Ja postrzegam to u siebie po części jako wadę, bo mam wrażenie że robię wszystko zbyt dokładnie i zbyt pedantycznie, nawet jak nie jest to koniecznie.
Kobieta w branży motoryzacyjnej czuje większą presję na sobie, bo jak omsknie jej się noga albo się pomyli, to lecą śmiechy albo teksty, że w końcu baba i się nie zna, co jest trochę nie fair.
Fakt że trzeba to kochać, bo smar za paznokciami, którego nie da się domyć, zawsze mi zostaje, nawet jak noszę rękawiczki, a włosy zawsze się o coś zahaczą i wyrwą, nawet jak je dobrze zwiąże, a twarz zawsze po robocie będzie czarna i luby się będzie ze mnie śmiał.
W dodatku zaczynam chyba nudzić wszystkich swoich znajomych, bo godzinami gadam tylko o mechanice i samochodach. Nie byłoby tego problemu, gdyby szanowne forum mechaników organizowało jakieś spotkania integracyjne...