Witajcie i wybaczcie zarazem, że odświeżę trochę temat. Otóż posiadam także skodę felicie 1.3 MPI od 2 lat i problem polega na tym, że poprzedni właściciel (mój chrzestny) niedługo przez sprzedaniem mi pojazdu padł ofiarą gryziona. Ów gryzoń pogryzł przewody płynu chłodniczego. Wujek zaizolował je tylko taśmą izolacyjną i dolał wody (powiedział mi o tym podczas zakupu). Około 2 tygodnie później taśma izolacyjna puściła i auto jechało około 10 km z temperaturą na maxa. Zaraz po tym wymieniłem przewody, lecz problemy dopiero się zaczęły:
1. termostat,
2. czujnik wentylatora
3. uszczelka pod głowicą
Generalnie wszystkie trzy elementy wymieniłem (a w zasadzie dałem wymienić), lecz pozostał jeden problem. Mianowicie ubywa mi płynu chłodniczego ale w tym momencie nie wiem czy dzieje się to tylko gdy jest zimno na dworze, czy też działo się to przed wymianą termostatu. Zaznaczam, że termostat wymieniłem, bo auto jeździło niedogrzane (temp. poniżej 70 stopni). Po wymianie termostatu temperatura jest w normie, lecz wymieniałem termostat właśnie w dniach gdy zaczęło się robić ciepło. Nie oznacza to, że termostat wymieniłem dopiero po dwóch latach od przegrzania. Wtedy wymieniłem raz na jakiś chiński, a teraz na oryginalny. Z jednej strony teraz nie wiem czy nie była to wina niedogrzania, o której pisał kamil866 z drugiej strony znów obawa, że głowica jest pęknięta (była planowana, lecz nie sprawdzana - cena sprawdzania = cenie sprawnego silnika na allegro). Podczas, gdy ubywało mi jeszcze płynu z chłodnicy, tworzył się osad na korku oleju. W samym zbiorniku płynu chłodzącego nie ma śladu oleju, za to sam olej mimo, że był wymieniany w 2012 jest już bardzo rzadki.
Dodam jeszcze, że silnik potrafił w ciągu dwóch tygodni łyknąć pełen zbiornik płynu oraz że przez zimę najwięcej płynu ubywało, gdy zapalałem silnik około 15 do 20 minut przed planowanym wyjazdem. Gdy zapalałem silnik zaraz przed odjazdem, ubytek w płynie był znacznie mniejszy.