chrysler vojager rocznik 1999, silnik 2,4 l z gazem, automat. A teraz od początku. W zeszłą niedzielę wieczorem byłem zatankować auto, w poniedziałek chciałem pojechać do pracy i niestety pomimo kręcenia przez 15 min nie chciał odpalić gdzie zawsze palił na dotyk. Po 15 min walki podniosłem maskę i stwierdziłem, że kable od rozdzielacza są odłączone. Pewnie jakiś zwierzak chciał się wygrzać, wlazł do komory silnika i narozrabiał. Założyłem 2 kable, trzeci niestety był urwany i spróbowałem jeszcze raz zakręcić. Po chwili nastąpiła eksplozja. W katalizatorze wybuchło nie spalone paliwo. Katalizator przy wylocie się otwarł. Umówiłem się już na wymianę kata, wymieniłem wszystkie kable od świec naładowałem aku ale auto nadal nie chce zapalić.
Pytanie, czy wyczyszczenie świec coś pomoże bo chyba są zalane i może przez to nie mogą odpalić?
Czy przez to że kat jest w takim stanie nie odpali i muszę zaciągnąć go na wymianę i dopiero wtedy próbować?
Pytanie, czy wyczyszczenie świec coś pomoże bo chyba są zalane i może przez to nie mogą odpalić?
Czy przez to że kat jest w takim stanie nie odpali i muszę zaciągnąć go na wymianę i dopiero wtedy próbować?
