przy dobrej maszynie powinneś odzyskać ponad 95% czynnika, więc 5% róznica to mieści się w normie. Dobre maszyny kompensują automatycznie ilość czynnika w wężacj, jednak na ten parametr trzeba uważać z punktu widzenia jakości węży. Powinno się stosować oryginalne węże, które są mało rozciągliwe. Kiedyś zastosowałem tanie zamienniki i potrafiły one w sobie (2x3mb) zgromadzić 250g czynnika. Tak jak przyjeżdża Klient,podłączasz maszynę chcąc sprawdzić działanie układu,stwierdzasz brak odbioru ciepła spowodowany brakiem działania wentylatora, wysokie skoczy Ci do 28 barów tani wąż o cienkich ściankach napęcznieje (czerwony), odłączysz auto, Klient odjedzie i masz nieraz po odzysku 180 g zabrane z jego auta. Ja z racji wpojonej w trakcie o ubieganie się o certyfikat Personalny 1 kat, gdzie na egzaminie akurat przypadł mi odzysk czynnika metodą "push-pull" i Szanowna Komisja najbardziej zwracała uwagę na wyprózniowanie każdego elementu, węża, butli do odzysku, stacjo odzysku staram się podpinać auto mając podciśnienie w układzie maszyna- szybkozłączki do portów. W niektórych maszynach ręcznie wpisujesz długość węży, niektóre, tak jak Texa 760R sama sobie to zapamiętuje. A wracając do twojego przykładu to różnica 20% przy założeniu szczelnego układu jest za duża. Ale się dziwię, bo jak robię serwis coroczny, to serwisant ma cylinder pomiarowy i sprawdzamy po tarowaniu wag odzysk i wydawanie czynnika przez maszynę i to się prawie pokrywa. Ale diabeł tkwi w szczegółach, stacja za ok. 20 tyś i serwisowana prawie 2 razy do roku, a stacja za 5 tysi, bez serwisu czymś różnić się musi.
Dopiszę tylko, że niektóre stacje mają ustawiany czujnik ciśnienia kończącego odzysk, niedawno tu na forum dyskutowano o takiej kalibracji. Ja 7 lat bez żadnych problemów (1 awaria pęknięty "kondonek od oleju i jakiś oring w elektrozaworze odpowiedzialny za próżnię) bezproblemowo użytkuję tą Texę i może za rok, albo za 2 park maszynowy powiększy się o identyczną maszynę na 1234yf. Nawet o mały włos nie kupiłem jakieś 2 tyg temu,ale się spóźniłem, bo gość sprzeawał prawie nową za 12 tyś brutto. Tylko jak dbasz, tak masz, wiosna porządny przegląd i serwis i w ramach tego jestem ugadany z serwisantem jak w trakcie sezonu będzie w okolicy, to zrobi próbne tarowanie i omawianą kontrolę wydawania i odzysku czynnika. Jedynie to co mi się nie podoba, to oprogramowanie, które już w trakcie osuszania jak są ku temu warunki, a procesor maszyny już na pewno wie o tym włączyła podgzrwanie czynnika do wydania, co znacznie skróciłoby czas serwisu. Ale kombinowałem na ręcznym włączaniu, od którego odwiódł mnie serwisant, abym nie poprawiał fabryki. No i głupie dla obsługujących narzucanie dodania 10g oleju i 5 g UV z"urzędu", które to parametry przy normalnym serwisie trzeba wyzerować i wtedy maszyna doda tyle oleju ile odzyskała. A funkcja ta z mojego punktu widzenia powinna być tylko wbijana przy wymianie nowych elementów w instalacji i uV do aut "niepewnych"
Z Twoim problemem jest tylko problem, że trochę oszukasz Klienta, bo nie przepełnisz układu, zakładając , ze napełnia prawidłowo, bo po odzysku i tak przy suszeniu wszelkie resztki czynnika jeżeli znajdują się w układzie zasilą atmosferę. No i z punktu widzenia UE nie powinneś przystąpić do napełniania bez naprawy układu bo przekroczysz zawsze magiczne dozwolone 40 g dolewki.