Bo to nie tak było z tym zarobkiem.
Wieczorem wpada mechanik mieszkania kolegi po fachu i w drzwiach pyta:
-Jest Edek?
-Nie ma.
-Ale ładnie dzisiaj wyglądasz, wiesz dam Ci tysiąc złotych jak mi się oddasz.
No cóż, pieniądz nie zgorszy, czasy ciężkie, a co tam...
Wszystko zgodnie z umową, obie strony usatysfakcjonowane...
Przed północą wraca mąż do domu i pyta:
-Był Zenek, miał podrzucić tysiąc złotych za silnik...