W nrd panował straszny formalizm. I wszystko było zapisane na lata w przód. Na trabanta, czyli upragniony samochód dla ludu czekało się grube lata. Zresztą, jak na wszystko. I był taki dowcip o tym, jak to pan Muller miał odebrać trabanta 17 czerwca 2027 roku. I pyta, zaglądając w kalendarz - rano, czy wieczorem? - Panie Muller! A cóż to za różnica? - zapytał zdziwiony urzędnik. - Bo widzi pan - odpowiedział Muller - rano hydraulik przychodzi.