Ubezpieczyciel nie chce mi wypłacić kasy z OC, bo twierdzi, że po wypadku nieodpowiednio zabezpieczyłem samochód i przyczyniłem się do powiększenia szkody. Generalnie sytuacja wygląda tak, że w wypadku brały udział 4 auta. Nie byłem winny. Dostałem w przód, tył i lekko w bok. Wartość auta ok. 25 tys. Samochód nadaje się do kasacji, bo tego wyklepać się nie da. Poszły 3 szyby, a ja nie zakleiłem dziur folią, ani niczym. Przez wiatr jedna z szyb całkowicie wypadła i generalnie auto zamokło. Wystąpiłem o kasę z OC i o zadośćuczynienie czy jak to się tam nazywa i dostałem figę z makiem. Twierdzą, że po pierwsze też ponosiłem winę w wypadku - co jest bzdurą i że przeze mnie nie ma szyby (zbitej w wypadku), a w aucie jest wilgoć. I co mam teraz zrobić?
