Witam,
Postanowiłam napisać na forum zanim zrujnuję swój budżet na kolejnych pseudo- specjalistów od gazu.
Posiadam samochód marki Nissan Primera P12, silnik 2.0, instalację LPG założoną w 2005 roku w renomowanym zakładzie.
Dodatkowe informacje dotyczące instalacji: Zbiornik STAKO-1, listwa wtryskowa VALTEK (oryginalnie był MATRIX) , przełącznik/system kontroli STAG200, wielozawór LOVATO 250-30, reduktor LOVTEC 777001.
Samochód na gazie jeździ od 2011 roku i przejechał ok. 30 000 km. Jedyna naprawa dotyczyła wymiany czujnika ciśnienia/temperatury (nie było już modelu oryginalnego, więc został przylutowany zamiennik).
W tym roku pojawił się problem z ogromnym spalaniem gazu i pierwszy gazownik po przeglądzie postawił diagnozę – zepsute wtryskiwacze na listwie wtryskowej. Niestety nie podołał wymianie, więc udałam się do kolejnego. Drugi gazownik polecił tańszy zamiennik dla Matrixa – listwę Valtek. Taka została założona, przy okazji wymienił świece na nowe.
Niestety niedługo po naprawie pojawiły się dziwne objawy:
1) Auto 2-krotnie dłużej przełączało się na gaz (w porównaniu z sytuacją przed wymianą), nawet po krótkim postoju przy rozgrzanym silniku trzeba było czekać ok. 2 km na ponowne przełączenie. Po „reklamacji” gazownik stwierdził, że przed wymianą listwy mapa była źle ustawiona i tamta sytuacja mogła spowodować zepsucie listwy. Stwierdził, że może mi zmienić ustawienia na moją odpowiedzialność. Jednak po podłączeniu do komputera zmienił na mapie odczyt z 70 na 90 stopni. Uzasadnił to faktem, że silnik jest rozgrzany, więc należy ustawić „sztuczny” odczyt. To spowodowało, że auto przełącza się teraz wyjątkowo szybko na gaz, nawet po mroźnej nocy, więc pojechałam ponownie. Tym razem gazownik stwierdził, że należy sprawdzić czy kabelki przy przełączaniu mają temperaturę pokojową. Naprawdę nie rozumiem dlaczego mam brać odpowiedzialność za jego ustawienia i weryfikację organoleptyczną kabli. W związku z tym proszę o informację czy istnieje jakiś bardziej naukowy sposób sprawdzenia (przez mechanika!) kiedy auto ma się przełączać na gaz ?
2) Kolejnym nowym objawem jest wyłączanie gazu przy spadku obrotów. Sytuacja ma miejsce przy parkowaniu (praktycznie codziennie), jak również przy postoju na światłach – w sumie ok. 3 razy na 20 min jazdy. Na benzynie, przy spadku obrotów, auto nie gaśnie. Gazownik twierdzi, że jest to normalna sytuacja i instalacja wyłącza się przy niskich obrotach. Jednocześnie ja jestem pewna, że na poprzedniej listwie nie było takich problemów. Co może być powodem ?
3) Po przeglądzie auta, gazownik zwrócił uwagę, że odczyt gazu nie działa poprawnie (wskazanie napełnienia nie jest precyzyjne, jakiś talerzyk się odwrócił), co może skutkować, że pewnego dnia nie da się zatankować auta. Potem jednak wycofał się z tej diagnozy i okazało się, że jeszcze nie trzeba wymieniać. Czy istnieje ryzyko ?
W związku z powyższymi zdarzeniami mam prośbę o podpowiedź co powinnam zrobić (poza prawdopodobnie wymianą gazownika
) Niestety każdy nowy gazownik robi na start przegląd za 100 zł, więc nie chciałabym już szukać po omacku. Obaj panowie byli teoretycznie z polecenia. Dodam, że jestem z Poznania.
Postanowiłam napisać na forum zanim zrujnuję swój budżet na kolejnych pseudo- specjalistów od gazu.
Posiadam samochód marki Nissan Primera P12, silnik 2.0, instalację LPG założoną w 2005 roku w renomowanym zakładzie.
Dodatkowe informacje dotyczące instalacji: Zbiornik STAKO-1, listwa wtryskowa VALTEK (oryginalnie był MATRIX) , przełącznik/system kontroli STAG200, wielozawór LOVATO 250-30, reduktor LOVTEC 777001.
Samochód na gazie jeździ od 2011 roku i przejechał ok. 30 000 km. Jedyna naprawa dotyczyła wymiany czujnika ciśnienia/temperatury (nie było już modelu oryginalnego, więc został przylutowany zamiennik).
W tym roku pojawił się problem z ogromnym spalaniem gazu i pierwszy gazownik po przeglądzie postawił diagnozę – zepsute wtryskiwacze na listwie wtryskowej. Niestety nie podołał wymianie, więc udałam się do kolejnego. Drugi gazownik polecił tańszy zamiennik dla Matrixa – listwę Valtek. Taka została założona, przy okazji wymienił świece na nowe.
Niestety niedługo po naprawie pojawiły się dziwne objawy:
1) Auto 2-krotnie dłużej przełączało się na gaz (w porównaniu z sytuacją przed wymianą), nawet po krótkim postoju przy rozgrzanym silniku trzeba było czekać ok. 2 km na ponowne przełączenie. Po „reklamacji” gazownik stwierdził, że przed wymianą listwy mapa była źle ustawiona i tamta sytuacja mogła spowodować zepsucie listwy. Stwierdził, że może mi zmienić ustawienia na moją odpowiedzialność. Jednak po podłączeniu do komputera zmienił na mapie odczyt z 70 na 90 stopni. Uzasadnił to faktem, że silnik jest rozgrzany, więc należy ustawić „sztuczny” odczyt. To spowodowało, że auto przełącza się teraz wyjątkowo szybko na gaz, nawet po mroźnej nocy, więc pojechałam ponownie. Tym razem gazownik stwierdził, że należy sprawdzić czy kabelki przy przełączaniu mają temperaturę pokojową. Naprawdę nie rozumiem dlaczego mam brać odpowiedzialność za jego ustawienia i weryfikację organoleptyczną kabli. W związku z tym proszę o informację czy istnieje jakiś bardziej naukowy sposób sprawdzenia (przez mechanika!) kiedy auto ma się przełączać na gaz ?
2) Kolejnym nowym objawem jest wyłączanie gazu przy spadku obrotów. Sytuacja ma miejsce przy parkowaniu (praktycznie codziennie), jak również przy postoju na światłach – w sumie ok. 3 razy na 20 min jazdy. Na benzynie, przy spadku obrotów, auto nie gaśnie. Gazownik twierdzi, że jest to normalna sytuacja i instalacja wyłącza się przy niskich obrotach. Jednocześnie ja jestem pewna, że na poprzedniej listwie nie było takich problemów. Co może być powodem ?
3) Po przeglądzie auta, gazownik zwrócił uwagę, że odczyt gazu nie działa poprawnie (wskazanie napełnienia nie jest precyzyjne, jakiś talerzyk się odwrócił), co może skutkować, że pewnego dnia nie da się zatankować auta. Potem jednak wycofał się z tej diagnozy i okazało się, że jeszcze nie trzeba wymieniać. Czy istnieje ryzyko ?
W związku z powyższymi zdarzeniami mam prośbę o podpowiedź co powinnam zrobić (poza prawdopodobnie wymianą gazownika
) Niestety każdy nowy gazownik robi na start przegląd za 100 zł, więc nie chciałabym już szukać po omacku. Obaj panowie byli teoretycznie z polecenia. Dodam, że jestem z Poznania.