Ja też się pochwalę. Kupiłem używkę piec na olej opałowy. Całe 1000zł + transport. Dość tego codziennego rozpalania.
Drewno weź zmagazynuj , wysezonuj, poprzekładaj , ułóż , wrzuć do pieca , ponoś, wyciągnij popiół, kontroluj rozpalanie , dorzuć, opanuj spalanie - czy już gotuje wodę , czy ma za mało powietrza. Ileż to kombinacji i miejsca pod dachem, prażenia w lato na słońcu itp. operacji - jeśli ktoś oczywiście chce to robić oszczędnie i profesjonalnie. Do tego doliczmy stracony czas i tutaj już zależy jak kto się ceni, ale w ciągu dnia trochę to zajmuje.
A tak olejem opałowym tydzień czasu , temperatura ustawiona na 17 st C i nic mnie nie obchodzi. W 6 dni poszło 40 litrów. Wiadomo, że w ostre mrozy odpalę węgiel, ale obydwa piece są w jednym obiegu więc jakoś się ze sobą skomunikują

Ogólnie polecam takie rozwiązania wielopaliwowe , trzeba dziś być elastycznym . W razie gdyby kolejna zima była lekka warto przepalać węglem , ale podtrzymanie ciepła to już czymś mniej absorbującym czas.