grabczii
Początkujący
- Dołączył
- 30.11.2018
- Postów
- 14
- Punktów
- 0
- Wiek
- 27
Witam serdecznie,
Niestety nie znalazłem identycznych objawów w innych tematach, więc ośmieliłem utworzy nowy temat.
Pacjentem jest Ford Focus MK2 z silnikiem 1,6 115 KM + LPG. Szczerze powiedziawszy pierwsze problem zauważyłem w sierpniu. Jechałem na wakacje ze znajomymi, po 300 km jazdy autostradą redukując bieg auto zgasło na środku jezdni, a następnie nie chciał odpalić. Rozrusznik kręcił, lecz obroty stały na poziomie 0 i koniec. Po upływie 10-15 minut auto odpaliło i nie było większych problemów z jazdą. W drogę powrotną sytuacja się powtórzyła, lecz podczas jazdy w korku, natomiast samochód raz zgasł i po chwili odpalił, nie trzeba było czekać tych 15 minut. Miałem się udać do mechanika, lecz problem znikł (uznałem, że mogło być to spowodowane tym, że po prostu auto ciągle jeździło krótkie dystanse i nagle wyruszyło na długą trasę przy wysokich prędkościach, więc zignorowałem problem). Później znowu jeździłem krótkie dystanse takie jak na uczelnie lub do pracy (max 15 km w jedną stronę). 2 razy był w trasie 60 km w jedną stronę- nic się nie stało. Ostatnimi czasy problem się znów pojawił, lecz w innej formie. Gdy stoję obroty falują, spadają do 500, czasem do 400 nawet, później wracają do normalnej pracy i po chwili to samo. Później zaczyna gasnąć. Dzieje się to na benzynie jak i zarówno gazie. Podczas odpalania kręci się rozrusznik i nie chce odpalić, po dodaniu gazu odpala i stoi na 1000 obrotach lub dzisiaj tak miałem (przy -6 stopniach), że odpalił dopiero za 6-8 razem, obroty były od razu na poziomie 500 i silnik się dławił, po czym zgasł. Podczas jazdy czasem auto jedzie topornie, w ogóle na pierwszym biegu nie przyśpiesza, jakbym lekko tylko dodawał gazu i warczy silnik jakby wjeżdżał pod gigantyczną górę i silnik by się męczył (mam nadzieje że dobrze to zobrazowałem). Czasem podczas jazdy zaczyna rzucać autem, można to nazwać szarpaniem. Po zdjęciu nogi z gazu i wciśnięciu ponownie pedału problem ustępuje lub dopiero po 2-3 razach. Również traci moc podczas jazdy, przy 2 500 wrzucam kolejny bieg, auto początkowo się przez chwilkę dławi, a później nie ma mocy by jechać. Na prostej nawierzchni utrzymuje stałą prędkość i obroty (nie przyśpiesza mimo wciśniętego pedału gazu), pod górkę zwalnia, a z górki wolno przyśpiesza. Czy silnik mi się kończy? Poziom oleju jest stały. Auto posiadam od lipca.
Z góry dziękuję za pomoc, przepraszam za tak długi post, aczkolwiek jestem laikiem i chciałem dokładnie wyjaśnić problem.
Pozdrawiam
Niestety nie znalazłem identycznych objawów w innych tematach, więc ośmieliłem utworzy nowy temat.
Pacjentem jest Ford Focus MK2 z silnikiem 1,6 115 KM + LPG. Szczerze powiedziawszy pierwsze problem zauważyłem w sierpniu. Jechałem na wakacje ze znajomymi, po 300 km jazdy autostradą redukując bieg auto zgasło na środku jezdni, a następnie nie chciał odpalić. Rozrusznik kręcił, lecz obroty stały na poziomie 0 i koniec. Po upływie 10-15 minut auto odpaliło i nie było większych problemów z jazdą. W drogę powrotną sytuacja się powtórzyła, lecz podczas jazdy w korku, natomiast samochód raz zgasł i po chwili odpalił, nie trzeba było czekać tych 15 minut. Miałem się udać do mechanika, lecz problem znikł (uznałem, że mogło być to spowodowane tym, że po prostu auto ciągle jeździło krótkie dystanse i nagle wyruszyło na długą trasę przy wysokich prędkościach, więc zignorowałem problem). Później znowu jeździłem krótkie dystanse takie jak na uczelnie lub do pracy (max 15 km w jedną stronę). 2 razy był w trasie 60 km w jedną stronę- nic się nie stało. Ostatnimi czasy problem się znów pojawił, lecz w innej formie. Gdy stoję obroty falują, spadają do 500, czasem do 400 nawet, później wracają do normalnej pracy i po chwili to samo. Później zaczyna gasnąć. Dzieje się to na benzynie jak i zarówno gazie. Podczas odpalania kręci się rozrusznik i nie chce odpalić, po dodaniu gazu odpala i stoi na 1000 obrotach lub dzisiaj tak miałem (przy -6 stopniach), że odpalił dopiero za 6-8 razem, obroty były od razu na poziomie 500 i silnik się dławił, po czym zgasł. Podczas jazdy czasem auto jedzie topornie, w ogóle na pierwszym biegu nie przyśpiesza, jakbym lekko tylko dodawał gazu i warczy silnik jakby wjeżdżał pod gigantyczną górę i silnik by się męczył (mam nadzieje że dobrze to zobrazowałem). Czasem podczas jazdy zaczyna rzucać autem, można to nazwać szarpaniem. Po zdjęciu nogi z gazu i wciśnięciu ponownie pedału problem ustępuje lub dopiero po 2-3 razach. Również traci moc podczas jazdy, przy 2 500 wrzucam kolejny bieg, auto początkowo się przez chwilkę dławi, a później nie ma mocy by jechać. Na prostej nawierzchni utrzymuje stałą prędkość i obroty (nie przyśpiesza mimo wciśniętego pedału gazu), pod górkę zwalnia, a z górki wolno przyśpiesza. Czy silnik mi się kończy? Poziom oleju jest stały. Auto posiadam od lipca.
Z góry dziękuję za pomoc, przepraszam za tak długi post, aczkolwiek jestem laikiem i chciałem dokładnie wyjaśnić problem.
Pozdrawiam