Szumek72
Zweryfikowany Mechanik
ty, bo ty nie długo książkę napiszesz tu na forum....i zajmujesz miejsce na serwerze, zostaw trochę dla innych...


Uważam że to złe podejście.wiesz kij ma zawsze 2 końce, pracownicy tak robią jak im się płaci i odwrotnie płaci się tak jak pracują...kwadratura koła...
A bierzesz pod uwagę że na to Cayenne szefa pracuje 10 czy 15 osób?Pracujesz sobie i widzisz u szefów pod biurem Cayenne i jakieś śliczne BMW. Na samochody za pół miliona jest a na pensje nie ma. I dlatego nie dziwię się że ludziom odechciewa się pracować.
jest jak najbardziej na miejscu i dziwię się że Ty, który jak piszesz przerabiałeś już prowadzenie własnej działalności tego nie rozumiesz. A może rozumiesz bo w końcu sam piszesz że:jak Ci źle to otwieraj swoje!
Ale w tym kontekście trudno zrozumieć Twoje narzekanie na szefów. No bo wiesz, sam spróbowałeś, nie wyszło bo Cię przepisy zgnoiły, wiesz z czym to się je, ale na szefów borykających się z tym samym narzekasz.Mi już dwa razy lakiernię zamknęli a ruszyć z tym było bardzo, bardzo ciężko. Trzeciego interesu nad Wisłą już nie będzie.


Zysk? Czyli jak rozumiem miałeś pełny wgląd w księgi? Każdy jak widzi że szef bierze 1000 złotych za robotę to uważa że szef tyle zarobił, bo przecież coś takiego jak koszty to nie istnieje.wygenerowałem zysk na poziomie około 24000zł.
Chłopie, droga wolna, tak jak Ci Marek napisał, otwieraj warsztat i za rok będzie na Cayenne.Myślę że z dużego warsztatu z renomą, warsztatu który ma lakiernictwo, blacharkę, mechanikę, elektronikę i inne oraz kilka stanowisk i około 12 osób zatrudnionych - dochody netto to minimum 50000zł
Nie mam Cayenne, a 13 ludzi zatrudniam.Zawsze będziesz ponosił ryzyko jako szef i albo pracujesz z pracownikami i masz dużą firmę i jeździsz Cayene, albo pracujesz sam i jeździsz Lanserem jak ja i sam odpowiadam za siebie.
Pewnie że tak, ale wymóg jest taki żeby Ci ten pracownik chciał pracować i miał tą wiedzę, a nie żeby chciał 4000 tys. za samo przychodzenie do roboty.A co ten szef jest wart bez pracowników? Nic, zero...Chodzi o zasadę, być uczciwym, płacić godnie pracownikom za ich wiedzę i pracę
Ta to jest w miarę uczciwa proporcja, aczkolwiek wszystko zależy w jakiej dziedzinie.A czy uważasz że pracownik 3000 i szef 7000
No tu już trochę mniej, szumek tak uczciwie się zastanów, masz pracownika i sam pracujesz. Pracownik ma 4000 i nic go nie obchodzi, a ty masz 6000 i na Twojej głowie jest cała papierologia, użeranie się z ZUS-em PIP-em innymi SANEPID-ami, zapewnienie mu narzędzi i inne takie tam, a dodatkowo i tak siedzisz w kanale.... Tak różowo to wygląda?4000 pracownik/6000 szef
Wróćmy do tej rozmowy jak zaczniesz zatrudniać - zobaczysz jakie "orły" przewiną Ci się przez warsztat i jakie mają wymagania a co oferują w zamian.Dlatego ja na razie pracuję sam, jak już nie dam rady przerobić roboty a mam coraz więcej to będę zatrudniał stopniowo pomocników/mechaników - zależy na ile będzie mnie stać...
A może właśnie ten ZUS dostajesz? Może właśnie trzeba to w drugą stronę policzyć? Szef ma na ciebie 3500, za tyle opłaci mu się Ciebie zatrudnić. Więc masz propozycję albo 2800 do kieszeni i umowa od najniższej, albo 2100 do kieszeni i pełny ZUS. Którą opcję wybierzesz?Jaki zus Panie, jaki zus. Tu u nas? Zus to ja widział jak do/z roboty jechał i tyle. I to mnie właśnie wnerwia. 2500-2700 do łapy a reszta w skarpetę. Jeśli mój zus ma być na poziomie 1200-1300 to jeśli nie daje umowy to niech mi odda choć ten zus, wtedy będę z deka cichszy.
Powtórzę, otwieraj warsztat i będziesz miał na to wszystko.Marku, zostaje, zostaje bo jak by nie zostawało to by się Kajenek nie kupowało i w Ząbkach nie budowało. Za frikacza tego nie ma.
Ciekawy sposób liczenia, znaczy mam rozumieć że jak władowałem 500 tys. w budowę hali, i nie płacę za wynajem, a tylko podatek od gruntu to z automatu to co zyskuję powinienem dać pracownikowi?W Markach pod Wawcią masa hal do wynajęcia. Znam ceny. To nie jest kosmos. Faza też wiem ile stoi na siłce i ile warsztat ciągnie. To wszystko jest wliczone w koszta i całkiem normalne zatem nie ma co tu rozczulać się nad mediami i czynszem. A co jak ktoś ma swoje i podatek od gruntu mniejszy jak moje OC?
W Polsce chcecie biznes robić? To najpierw poczytajcie o problemach tych którzy biznes zrobili i pomocności kolesiowej w urzędach i układzików nie mieli. Ja bym się bał. Naprawdę. Zerknijcie też na statystyki. Ile polskich małych firemek przeniosło regonik do Czech. Zacznijcie się interesować takimi firmami, szukać, czytać a dopiero zrozumiecie jak się traktuje w Polsce tych od których można wyjąć trochę $$$€€€. Jak będziesz zarabiał do 10000zł miesięcznie to nie za boli. 20,30tysiaków też Ci dadzą spokój. Zabawa zacznie się gdy zaczniesz hulać wyżej.
Nigdy w życiu nie zainwestował bym ani złotówki by otwierać cokolwiek w Polsce. Wiem, wiem. Zaraz baty polecą ale mam prawo do własnego zdania a że jest takie a nie inne to przykro mi. Mi już dwa razy lakiernię zamknęli a ruszyć z tym było bardzo, bardzo ciężko. Trzeciego interesu nad Wisłą już nie będzie.
Najpierw popaprańcy mówią że możesz mieć mechanikę, blacharkę i lakiernictwo. Otwierasz interes i po czasie dowiadujesz się że lakiernictwa raczej nie i tak sobie latasz po urzędach po pozwolenia a oni mają to w d...
W Polsce przepisy i prawo jest tak niestabilne że jako czterdziestolatek nie zainwestował bym potężnej kasy w warsztat.
Sam podnośnik skromne 15000. Masz dwa to i ze 20000 w hurcie pójdzie. Narzędzia, sprzęt to tak na marginesie mówiąc - 5 dych to mało! Otworzysz, namęczysz się a później masz co tydzień durniów od ochrony środowiska na kontroli i Ci grzebią kilka lat do tyłu w papierach gdzie olej zlewasz i czy nie lakierujesz po nocach.
Kolejna sprawa to sama firma. Jeśli będzie to coś kilkuosobowego to spoko, może się uda ale jak chcesz coś większego to z ludźmi będzie problem jakich nie mało.
Po pierwsze pijaństwo. Wszędzie chleją. Po drugie brak wykształcenia. Ludzie po zawodówkach sprzed 20,30lat bez stażu raczej nie mają pojęcia na temat nowych wozów. Musisz ich uczyć. Trzecie, jakość wykonywanych usług przez pracowników. Co innego gdy szef w warsztacie, co innego gdy szef za bramą i hulaj duszo. Bardzo mało jest uczciwych i sumiennych pracowników. Pracodawców zresztą też.
Ostatnia już rzecz - by mieć jakikolwiek interes w danej tematyce trzeba na tym się znać bo inaczej będziesz rolowany. Nie ma szans by kucharz po Technikum Gastronomicznym miał blacharkę samochodową a blacharz po blacharce restaurację. Interes trzeba dobierać pod to na czym się zna i co się lubi bo inaczej zginiesz.

tezn "szef" wyglada jak ciul puki pracujesz w garazu na nielegalu byle bylo.
kredycik na to na 10-15 lat (wkoncu kiedys musi sie zwrocic inwestycja) to przy najtanszym hipotecznym 7-10 0000
i gdzie zysk.. bo nikt nei wywala bani pln dla jaj.