A ja wam powiem tyle:
Walczyłem z biciem kierownicy pare lat, nigdy nie smarowałem prowadnic.
Nowe zaciski ( więc i gumki nowe ), parę kompletów tarcz z wyższej półki, zawsze nowe klocki, nowy płyn hamulcowy, prowadnice nigdy nie smarowane bo tak pisali w internetach, wszystko zgodnie ze sztuką.
Nie ważne co robiłem z samochodem, nawet jadąc tylko na zakupy i z powrotem po pół roku tarcze pogięte a kierownica biła. A nie mam ciężkiej nogi na hamulec.
Ostatnio przesmarowałem prowadnice i nawet z krzywymi tarczami, których już mi się 30 raz nie chce zmieniać, kierownica przy jeździe na wprost przestała bić. Mam wrażenie, że przy hamowaniu też nie bije. Nic innego nie robiłem z hamulcami.
Do tego doszło uczucie takiej lekkości, samochód płynie.
Wniosek jest tylko taki, że przy nie nasmarowanych prowadnicach, zaciski nigdy nie odbijały jak powinny, nawet z nowymi gumami i prowadnicami, tylko hamulec trzymał podczas jazdy. Przez to tarcze się gięły i było wrażenie jakby ktoś non stop trzymał ten samochód.
Ciężko było do tego dojść bo automat więc nigdy się na luzie nie jedzie i nie widziałem, że jest takie przyhamowanie na sam koniec zamiast naturalnego zatrzymania na oponach. Dopiero jak wyjechałem na pustą drogę i wrzuciłem N było czuć, że coś trzyma ten samochód i na sam koniec toczenia samochód staje dęba.
Może nie smaruje się nowych samochodów ale przy 18 letnim aucie jakim jest E60 ja już zawsze będę to robić, najwyżej dachuję i już mnie bicie kierownicy obchodzić nie będzie

Pozdrawiam