Pangia
SuperMechanior
A was się jeszcze zapytam, bo mi się już chyba skończyły pomysły, a nie wiem co jeszcze mógłbym zasugerować mechanikowi.
Wymieniony tłumik końcowy (na granicy zupełnego zgnicia, miał prawo po 20 latach), tłumik środkowy, łącznik elastyczny (nawet dwa razy bo pierwszy wytrzymał 2 czy 3 miesiące), pospawane wszystko co wyszło na rurach pomiędzy, sprawdzone szpilki na kolektorze wydechowym (był parę lat temu odkręcany i pomyślałem, że może się któraś popuściła albo zerwała). Efekt coraz mniejszy, ale nadal odczuwalny - ciągnie gdzieś spalinami przez otwarte okno do auta. Jak zamknę okna, to nic nie wpada przez nawiewy, nawet przy zamkniętym obiegu powietrza, więc wychodzi, że nadal gdzieś coś przepuszcza na wydechu. Obecnie to jest na takim etapie, że na gazie da się już wytrzymać (choć z tyłu robi się dosłownie komora gazowa
dobrze, że zwykle sam jeżdżę), na benzynie to wiadomo, że człowiek nie wysiedzi. Żeby było ciekawiej to ostatnio na PT diagnosta jechał tym sprzętem do szukania wycieków gazu i akurat w komorze silnika nic nie wykryło, za to znalazło nieszczelność na zaworze tankowania, więc pikadełko chyba miał sprawne.
Generalnie auto chodzi cicho, jak na swoje 75 koni to zapierdala i zbiera się aż miło (nawet mnie zaskoczyło to, że po wymianie czujnika wałka rozrządu przestał szarpać na benzynie na zimnym i generalnie dużo lepiej chodzi na Pb95), nie słychać żeby gdzieś coś uciekało bokiem ani na ciepłym, ani na zimnym. Jedyne co mi nie daje spokoju to że jak jest tak max parę stopni na plusie, to przez pierwszy kilometr czy dwa słychać przy przyspieszaniu brzęczenie gdzieś spod maski - myślałem z początku, że to reduktor gazu, ale później przyszło mi do głowy, że może to jakaś drobna nieszczelność na kolektorze i jak się tylko w miarę nagrzeje, to metal puchnie i przestaje dzwonić, no ale spaliny nadal pójdą tam gdzie bliżej do wylotu.
No co jeszcze wam powiedzieć, silnik BKY więc fabrycznie nie ma EGR-a, oleju to nawet nie sprawdzam, bo przez 13 lat posiadania tego auta nigdy nie musiałem go dolać, zresztą jak się otworzy maskę, to nie ma smrodu i nie dmucha z bagnetu czy z odmy, nawet sobie kiedyś puściłem Kingbolenem test zaworu recyrkulacji par paliwa i też normalnie cykał. Auto proste jak cep, a zaraz będzie dwa lata, jak się z tym bujam, no litości.
Wymieniony tłumik końcowy (na granicy zupełnego zgnicia, miał prawo po 20 latach), tłumik środkowy, łącznik elastyczny (nawet dwa razy bo pierwszy wytrzymał 2 czy 3 miesiące), pospawane wszystko co wyszło na rurach pomiędzy, sprawdzone szpilki na kolektorze wydechowym (był parę lat temu odkręcany i pomyślałem, że może się któraś popuściła albo zerwała). Efekt coraz mniejszy, ale nadal odczuwalny - ciągnie gdzieś spalinami przez otwarte okno do auta. Jak zamknę okna, to nic nie wpada przez nawiewy, nawet przy zamkniętym obiegu powietrza, więc wychodzi, że nadal gdzieś coś przepuszcza na wydechu. Obecnie to jest na takim etapie, że na gazie da się już wytrzymać (choć z tyłu robi się dosłownie komora gazowa
dobrze, że zwykle sam jeżdżę), na benzynie to wiadomo, że człowiek nie wysiedzi. Żeby było ciekawiej to ostatnio na PT diagnosta jechał tym sprzętem do szukania wycieków gazu i akurat w komorze silnika nic nie wykryło, za to znalazło nieszczelność na zaworze tankowania, więc pikadełko chyba miał sprawne.Generalnie auto chodzi cicho, jak na swoje 75 koni to zapierdala i zbiera się aż miło (nawet mnie zaskoczyło to, że po wymianie czujnika wałka rozrządu przestał szarpać na benzynie na zimnym i generalnie dużo lepiej chodzi na Pb95), nie słychać żeby gdzieś coś uciekało bokiem ani na ciepłym, ani na zimnym. Jedyne co mi nie daje spokoju to że jak jest tak max parę stopni na plusie, to przez pierwszy kilometr czy dwa słychać przy przyspieszaniu brzęczenie gdzieś spod maski - myślałem z początku, że to reduktor gazu, ale później przyszło mi do głowy, że może to jakaś drobna nieszczelność na kolektorze i jak się tylko w miarę nagrzeje, to metal puchnie i przestaje dzwonić, no ale spaliny nadal pójdą tam gdzie bliżej do wylotu.
No co jeszcze wam powiedzieć, silnik BKY więc fabrycznie nie ma EGR-a, oleju to nawet nie sprawdzam, bo przez 13 lat posiadania tego auta nigdy nie musiałem go dolać, zresztą jak się otworzy maskę, to nie ma smrodu i nie dmucha z bagnetu czy z odmy, nawet sobie kiedyś puściłem Kingbolenem test zaworu recyrkulacji par paliwa i też normalnie cykał. Auto proste jak cep, a zaraz będzie dwa lata, jak się z tym bujam, no litości.
