Witajcie
Samochód to Accord VI 1.8, automat, polift.
Jestem amatorem, który chce się nauczyć mechaniki samochodowej dla własnej satysfakcji, trochę wiedzy mam i dobrze przygotowuję się merytorycznie do każdej czynności.
Kilka dni temu wymieniłem chłodnice na taką :
Jedyny problem jaki z nią był to kształt rurki do węża oleju ze skrzyni (ta krótsza była tak zgięta, że nie istniała możliwość jej montażu po założeniu prawego wentylatora patrząc od strony węży), na szczęście udało mi się zakupić podobną o innym profilu (nieco wyższą i dłuższą).
Po złożeniu wszystkiego do kupy i namordowaniu się z opaskami zaciskowymi, przystąpiłem do zalania układu (K2 Kuler) i jego odpowietrzania.
Przełożyłem również zawartość spod korka ze starej chłodnicy (sprężynka, "pływak", podkładka i korek). Odpowietrzanie trwało dosyć długo, nagrzewnica nie chciała działać, pomogło zwiększenie obrotów silnika. W trakcie odpowietrzania ani razu nie włączyły się wentylatory, rura z głowicy była gorąca, rura do termostatu większość czasu zimna, węże od skrzyni zimne (odpowietrzałem na trybie P). Temperatura ani razu nie doszła do połowy skali (tak jak dotychczas). Dopiero zwiększenie obrotów sprawiło, że pojawiły się bąbelki, płyn zaczął znikać, a w samochodzie zrobiło się gorąco.
Przyjąłem, że mógł paść czujnik temperatury (2 pinowy) zgodnie z sugestiami na forum, zwarcie na jego przewodach natychmiast uruchamiało przekaźnik i wentylatory, jednak wczorajszy zakup (60zł) i jego wymiana nic nie dały.
Zauważyłem, że na jałowym jak zimny silnik pracuje nagrzewa się tylko wąż z głowicy, drugi jest zimny. Dopiero wykręcenie obrotów przez jakiś czas sprawia, że wąż z głowicy staje się bardzo gorący, zaś ten z termostatu dogania go temperaturą i grzanie zaczyna działać w samochodzie. Naciskanie każdego z węży sprawia, że płyn podnosi się pod korkiem. Pod czujnikiem również był obecny płyn. Na jałowym ile silnik by nie pracował, węże od skrzyni nie są gorące (tryb p), dopiero jazda sprawia, że mogą oparzyć. Nie ma żadnych wycieków.
Mam wrażenie, że płyn po prostu nie krąży w układzie, jednak nie widzę, aby węże były gdzieś pozginane, pompa wody wraz z rozrządem (HEPU) zmieniane były 6 tys km temu (1,5 miesiąca).
Gdy wentylatory się załączą po chwili obydwa są chłodne i można je trzymać rękoma (z tym, że ten od termostatu jest znacznie chłodniejszy).
Temperatura według licznika jest poniżej połowy skali (tak jak powinno być).
Czujnik również robi się gorący, dotykanie go parzy.
Już sam nie wiem, gdzie może leżeć problem, czyżby chłodnica była fabrycznie walnięta, albo nowy czujnik martwy ?
Pozdrawiam i liczę na pomoc.
Samochód to Accord VI 1.8, automat, polift.
Jestem amatorem, który chce się nauczyć mechaniki samochodowej dla własnej satysfakcji, trochę wiedzy mam i dobrze przygotowuję się merytorycznie do każdej czynności.
Kilka dni temu wymieniłem chłodnice na taką :
Jedyny problem jaki z nią był to kształt rurki do węża oleju ze skrzyni (ta krótsza była tak zgięta, że nie istniała możliwość jej montażu po założeniu prawego wentylatora patrząc od strony węży), na szczęście udało mi się zakupić podobną o innym profilu (nieco wyższą i dłuższą).
Po złożeniu wszystkiego do kupy i namordowaniu się z opaskami zaciskowymi, przystąpiłem do zalania układu (K2 Kuler) i jego odpowietrzania.
Przełożyłem również zawartość spod korka ze starej chłodnicy (sprężynka, "pływak", podkładka i korek). Odpowietrzanie trwało dosyć długo, nagrzewnica nie chciała działać, pomogło zwiększenie obrotów silnika. W trakcie odpowietrzania ani razu nie włączyły się wentylatory, rura z głowicy była gorąca, rura do termostatu większość czasu zimna, węże od skrzyni zimne (odpowietrzałem na trybie P). Temperatura ani razu nie doszła do połowy skali (tak jak dotychczas). Dopiero zwiększenie obrotów sprawiło, że pojawiły się bąbelki, płyn zaczął znikać, a w samochodzie zrobiło się gorąco.
Przyjąłem, że mógł paść czujnik temperatury (2 pinowy) zgodnie z sugestiami na forum, zwarcie na jego przewodach natychmiast uruchamiało przekaźnik i wentylatory, jednak wczorajszy zakup (60zł) i jego wymiana nic nie dały.
Zauważyłem, że na jałowym jak zimny silnik pracuje nagrzewa się tylko wąż z głowicy, drugi jest zimny. Dopiero wykręcenie obrotów przez jakiś czas sprawia, że wąż z głowicy staje się bardzo gorący, zaś ten z termostatu dogania go temperaturą i grzanie zaczyna działać w samochodzie. Naciskanie każdego z węży sprawia, że płyn podnosi się pod korkiem. Pod czujnikiem również był obecny płyn. Na jałowym ile silnik by nie pracował, węże od skrzyni nie są gorące (tryb p), dopiero jazda sprawia, że mogą oparzyć. Nie ma żadnych wycieków.
Mam wrażenie, że płyn po prostu nie krąży w układzie, jednak nie widzę, aby węże były gdzieś pozginane, pompa wody wraz z rozrządem (HEPU) zmieniane były 6 tys km temu (1,5 miesiąca).
Gdy wentylatory się załączą po chwili obydwa są chłodne i można je trzymać rękoma (z tym, że ten od termostatu jest znacznie chłodniejszy).
Temperatura według licznika jest poniżej połowy skali (tak jak powinno być).
Czujnik również robi się gorący, dotykanie go parzy.
Już sam nie wiem, gdzie może leżeć problem, czyżby chłodnica była fabrycznie walnięta, albo nowy czujnik martwy ?
Pozdrawiam i liczę na pomoc.