Po kilku latach montowania części także firmy Maxgear można powiedzieć, że niekoniecznie trzeba "wieszać na nich psy"., Tylko tak jak pisano wcześniej. Należy wiedzieć z doświadczenia co i gdzie montować. I zależy do jakiego samochodu. Te części są "idealne cenowo" do samochodów typu "co można kupić za 2 tys. zł?".
Więc tarcze, klocki, łożyska, przeguby, niektóre filtry "lądują" w takim samochodzie. Powiedzmy o łożyskach. Na początku nie było żadnych problemów. Teraz się coś "zepsuli". Z wymienionych przegubów (na pewno było ich kilkanaście tej firmy) nie reklamowałem żadnego. Raz tylko miałem przypadek, że wymieniałem osłonę przegubu w 4-miesięcznej części, bo pekła osłona gumowa. Zawieszenie? Końcówki, czasem sworznie do jakiegoś golfa III. Raczej amortyzatory niekoniecznie. Słabo sprawują się za to szczęki hamulcowe. Zauważyłem, że "nie trzymają" wymiarów w stosunku do oryginałów. Albo dają więcej okładziny (grubszą), albo sama konstrukcja szczęki "jest dziwnie niepasująca". Ale to takie pojedyncze przypadki. Rolek z maxgeara raczej nie montuję, choć też patrzyłem, że samo łożysko jest "porządnej" firmy. Ani razu nie założyłem i z własnej "woli" nie założę np. pompy wody (no chyba że klient to przywlecze i "zmusi" do montażu, ale z gwarancją do czasu zalania płynem

). Oczywiście żadnej "elektroniki" nawet typu czujniki. I żadnego filtra paliwa. Tutaj tylko "górna półka" zwłaszcza diesle. I tak, jeżeli nawet ja nie zamontuję maxgeara, to i tak klient mi to przyniesie.........
Ale ogólnie sporo się tego montuje, bo jak przyjeżdża dostawa towaru do mnie, to widzę, że "wszystkie" warsztaty mają w reklamówkach popakowane maxgeary, meyle. Filtry, amortyzatory itd. Nawiązując do tej "drugiej firmy - Meyle. Zakładałem dużo tarcz i klocków hamulcowych. Nie ma żadnych problemów. Filtry, czasem amortyzatory. Żadnej reklamacji. Ale.....Przy montażu tarcz i klocków czyszczę dokładnie jarzma, gdy trzeba uruchamiam zapieczone prowadnice,, zwracam uwagę na to, jak pracują tłoczki itd. Jak "wbija się na chama" klocki na swoje miejsce, to i textary "nie dają rady". A już po takim Januszu motoryzacji naprawiałem. I jeszcze chciał klient "reklamować" ch....we tarcze

, no bo przecież "biją".
Reasumując. Chyba jednak wolę założyć nowe tarcze hamulcowe maxgeara, niż oglądać stare, skorodowane, zużyte, porysowane, z wyżłobieniami, tarcze "jeszcze oryginalne", które wg słów klienta "jeszcze pojeżdżą". A jak się do tego mają dopasować klocki?