Cześć. Przybywam z nadzieją na Waszą pomoc i poradę, bo sięgnęłam już corsowego dna i mam dość. Ale po kolei:
Krótka historia: auto ma przejechane już ponad 370k km, 1,5 roku temu generalny remont silnika, po którym chwilę był monter.
- Początek 2021 wymieniona butla gazu i naprawiane usterki związane z gazem, podejrzenie problemu z reduktorem, finalnie niesprawdzone.
- Czerwiec 2021 siostra przywiozła mi auto do Portugalli, gdzie mieszkam, dojechał na gazie bez marudzenia, chwilę było wszystko git, a potem się posypało.
- Lipiec 2021 wymieniony wentylator chłodnicy, bo pijany pan wyszedł mi z rowerem na drogę, pan cały, rower cały, wentylator poszedł w cholerę
- Sierpień 2021 auto ryczy, świruje przy jeździe na gazie, więc przestaje używać gazu, ale muszę jechać do Polski, wracam dopiero w listopadzie i zajmuję się tematem.
- Listopad 2021 wracam, auto dalej ryczy, trzęsie się jak szalone, odpala za 2-3 razem - kierunek mechanik - wymieniony wydech, świece i cewki zapłonowe, kolejne 400e nie moje, ale:
Ogólnie od momentu remontu silnika wsadziłam w tę imprezę już jakieś 10 tys. zł (a nie, żebym spała na pieniądzach), więc na tym etapie każda złotówka to już solidne przegięcie.
Aktualna sytuacja: od sierpnia nie używam gazu, jeżdzę tylko na benzynie. Auto na zimnym silniku nadal drży i odpala zawsze tylko za 2 podejściem. Na nieco rozgrzanym silniku (chociażby po 2km jazdy) po zgaszeniu i ponownym odpaleniu odpala za 1 razem, nadal drży. Jest słabe. Jeździłam nim tak do teraz, najdłuższa trasa jaką zrobiłam to 60km w jedną stronę na terenie pełnym wzgórz, przeżył. Podczas jazdy zachowuje się względnie normalnie poza tym, że jest słaby. Pali dużo - ok 9l/100, ale nie mam porównania ile dokładnie palił wcześniej, bo jeździłam głównie na gazie. Mimo wszystko mam wrażenie, że to więcej niż było jeszcze rok temu.
Diagnoza z pomocą polskiego mechanika przez messengera (heh, ale portugalskim mechanikom już nie ufam) - podejrzenie niskiego ciśnienia na jednym z cylindrów - aktualnie pracuję nad tym, żeby to potwierdzić na miejscu.
Podsumowując, jestem w Portugalii, czyli jestem lekko w d*pie, przegląd do maja, więc miałam zwozić auto z powrotem do PL, ale aktualnie mocno wątpię czy dojedzie, a nawet jeśli, to wydam fortunę na dojazd. Nie wiem, co robić i liczę na to, że mi powiecie. Rady "sprzedaj to g*wno w cholerę" również przyjmuję, bo utwierdzą mnie w przekonaniu, że to najlepsze wyjście, ALE jest ten drobny problem pt. musiałabym je sprzedać tu w PT, co utrudnia sprawę.
Dołączam filmik z dzisiaj - jak odpala i jak chodzi silnik:
Krótka historia: auto ma przejechane już ponad 370k km, 1,5 roku temu generalny remont silnika, po którym chwilę był monter.
- Początek 2021 wymieniona butla gazu i naprawiane usterki związane z gazem, podejrzenie problemu z reduktorem, finalnie niesprawdzone.
- Czerwiec 2021 siostra przywiozła mi auto do Portugalli, gdzie mieszkam, dojechał na gazie bez marudzenia, chwilę było wszystko git, a potem się posypało.
- Lipiec 2021 wymieniony wentylator chłodnicy, bo pijany pan wyszedł mi z rowerem na drogę, pan cały, rower cały, wentylator poszedł w cholerę
- Sierpień 2021 auto ryczy, świruje przy jeździe na gazie, więc przestaje używać gazu, ale muszę jechać do Polski, wracam dopiero w listopadzie i zajmuję się tematem.
- Listopad 2021 wracam, auto dalej ryczy, trzęsie się jak szalone, odpala za 2-3 razem - kierunek mechanik - wymieniony wydech, świece i cewki zapłonowe, kolejne 400e nie moje, ale:
Ogólnie od momentu remontu silnika wsadziłam w tę imprezę już jakieś 10 tys. zł (a nie, żebym spała na pieniądzach), więc na tym etapie każda złotówka to już solidne przegięcie.
Aktualna sytuacja: od sierpnia nie używam gazu, jeżdzę tylko na benzynie. Auto na zimnym silniku nadal drży i odpala zawsze tylko za 2 podejściem. Na nieco rozgrzanym silniku (chociażby po 2km jazdy) po zgaszeniu i ponownym odpaleniu odpala za 1 razem, nadal drży. Jest słabe. Jeździłam nim tak do teraz, najdłuższa trasa jaką zrobiłam to 60km w jedną stronę na terenie pełnym wzgórz, przeżył. Podczas jazdy zachowuje się względnie normalnie poza tym, że jest słaby. Pali dużo - ok 9l/100, ale nie mam porównania ile dokładnie palił wcześniej, bo jeździłam głównie na gazie. Mimo wszystko mam wrażenie, że to więcej niż było jeszcze rok temu.
Diagnoza z pomocą polskiego mechanika przez messengera (heh, ale portugalskim mechanikom już nie ufam) - podejrzenie niskiego ciśnienia na jednym z cylindrów - aktualnie pracuję nad tym, żeby to potwierdzić na miejscu.
Podsumowując, jestem w Portugalii, czyli jestem lekko w d*pie, przegląd do maja, więc miałam zwozić auto z powrotem do PL, ale aktualnie mocno wątpię czy dojedzie, a nawet jeśli, to wydam fortunę na dojazd. Nie wiem, co robić i liczę na to, że mi powiecie. Rady "sprzedaj to g*wno w cholerę" również przyjmuję, bo utwierdzą mnie w przekonaniu, że to najlepsze wyjście, ALE jest ten drobny problem pt. musiałabym je sprzedać tu w PT, co utrudnia sprawę.
Dołączam filmik z dzisiaj - jak odpala i jak chodzi silnik:
Głowica i uszczelka pod głowicą robiona 1.5 roku temu (generalny remont silnika) - od tamtego czasu do sierpnia było dobrze. Świece i cewki wymienione pod koniec listopada - od tego czasu jest lepiej, ale nadal coś jest nie tak. Dzięki wielkie za podpowiedzi, będę sprawdzać co się da!

moglabym tez sprzedać corsę w cholere i kupić nowe auto. Ale już po ptokach.