Witam.
Kiedyś męczyłem się z takim problemem w Renówce. Auto przy uruchomieniu nie zgłaszało żadnych błędów, a po przejechaniu 500-1000 m przechodziło w tryb awaryjny. Komputer pokazywał dwa błędy: niewłaściwe parametry w kolektorze dolotowym i problem ze sterowaniem turbiną. Posprawdzałem wszystko, pół auta rozebrałem i nic, wszystko tak jak w serwisówce. Już miałem porąbać siekierą tego plastikowego potwora. W końcu któregoś dnia odpaliłem gadzinę i wpiąłem kompa ustawionego na zapis wszystkich parametrów. Oczywiście po 500 m tryb awaryjny i dalej jazda 40 km/h. W domu zacząłem przeglądać zapisy. Ok. 1 s przed zapaleniem się lampki MIL wykres pracy turbiny zamienił się w linię prostą ("pacjent zszedł" ). Grzebiąc dalej zauważyłem, że ok. 30 s przed śmiercią wykres EGR również zamienił się w linię prostą, mimo iż taki błąd nigdy nie był zgłaszany. Pomyślałem sobie "o mam cię rzęchu" i dawaj do auta EGR-a wyjmować. Okazało się, że był totalnie zasyfiały/zatkany. Po czyszczeniu spowrotem do auta, kasowanie błędów i problem zniknął. Dodam tylko, że EGR sterowany elektrycznie.
Jak widać koledzy mają rację, PRAKTYKA jest najważniejsza i czasem sam odczyt DTC nie wystarczy....
Pozdrawiam.