś szybciutko kładą kasę na remoncik 2.2 tdci lub 2.5 dci bo panie wozić trzeba.....