Witam.
Mam problem z cieknącymi wtryskiwaczami w Fordzie C-MAX 1.6 TDCi. Jakieś 2 miesiące temu wymieniałem łańcuszek rozrządu i przy tej okazji wymieniłem uszczelniacze wokół wtryskiwaczy, wyczyściłem i przefrezowałem gniazda, oczywiście nowe podkładki, jak również wtryski dokręcone z odpowiednim momentem i po przejechaniu może 2 tysięcy kilometrów na postoju czuć zapach paliwa, a cała pokrywa zaworów wokół wtryskiwaczy pływa.
Na odpalonym silniku, jak ten wtrysk jest zalany paliwem dookoła, to widać bąbelki powietrza wydostające sie z gniazda wtryskiwacza.
Tyle już przeczytałem tematów na ten temat i jedni piszą, że to przez śruby się olej wydostaje, inni właśnie piszą o uszczelniaczach. Zacząłem się nad tym zastanawiać i pamiętam, że krawędź jednej tulejki była lekko zagnieciona, tak jakby ktoś wyciągał uszczelniacz jakimś śrubokrętem i zagiął tulejkę.
Kupiłem nowe tulejki i dla świętego spokoju bym je wymienił i jeszcze raz uszczelniacze i podkładki pod wtryski, aczkolwiek nie wiem za bardzo jak się do tego zabrać - czy ktoś już przerabiał temat? Do wyciagnięcie tulejek konieczny jest demontaż pokrywy zaworów, czy też da się to zrobić bez tego. Szukałem w Internecie co prawda, ale wszyscy wymieniają tylko uszczelniacze, a tulejek nikt nie rusza.
I jeszcze drugie pytanie, bo skoro jest jakiś przedmuch z pod wtryskiwacza, to zastanawiam się czy podkładka dobrze trzyma - wtryski są zakodowane innymi kodami korekcyjnymi niż te na ich obudowach, więc domyślam się, że prawdopodobnie były regenerowane. I co za tym idzie, jeżeli wtedy ktoś frezował gniazdo, a teraz ja przefrezowałem kolejny raz, to może podkładka miedziana jest zbyt cienka by się dostatecznie zgnieść i uszczelnić połączenie - czy podkładki pod wtryski występują w kilku grubościach?
Proszę o jakieś rady, gdyż chciałbym to w końcu zrobić, aby nie ciekło.
Pozdrawiam serdecznie
Mam problem z cieknącymi wtryskiwaczami w Fordzie C-MAX 1.6 TDCi. Jakieś 2 miesiące temu wymieniałem łańcuszek rozrządu i przy tej okazji wymieniłem uszczelniacze wokół wtryskiwaczy, wyczyściłem i przefrezowałem gniazda, oczywiście nowe podkładki, jak również wtryski dokręcone z odpowiednim momentem i po przejechaniu może 2 tysięcy kilometrów na postoju czuć zapach paliwa, a cała pokrywa zaworów wokół wtryskiwaczy pływa.
Na odpalonym silniku, jak ten wtrysk jest zalany paliwem dookoła, to widać bąbelki powietrza wydostające sie z gniazda wtryskiwacza.
Tyle już przeczytałem tematów na ten temat i jedni piszą, że to przez śruby się olej wydostaje, inni właśnie piszą o uszczelniaczach. Zacząłem się nad tym zastanawiać i pamiętam, że krawędź jednej tulejki była lekko zagnieciona, tak jakby ktoś wyciągał uszczelniacz jakimś śrubokrętem i zagiął tulejkę.
Kupiłem nowe tulejki i dla świętego spokoju bym je wymienił i jeszcze raz uszczelniacze i podkładki pod wtryski, aczkolwiek nie wiem za bardzo jak się do tego zabrać - czy ktoś już przerabiał temat? Do wyciagnięcie tulejek konieczny jest demontaż pokrywy zaworów, czy też da się to zrobić bez tego. Szukałem w Internecie co prawda, ale wszyscy wymieniają tylko uszczelniacze, a tulejek nikt nie rusza.
I jeszcze drugie pytanie, bo skoro jest jakiś przedmuch z pod wtryskiwacza, to zastanawiam się czy podkładka dobrze trzyma - wtryski są zakodowane innymi kodami korekcyjnymi niż te na ich obudowach, więc domyślam się, że prawdopodobnie były regenerowane. I co za tym idzie, jeżeli wtedy ktoś frezował gniazdo, a teraz ja przefrezowałem kolejny raz, to może podkładka miedziana jest zbyt cienka by się dostatecznie zgnieść i uszczelnić połączenie - czy podkładki pod wtryski występują w kilku grubościach?
Proszę o jakieś rady, gdyż chciałbym to w końcu zrobić, aby nie ciekło.
Pozdrawiam serdecznie