Tytuł tematu jest do bani. Nie powinien brzmieć "problem z mechanikiem", tylko "problem z klientem".
Sorki, ale kiedy w tej "cebulandii" skończy się wreszcie kupowanie starych diesli na zasadzie "ekonomiczny i mało pali". Człowieku. Vectra b z tym silnikiem to już "gruz". Co, że warta niby 4 tysie (chociaż wątpię, czy realnie nie jest to bardziej 2,5-3 tys). Ile czasu masz to auto? Przed zakupem powinieneś dowiedzieć się o bolączkach tego silnika. A temat pompy i kosztów z tym związanych jest "wałkowany" wszędzie. Było do przewidzenia, że kiedyś się zepsuje, bo to tylko kwestia czasu. Żaden mechanik nie naprawi ci tego w "małych" pieniądzach, bo nigdzie nie zregeneruje lub nie dostanie używanej pompy za "darmochę". Nie chciał, żebyś ty przynosił mu pompę, bo zapewne naznosiłbyś mu "złomu", który w ogóle nie będzie pasował (inne numery) mimo, ze z wyglądu byłoby to samo, a auto w całym rozrachunku stałoby rozbebeszone ze dwa miesiące z twojego powodu. Skończcie z "dopasowywaniem" cen za naprawę do "wartości samochodu". Bo to już żenada. Jak chcesz w miarę "tanio" jeździć dieslem (znaczy się na obojętnie jakiej "gnojówie), to kup sobie mercedesa w124 lub może jeszcze golfa II lub III gen. Te samochody naprawi w zasadzie każdy "kowal". O "nowszych" dieslach zapomnij. Same turbiny. pompy, dwumasy, wtryskiwacze i masa innych "dupereli", ale tych kosztownych w naprawach. Vectra b nie jest zasadniczo złym samochodem, ale do zapewne blisko dwudziestoletniego "gruza" pozostaje ci tylko w miarę sprawny silnik benzynowy i już wcześniej założona w nim sekwencyjna instalacja gazowa dla obniżenia kosztów jeżdżenia (nie myl z eksploatacją) .Są jeszcze takie samochody na rynku. Mogę zrozumieć, że nie masz pieniędzy na inny samochód. Ale nie wylewaj łez, że to mechanik cię "oszukał". Chciał dobrze, ale wyszło jak zawsze. Ja też byłem nieraz taki "pomocny" klientom, aż do czasu, kiedy sam przez nich nie dostałem po dupie. Chciałem pomóc, a w całkowitym rozrachunku to ja byłem ten "zły". Teraz się nie pierd..lę. Masz kasę na naprawę, to naprawiasz. Nie masz, to auto na złom lub do jakiegoś "kowala trytytkarza". Nie kupuję osobiście podzespołów używanych na własną rękę, bo te gwarancje "rozruchowe" możesz sobie wsadzić gdzieś (kto zapłaci za ponowny montaż/demontaż?). Kupuje klient, jak tak bardzo chce "przyoszczędzić", ale na własne ryzyko. Ja tylko wymieniam i czekam na efekt "działa czy nie". Niestety. Prawda jest brutalna. I nic tu nie zmienisz.
P.S. Sytuacja u mnie. Gość kupuje auto za 10 tys. zł. Po pół roku kupuje kolejne za 20 tys. zł. W sumie posiada już 4 (słownie cztery) samochody o łącznej wartości przynajmniej 60-70 tys. zł. Przyjeżdża do mnie. Pyta się o filtr paliwa do diesla. Mówię mu, że będzie kosztował coś około 70-90 zł (dobrej firmy, bo "tańszego" nie założę). A on dostał wytrzeszczu oczu i mówi - "tyle pieniędzy"? Ja nie mam kasy. K...! Myślę. Na cztery samochody + opłaty z tym związane to masz kasę ( w tym jedna "zabaweczka" do jazd "rekreacyjnych" - czyli jednym słowem "zbytek"), a na filtr paliwa wymieniany co 40 tys. km to już cię nie stać? Oj ciężki ten zawód.
P.S.2 Już nawet na youtube koleś "promujący" samochody za 2 tys zł (Mój Pierwszy Samochód) po kilku miesiącach przestał jeździć z "klientami" kupować te gruzy, bo już nie dał rady z polską mentalnością ludzi.